Ilustracja utrzymana w klimatach postapokaliptycznych. Źródło: http://digital-art-gallery.com/picture/gallery/post_apocalyptic
Odkryłem świetny antykwariat w Krakowie i nie znajduje się on w centrum, lecz zupełnie gdzie indziej. Podjechałem odebrać książkę zakupioną na Allegro, a wyszedłem z całą torbą, a uboższy o kilkanaście złotych zaledwie. Pokłosiem tych zakupów było kilka książek z serii “Fantastyka Przygoda” z Wydawnictwa “Iskry”. Większość to sentymentalne zakupy, a tylko “Tylko Ziemi” (specjalnie powtarzam) nie czytałem (tak mi się przynajmniej wydawało).
Idę jak burza z tymi nagrodami Zajdlowskimi. Znaczy się z opowiadaniami i powieściami nagrodzonymi tą nagrodą. A w roku 1994 za najlepsze opowiadanie uznano „Tkacza Iluzji” Ewy Białołęckiej. Autorka 1997 wydała zbiór opowiadań, który to opisywał świat Kamyka – głuchoniemego chłopaka z talentem magicznym. I ja sobie przeczytałem cały ten zbiór opowiadań. Dlatego będzie ogólnie o wrażeniach po lekturze całego zbioru.
Ze śmiercią jej do twarzy. Źródło: http://www.pinterest.com/pin/299911656406715124/
Po czterech tomach cyklu Chalkera potrzebowałem odpoczynku, nie tylko od science and fiction, ale także od języka angielskiego. Sięgnąłem więc po coś polskiego, swojskiego i akurat czekającego w kolejce “do przeczytania”. Trafiło na “Wojnę świrów” znanego mi duetu pisarskiego Kyrcz i Kain. Panowie piszą horrory, kryminały oraz przede wszystkim bizarro fiction. O tej gałęzi literatury zdarzało mi się wspomnieć nie raz, nie dwa na moim spłachetku internetu.
Ilustracja trochę utrzymana w klimacie całego cyklu. Źródło: http://weareallstarstuff.tumblr.com/post/27092133881
Wraz z ostatnim naciśnięciem przycisku “next page” w moim czytniku skończyła się również moja po trosze sentymentalna podróż do “Świata Rombu”. I muszę Wam szczerze powiedzieć, że po lekkim dołku jaki przyniósł mi “Charon…”, „Meduza…” poprawiła opinię o całym cyklu.
Obrazek z naszego kosmosu. Pluton i Charon. Źródło: https://flic.kr/p/7eCzjv
Jak widać kolejny wpis pojawił się znacznie szybciej. Fala nostalgii już mi minęła, gdyż nigdy nie czytałem trzeciej części cyklu „Czterech Władców Rombu”. I nie wiem czy ów brak nostalgii nie sprawia czasem, że tę część oceniłbym znacznie gorzej niż poprzednie części.
Cerber według wizji Williama Blake. Źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Cerberus-Blake.jpeg
Trochę czasu minęło odkąd tu zaglądałem. Niestety wakacje nie są dobrym okresem na systematyczne prowadzenie bloga. Za dużo się dzieje, jakieś urlopy, jakieś duże imprezy, na których spożywa się spore ilości C2H50H. I praca. Tak mi mijają te wakacje. Są trochę dziwne, ale nie jest tak źle.
Wąż ukazany jako kobieta – Lilith. Ilustracja z książki „Demonology and devil-lore”, 1879. Źródło: https://flic.kr/p/ow1TxL
Jadę w sentymentalną podróż czytelniczą dzisiaj moi drodzy i tak będę jechał przez najbliższe dni. Była pewna książeczka, którą Charlie przeczytał w swojej miejskiej bibliotece. Książka owa była pierwsza z cyklu. Później Charlie dorwał drugą książkę z owego cyklu. Nabrał ogromnego apetytu na ostatnie dwie części. Na jego nieszczęście biblioteka w pięknym miasteczku nie miała kolejnych dwóch tomów. Charlie szczenięciem będąc obiecał sobie, że w przyszłości zdobędzie pozostałe dwie książki. Nie sądziłem, że uda mi się to zrobić dopiero w momencie, gdy będę się zbliżał do trzydziestki:)
Oryginalny skan jednej z najsłynniejszych ilustracji naukowych. Tak zwany „Marsz rozwoju” to ikonograficzne przedstawienie rozwoju gatunku homo sapiens. Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/March_of_Progress
Hej ludzieeeee! Hej, hej! Dawno mnie tu nie było. Pajęczyny pokryły łącza, a blog wygląda praktycznie na martwy… Ja jednak jeszcze dycham i nawet coś tam czytam (nie czuję kiedy rymuję). Dzisiaj będzie bardzo króciutko o kolejnej zdobyczy z Book Rage, który odbył się chyba wieeeeeki (lubię tak przeciągać sylaby) temu.
Takie tam kosmiczne obrazki. Źródło: http://mask1985.deviantart.com/art/The-Ship-370904929
Czasem zastanawiam się jakim cudem ja niektórych książek nie czytałem, ba! Nawet o nich nie słyszałem. A przecież jestem takim wyrobionym czytaczem (piszę to z przekąsem), że nic mnie już nie zaskoczy. A tu masz! Jestem częściej zaskakiwany niż bym się spodziewał. Co jest bardzo, ale to bardzo miłym uczuciem.