George R. R. Martin “Taniec ze smokami: Część 1”

George R. R. Martin "Taniec ze smokami: Część 1"

George R. R. Martin "Taniec ze smokami: Część 1"

 Ja z książki łaski Charlie Bibliotekarz pierwszy tego imienia, król niezmierzonych połaci Magazynu Zbiorów Zwartych, władca Szerokich Regałów, namiestnik Zakurzonych Półek, bezpośredni spadkobierca i kontynuator tradycji Deweya, Ranganathana etc.. Wojownik UKD i obrońca Katalogu Alfabetycznego. Ja rycerz Rewersu powiadam Wam moi drodzy czytelnicy, że z każdej rzeczy początkiem następuje jej koniec. I tak jak  Martina lekturę zacząłem tak na chwilę dzisiejszą ją zakończyłem. Informacja ta napawa mnie smutkiem i rozpaczą, jednak na horyzoncie świta jutrzenka nadziei i radości. Otóż za niecałe dni dwadzieścia ukaże światu swe dziewicze stronice kolejna część „Pieśni Lodu i Ognia” wydana sumptem wydawnictwa Zysk i S-ka. Dlatego przerwa w lekturze zbyt długą nie będzie, a wyczekiwanie sprawi, że apetyt ostrzejszy się stanie i danie książkowe smakować Charliemu lepiej będzie.

Jednakże by nie zapomnieć o wydarzeniach dziejących się w „Tańcu ze smokami” krótkie spoilery. Wróciliśmy do starych bohaterów – Tyrion bierze udział (nie z własnej woli) w spisku mającemu za zadanie przywrócić na tron syna Rhaegara, który wcale nie został zabity. Wpada w ręce ser Joraha. Ser Jorah pragnie oddać Krasnala Daenerys i wkupić się z powrotem w jej łaski. Królowa smoków nie daje sobie rady, jako władczyni Meeryn. Odnoszę wrażenie, że Martin nie lubi kobiet i z każdej swej bohaterki robi po pewnym czasie irytującą pindę. Daenerys zaczęła świetnie, ale w tym tomie zwyczajnie mnie wkurza. Jon Snow robi co może na Murze, a może niewiele i nuże Inni ich dopadną i Mur padnie snadnie. Bękart Boltona to kawał skurwysyna i psychopaty oraz zboczeńca. Mam nadzieję, że Theon Sprzedawczyk (który żyje!) otrząśnie się ze strachu przed Bękartem Boltona i przestanie być Fetorem. Davos także żyje! I radzi sobie całkiem nieźle. Polubiłem Cebulowego Rycerza i mam nadzieję, że Martin tak szybko nie skaże go ponownie na śmierć tym razem prawdziwą. I jest Bran! Spotkał trójoką wronę i uczy się latać. Zaczną go powoli zżerać czardrzewa i zostanie na zawsze w jaskini z leśnymi dziadkami dziećmi.

W tej części, która toczy się równocześnie z wydarzeniami z „Uczty wron” mamy to do czego przyzwyczaił nas Martin. Humor (na czoło zdecydowanie wysuwa się tutaj Ed Cierpiętnik i jego fatalistyczna filozofia życiowa), zaskakujące zwroty akcji (które mogą się wydawać czasem naciągane – taki Theon na przykład lub młody Gryf), ale nie przeszkadzało mi to wciągnąć powietrza i mruknąć kilkukrotnie: Osz kurwa! Jest też znacznie więcej takich rzeczy jak:

Krew, flaki, walka, miecze, czary, smoki, magia, olbrzymy, dziwki, dziewki, seks, sperma, tortury, gwałty, morderstwa, plamy na honorze i na spodniach, wilkory, Inni, Mur, zima nadchodzi, królów, niewolników, seks, dużo seksu, dziewice, rozdziewiczanie, trupy, chodzące trupy, złoto, dużo złota, miłość, nienawiść, sprawiedliwość, żądza, władza, zdrada, korony, trony, wrony, upiory,  mamony, burdele i inne duperele (dobra burdeli jest niedużo).

Zostaje mi teraz czytać inne książki, które leżały odłogiem jak część pola w trójpolówce i odliczać czas do premiery części drugiej.

P. S. Nie myślcie, że nie śledzę bieżących wydarzeń. Polska literatura straciła wyjątkową osobę, Wisława Szymborska odcisnęła swoje piętno na kulturze naszego kraju, bardzo głębokie piętno. Jej brak odczujemy dotkliwie.

7 thoughts on “George R. R. Martin “Taniec ze smokami: Część 1”

  1. A ja utknęłam na 200 stronie :( ale to tylko dlatego, że po angielsku dość ciężko czyta się fantastykę. Poprzednie tomy miałam w tłumaczeniu, było łatwiej. Ze względu na czasy, w których dzieje się cała opowieść jest tam taka masa rzadko spotykanych słówek, aż musiałam się posiłkować największym słownikiem encyklopedycznym jaki mam stanie.

    Początek Twojego wpisu kapitalny mości rycerzu :)

    ps. to jest mój prywatny blog
    Katarzyna

    • Blog dodany to Rss:) Gratuluję determinacji w czytaniu w oryginale:)

      Bardzo mnie cieszy, że wypociny me mogą podobać się:)

    • No ba! Jasne, że czytałem:) Ale oczywiście te tomy, które okazały się w czasach gdy byłem licealistą:) Później na studiach nie czytałem tak dużo (sic!). I pamiętam również trzy po trzy. I chyba sobie z tego wszystkiego przypomnę ten cykl:)

      • Też czytałam, tyle że mało, ale podobał mi się, że ojej. Tylko że autor uśmiercał bohaterów bez opamiętania, co się zdążyłam przywiązać i polubić, to bach, trup. Ale może i też jakiś urok w tym był…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook