Jacek Komuda „Diabeł Łańcucki”

Dzień dobry! Jak się macie? Jak święta? Najdziwniejsze święta w moim dotychczasowym życiu. Mam nadzieję, że zdrowi jesteście, trzymacie się jeszcze jakoś i ogarniacie tę karuzelę śmiechu jaką jest nasza rzeczywistość. Ja dzisiaj umyłem okna dla Jezuska i skończyłem czytać książkę, o której Wam opowiem. Nie będzie to opowieść długa, ale może Was zaciekawi. [EDIT. Pisane jak mogliście się domyśleć przed świętami]

Lois McMaster Bujold „Stan niewolności”

Dobry dzień. Mam niezły cug jeśli chodzi o opisywanie książek. Zdaję sobie sprawę, że to odbija się na jakości tych opisów, ale półka tych, które chciałbym opisać jest jak wyrzut sumienia i postanawiam to ogarnąć jak najlepiej i jak najszybciej. Wbrew pozorom czasu wcale nie mam więcej, a siedzenie przed kompem wysysa. To dziwne, ale brak alternatywy – dobrowolna izolacja i praca zdalna sprawiły, że coś co uwielbiałem – ślęczenie przed kompem straciło znacząco na wartości.

Eugeniusz Dębski „Wydrwiząb”

Czy każdy wpis w epoce pandemii będę zaczynał od tego, że dzieje się coraz gorzej? Czy może jest jednak już lepiej. Piszę te słowa 5 kwietnia. Nie wiem kiedy opublikuję wpis, ale niech wstęp będzie świadectwem czasów. Za oknem piękna słoneczna pogoda, choć jest jeszcze chłodno i trochę zawiewa. Dlatego jeszcze pomidorów nie wystawię na pseudo balkon (rzygownik tak zwany), który mamy w naszej klitce. Jest weekend przedświąteczny. I wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że będą to najdziwniejsze święta w moim życiu. [Edit.] Jest poniedziałek świąteczny i faktycznie to dziwne święta – obfite w jedzenie, spotkania na videoczatach z rodzinką i duuużo spania, ale niestety bez możliwości wyjścia na spacer, a pogoda cudna].

Tove Jansson „Pamiętniki tatusia Muminka”

Czasem trzeba moi drodzy przeczytać coś zupełnie z innej bajki. Coś co być może się czytało, ale nie pamiętamy, albo po prostu wydaje się, że to czytaliśmy, bo jest tak znane i powszechne w społecznym odbiorze, że nasz umysł sam wciska nam to do głów. I czasem warto przeczytać coś co pozwoli na chwilę zapomnieć o codzienności jednocześnie tę codzienność w pewien sposób gloryfikując. Miałem nie zaczynać wstępu o naszej sytuacji obecnej, ale się tak nie da. Jak długo jeszcze to wszystko potrwa? Na pewno w wielu głowach (w tym w mojej) to pytanie się kołacze.

Umberto Eco „Tajemniczy płomień królowej Loany”

Zapiski z kraju zarazy dzień tysiąc pięćset sto dziewincet. Napiszcie, że macie się dobrze, że wszystko w porządku, że państwo polskie działa sprawnie i wszyscy się kochamy. Bo gdy tylko wejdę na Twittera, Facebooka i inne media społecznościowe to mam wrażenie, że dzieje się zupełnie odwrotnie. I jedyne co nas ratuje to humor i dystans (dosłownie i w przenośni).

Kevin Dutton „Mądrość psychopatów”

Kolejny dzień minął. Doniesienia mediów nie napawają optymizmem. W sieci szaleją fakenewsy, łańcuszki wiadomości od znajomych pracujących w policji, szpitalach, ministerstwie o końcu wszystkiego, a Twitter i Facebook tonie od zalewu przecudownych i prześmiesznych memów. Tak wygląda PANDEMIA 3.0. A ja o psychopatach Wam trochę ponudzę.

Marcin Kozioł „Tajemnica przeklętej harfy”

Padam do nóżek Wielce Szanowni Czytelnicy! Jak Wam mija kwarantanna? Mam nadzieję, że jeszcze wierzycie w państwo polskie i jego przedstawicieli… A wszystkim pracującym na pierwszej linii frontu życzę samego dobra i ZDROWIA. Początki moich wpisów dopóki nie minie zagrożenie będą zdominowane przez PLAGĘ…

Filip Springer „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast”

Gdzie mieszkacie? Skąd jesteście? Dokąd zmierzacie? Czy z ogromnych metropolii, mniejszych miast, miasteczek, wiosek czy wioseczek? Nieważne skąd jesteście ważne, że tu do mnie zaglądacie. Dzisiaj będzie o kolejnej książce Springera, którą przeczytałem byłem i niezmiernie zadowolony z tego jestem.

%d bloggers like this: