A z tym plakatem to chyba raczej wszyscy wiedzą co było inspiracją:)
Na książkę „Fantastyczny Kraków” Dunina – Wąsowicza ostrzyłem sobie ząbki od dłuższego czasu, ale zawsze coś wypadało i zakupić jej nie mogłem. Dopiero na Targach Książki, które były minęły całkiem niedawno odwiedziłem stoisko Narodowego Centrum Kultury i zaopatrzyłem się w kilka książek po bardzo atrakcyjnej cenie:) Pozdrawiam przemiłe Panie ze stoiska.
Aha i dzisiejszy wpis będzie ilustrowany wykonanymi przeze mnie GIFami z motywem fantastycznego Krakowa w tle. Mam nadzieję, że się spodobają.
Taką graficzkę stworzyłem z cytatem Słowackiego z „Beniowskiego”.
Ponad dwa lata opisałem Wam książkę, która zajmowała się barbaryzmami i dziwolągami językowymi. Była to wydana w roku 1888 książka Józefa Blizińskiego.Jeśli chcecie ją zobaczyć kliknijcie sobie tutaj. W popełnionym wówczas wpisie zwróciłem uwagę na fakt, że wiele słów wymienianych przez Blizińskiego jako barbaryzmy i zupełnie niepasujące do języka polskiego kalki z innych języków, w obecnej współczesnej mi i Wam moi drodzy Czytelnicy tegoż poletka internetu polszczyźnie funkcjonuje doskonale. A dzisiaj będzie o książce, która również porusza językowe problemy. A wpis będzie przerywany wstawkami audio i video. Wstawki będą o języku oczywiście.
Obcy sprzed wielu setek lat. Taką ilustrację można znaleźć w zasobach Internet Archive. Źródło: https://flic.kr/p/oes9LS
Druga część cyklu „Dominium Solarnego” Kołodziejczaka. „Schwytany w światła” Zajdla za rok 1999 nie dostał, ale powieść była nominowana. Co u mnie rzadkie spełniłem obietnicę jaką złożyłem po przeczytaniu pierwszej części, że postaram się poznać drugą. I udało mi się! Niech biją dzwony, orkiestra niechaj gra „Marsza Triumfalnego” z „Aidy” Verdiego, a dziewice sypią kwiatki pod stopy me. Bom dokonał niemożliwego otóż byłem przeczytałem kolejną książkę! W jakimś tam logicznym porządku. I nawet nie minęło pół roku, od momentu, gdy skończyłem „Kolory Sztandarów”. Kliknijcie w link jak chcecie się dowiedzieć o co chodzi w cyklu Kołodziejczaka, bo w tym wpisie za dużo szczegółów nie będzie.
Co z tego, że zdjęcie ani z epoki w książce, ba! Nawet nie z tego świata, ale główną formacją w „Północnej granicy” jest jazda to macie tutaj gościa na koniu. Źródło: https://flic.kr/p/89fUYk
Zacznę może od wyznania. Nie martwcie się nie będzie jakieś szalenie intymne i tajemnicze. Wyznanie będzie proste – chciałbym w skrytości ducha (teraz już nie takiej wielkiej), by doba pozwalała na znacznie więcej niż pozwala. A czas, który jak wszyscy wiemy pojęciem względnym jest, zatrzymywał się w momencie gdy czytam książkę. Zatrzymywał się dosłownie, a nie tylko w moim relatywnym ujęciu. A rzeczywistość jaka jest każdy widzi: człowiek wciąga książkę nosem niczym bogaty, rozpuszczony dzieciak tony kokainy, odrywa wzrok od lektury i nagle okazuje się, że czas nie stanął w miejscu, a godzina jest lekko mówiąc poranna, a później dzień niezbyt aktywny i senny.
Czy tak wygląda kataryniarz? Źródło: https://flic.kr/p/9BU4Nx
Konsekwentnie choć powolutku czytam sobie powieści i opowiadania, które otrzymały nagrodę Zajdla. Przyszedł czas na rok 1995. Cóż to był za rok moi drodzy! Rok, w którym Internet przestał być finansowany z publicznych pieniędzy rządu USA, rok w którym powstał portal Yahoo! A Wasz skromny bloger miał jedenaście lat i w głowie pstro.
Sierżant, który już dawno powinien przejść na emeryturę:) Źródło: https://flic.kr/p/9uXWJi
Czasem moi drodzy z książkami jest tak, że na pierwszy rzut oka i pierwsze czytanko wydają się być bardzo w porządku, super cacy i w ogóle wspaniale, ale w trakcie owego czytanka okazuje się, że jednak coś jest nie w porządku. Coś uwiera i pod piękną lakierowaną warstwą tekstu, któremu absolutnie nie ma się nic do zarzucania (przynajmniej tak się wydaje), wygląda coś dziwnego i sztucznego.
Hej! Z reguły piszę o książkach przeze mnie przeczytanych, ale dzisiaj pokażę Wam kilka zdjęć z książki, której pomysł i wykonanie sprawiło, że mocniej moje serduszko zabiło.
Tak wygląda okładka. Książka została również wydrukowana w alfabecie braille’a . Źródło: http://www.thingiverse.com/thing:463657
Od dość długiego czasu powtarzałem, że drukowanie 3D to przyszłość. I powstaje wiele projektów artystycznych, inżynierskich, biznesowych, w których ta technologia jest dominująca. Tutaj mamy przykład artystycznego podejścia do drukowania 3D.
Taki ładny obrazek maszyny do pisania wstawiam. Źródło: unsplash.com
Jadę z laureatami Zajdla konkretnie i konsekwentnie, jak na mnie nawet bardzo konsekwentnie. Chociaż cały czas pomijam „Krew elfów” dlatego też przeszedłem do następnej książki lekkim, tanecznym krokiem niczym szesnastoletnie dziewczę na potańcówce w remizie do przystojnego chłopca z tanim winem w ręku. Opowiadanie Noteka 2015 Lewandowskiego zdobyło Zajdla za rok 1995. A ja przy okazji „Noteki…” przeczytałem sobie zbiór opowiadań wydany w roku bodajże 2007.