Pod słońcem Sahary. Ilustracja z 1904 roku. Źródło: https://flic.kr/p/owkQtV

Pod słońcem Sahary. Ilustracja z 1904 roku. Źródło: https://flic.kr/p/owkQtV

Dzień dobry poświątecznie! Będzie krótko, bo nie chce mi się za bardzo rozpisywać. Będzie entuzjastycznie i bardzo polecankowo. Słuchajcie trafiłem na książkę, którą pochłonąłem w jeden wieczór niemalże! I to z wypiekami na twarzy.

Terakotowa armia. Źródło: https://flic.kr/p/4nB3MU

Terakotowa armia. Źródło: https://flic.kr/p/4nB3MU

I tą książką są Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe Roberta M. Wegnera. Ludziska powiem Wam, że zostałem wessany do świata, gdzie jest magia, są typowe wręcz do bólu zagrywki fantasy, ale jest też siła słowa przykuwająca Cię do kartek (tfu! Do ekranu z e-papierem) niczym magiczne zaklęcie rzucone przez autora. Opowiadania powstawały w pierwszej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku, a wydane zostały w tomie w roku 2009. Są więc dość świeże, a jedno z nich Wszyscy jesteśmy Meekhańczykami otrzymało Zajdla w roku 2010.

Łuczniczka. Źródło: https://flic.kr/p/nZ97uU

Łuczniczka. Źródło: https://flic.kr/p/nZ97uU

Cóż takiego wspaniałego mamy w tym zbiorze opowiadań? Jest akcja, jest ciekawy świat, w którym dzieje się wiele. Historia oddziału Straży Górskiej, którego dowódcą jest bystry i inteligentny facet nie dający sobie w kaszę dmuchać to jedna część zbioru. Nazwana Północ. Poznajemy losy drużyny, która z bandy dość nieokrzesanych wojaków niewiele różniących się od zbirów, których mają ścigać przeistacza się w doborowy oddział, który pokona wszelkie przeciwności. Na początku czytając historię drużyny zżymałem się, że wszyscy tacy sztampowi, pociągnięci zaledwie kilkoma kreskami i od początku wiadomo było kto jaką rolę będzie pełnił w opowieści. Później jednak zrobiło się trochę bardziej skomplikowanie, a sam styl Wegnera porywa człowieka i przestałem zwracać uwagę na niedociągnięcia. Na przykład powiem Wam szczerze, że podczas czytania Wszyscy jesteśmy Meekhańczykami zwyczajnie zapierało mi dech w piersiach. Historia sama w sobie prosta i wygrywająca bardzo oklepany schemat (garstka bohaterskich obrońców stawia czoła ogromnej armii przeciwnika), tylko jak to było napisane! Z ręką na sercu mówię Wam, że czułem się jakbym brał udział w tej bitwie. To było naprawdę wciągające. Mogę z czystym sumieniem rzec, że taka jest też pozostała część książki.

Taki śmiszny wojownik z wysp. Źródło: https://flic.kr/p/hNLcDy

Taki śmiszny wojownik z wysp. Źródło: https://flic.kr/p/hNLcDy

Chociaż „Południe”, którego akcja jak sama nazwa wskazuje przenosi nas w inny region imperium i opisuje losy jednego bohatera wydaje się trochę zwalniać tempa to jednak końcówka jest bardzo obiecująca i pozostawia człeka w stanie natychmiastowej chęci poznania dalszych przygód.

Bardzo dobrym rozwiązaniem w książce, która jest przecież zbiorem opowiadań jest powiązanie fabularne każdego z opowiadań. Dzięki temu dostajemy różne historie, ale mają one punkt wspólny i wydają się dążyć do jakiegoś konkretnego rozwiązania.

A tu wojownik z plemienia Mursi. Źródło: https://flic.kr/p/pG1ZfT

A tu wojownik z plemienia Mursi. Źródło: https://flic.kr/p/pG1ZfT

Dużym plusem jest również przemycanie fragmentów historii Imperium. Wspomnienia o dawnych kultach, wojnach religijnych czy ważnych wydarzeniach z dziejów Imperium rozbudziły moją ciekawość i sprawiły, że z chęcią bym się dowiedział więcej.

Jestem pod dużym wrażeniem książki Wegnera. Sam przejawiam skłonności raczej pacyfistyczne, ale to kurczę jest napisane tak, że ja miałem palce przygryzione do drugiego paliczka i z niecierpliwością i zachłannością połykałem kolejne opisy krwawych starć, latających strzał, wyprutych flaków i trupów ścielących się gęsto. Bardzo łatwo przy tego rodzaju literaturze popaść w przesadę i nieświadomie stworzyć karykaturę, która zamiast emocji przynosi śmiech, bo opisy walecznych wojów i ich równie dzielnych dziewek są po prostu w swej patetyczności i powadze tak napuszone i wtórne, że nic innego człowiekowi nie pozostaje jak się śmiać. Ja uważam, że Wegner uniknął tej pułapki w sposób niemal doskonały. Dlatego też polecam książkę gorąco.

P. S. Wielokrotnie w Internetach czytając opinię natykałem się na porównania opowiadań do prozy Feliksa W. Kresa. Takie porównania są naturalne, w końcu obaj panowie piszą książki tego samego gatunku. Moim zdaniem obydwaj robią to dobrze i ciężko mi powiedzieć, któren lepszy, a nie wiem nawet czy jest sens robić taki ranking. Pamiętam, że Królem Bezmiarów byłem zachwycony, natomiast Północną granicą już mniej.

Comments (10)

  1. Odpowiedz

    Sporo dobrego słyszałem o wspomnianej książce, ale skoro zachwala ją taki spec od szeroko rozumianego fantasy jak Ty, to niechybny znak, że czas się nad nią pochylić i ją przeczytać :) Czuję się do tego tym bardziej zobowiązany, że ostatnimi czasy mocno zaniedbałem czytanie polskiej fantastyki, którą swego czasu pochłaniałem w całkiem pokaźnych ilościach. Przyznaję także, że bardzo podobają mi się książki wydane przez Powergraph – solidne, twarde oprawki to coś do czego przywiązuję dużą uwagę, bo jak na razie jakoś nie jestem w stanie przerzucić się na e-booki.

    • Odpowiedz

      Z tym specem to bym nie przesadzał, nawet jeśli jest to szeroko rozumiane fantasy. Ja nie mam problemu z ebookami, wręcz przeciwnie zauważyłem, że zwyczajnie niewygodnie mi się czyta grubą, papierową książkę, a na czytniku czytam trzymając go jedną ręką:)

  2. Odpowiedz

    O, też pochłonęłam, no nie w jeden dzień, ale też mnie mocno wessało ;) I też ebook, ale aż mi szkoda, bo w papierowych jest mapa.
    http://www.powergraph.pl/522
    Pewnie nową część kupię tradycyjną, jak w końcu wyjdzie.
    A Rudy fajny jest :)) ;)

  3. Odpowiedz

    z Wegnerem jestem na bieżąco, czytałem wszystko i chyba nawet wszystko recenzowałem. Lubię ;-). Do Kresa też mi się wydał podobny, ale to bardziej taki Kres Plus, lepszy, głębiej urzutowany, bardziej dopracowany. Mz najlepsze co napisał Kres to Pani Dobrego Znaku, plus ewentualnie Król Bezmiarów. Gdyby oceniać tylko na podstawie tych dwóch powieści, to może nawet postawiłbym znak równości ;-)

    • Odpowiedz

      Zgadzam się z Tobą – gdyby brać pod uwagę „Króla Bezmiarów” to ja bym stawiał znak równości, chociaż „Pani Dobrego Znaku” jeszcze nie czytałem. Wczoraj skończyłem „Wschód – Zachód” i dalej jest dobrze. I tak jak gdzieś tu napisałem znacznie bardziej podobała mi się część z „Zachodem”.

  4. Odpowiedz

    Jestem wierną fanką Wegnera i czytam, co tylko o Meekhanie napisze. Masz jeszcze kilka tomów przed sobą, ciesz się!

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.