Co z tego, że zdjęcie ani z epoki w książce, ba! Nawet nie z tego świata, ale główną formacją w "Północnej granicy" jest jazda to macie tutaj gościa na koniu. Źródło: https://flic.kr/p/89fUYk

Co z tego, że zdjęcie ani z epoki w książce, ba! Nawet nie z tego świata, ale główną formacją w „Północnej granicy” jest jazda to macie tutaj gościa na koniu. Źródło: https://flic.kr/p/89fUYk

Zacznę może od wyznania. Nie martwcie się nie będzie jakieś szalenie intymne i tajemnicze. Wyznanie będzie proste – chciałbym w skrytości ducha (teraz już nie takiej wielkiej), by doba pozwalała na znacznie więcej niż pozwala. A czas, który jak wszyscy wiemy pojęciem względnym jest, zatrzymywał się w momencie gdy czytam książkę. Zatrzymywał się dosłownie, a nie tylko w moim relatywnym ujęciu. A rzeczywistość jaka jest każdy widzi: człowiek wciąga książkę nosem niczym bogaty, rozpuszczony dzieciak tony kokainy, odrywa wzrok od lektury i nagle okazuje się, że czas nie stanął w miejscu, a godzina jest lekko mówiąc poranna, a później dzień niezbyt aktywny i senny.

I znów kawaleria i znów nie z tej epoki i świata. Ale co tam!. Źródło: https://flic.kr/p/5AMCV1

I znów kawaleria i znów nie z tej epoki w książce i świata. Ale co tam!. Źródło: https://flic.kr/p/5AMCV1

Ostatnio coraz rzadziej miewam tak z książkami. I muszę powiedzieć Wam, że z „Północną granicą” tak niestety nie miałem. Owszem momenty były, ale jednak cała książka okazała się co najwyżej poprawna. Pamiętam mój zachwyt nad „Królem Bezmiarów”, a jak ktoś chce sprawdzić jaki ten zachwyt to niech kliknie w odnośnik:)

Onibe wielokrotnie wspominał o pozostałych książkach z uniwersum Szereru. Dlatego też dorwałem w swojej biblio egzemplarz „Północnej…”. Z „Księgą Całości” bo taką oficjalną nazwę nosi cykl jest sprawa trochę pogmatwana, bo chociaż „Król Bezmiarów” został wydany wcześniej to podobnież wersją chronologicznie pierwszą w cyklu jest właśnie „Północna granica”.

Taki statek z żołnierzami znalazłem. Ładny prawda? Źródło: https://flic.kr/p/jYXiWz

Taki statek z żołnierzami znalazłem. Ładny prawda? Źródło: https://flic.kr/p/jYXiWz

Nie miałem większego problemu z tą książką – czytało się ją dobrze, działo się dużo i ogólnie było kilka ciekawych pomysłów. Jednocześnie „Północna…” wydawała się taka sztampowa, bez polotu i jakaś przyciężkawa. Wszystko było łopatologicznie wyjaśnione.

Może napiszę o co w knidze chodzi. Mamy północną granicę, na co można było wpaść patrząc na tytuł książki. Północną granicę Wiecznego Cesarstwa, na której trwa od dłuższego czasu wojna. Wojna ludzi z dziwnymi istotami z innego świata. Istoty przyłażą przez jakąś dziurę i napadają na biednych chłopów z trudem wiążących koniec z końcem. Oczywista Wieczne Cesarstwo nie zostawia swoich odrabiających pańszczyznę obywateli w potrzebie. Na całej północnej granicy stacjonują wojska cesarstwa i walczą z zastępami obcych istot, które dzielą się na Srebrnych i Złotych, a noszą nazwę Alerowie. A przybyli oni z krainy, gdzie ich świat się kończy, a moc, która ich poczęła odwróciła się od nich.

Alerowie także muszą siusiu... Źródło: https://flic.kr/p/8ajiDw

Alerowie także muszą siusiu… Źródło: https://flic.kr/p/8ajiDw

Północna granica to opowieść o wojsku, o żołnierzach zawodowych, którzy wiedzą doskonale, że zapisując się do armii muszą wykonywać swoją pracę jak najrzetelniej i najdokładniej. A dowódca jest ich Alfą i Omegą, ich Bogiem i Szatanem i winni są mu posłuszeństwo bezwzględne. Ot, taka cała istota bycia w kamaszach. Co dowódca każe żołnierz wykonać musi.

Jest kilka mocniejszych akcentów w powieści. Zwłaszcza historia Terezy, kobiety, która została jednym z lepszych oficerów na północnej granicy. Historie dotyczące awansu kobiet w wojsku chyba ogólnie nie należą do szczególnie przyjemnych, a płeć żeńska musi się spotykać z większymi wyzwaniami niż mężczyźni. Tak przypuszczam, gdyż na wojsku od praktycznej strony znam się tak jak na konstruowaniu silników rakietowych czyli wcale. No ale coś tam się oglądało, coś tam się czytało i blade, bo blade pojęcie się posiada. O na przykład można to przeczytać:

http://en.wikipedia.org/wiki/Sexual_assault_in_the_United_States_military

Na takie problemy i przeciwności i złe rzeczy natykają się kobiety chcące zostać żołnierzami.

Czyżby atak Alerów? Źródło: https://flic.kr/p/7a8KDW

Czyżby atak Alerów? Źródło: https://flic.kr/p/7a8KDW

Akcent autor kładzie również na brak możliwości jakiegokolwiek porozumienia pomiędzy walczącymi stronami. Tu nawet nie chodzi o inny język, kulturę i obyczaje, ale o zupełną obcość. Trochę jak ludzie walczący z Obcymi w wielu powieściach science and fiction. W „Północnej granicy” zarówno ludzie jak i Alerowie wyrzynają się wzajemnie bez żadnej próby nawiązania kontaktu. Na pewno znaczenie ma fakt, że to Alerowie zaatakowali pierwsi, ale nikt nie podjął się próby wysłania jakiegokolwiek komunikatu, że może trzeba pogadać.

Akcja znacznie przyspiesza pod koniec i w sumie to są chyba najlepsze momenty w tej książce, którą określiłbym poprawną, sprawnie napisaną historią. Czy to dużo, czy to mało ciężko mi powiedzieć. Wiem tylko tyle, że “Król Bezmiarów” jest znacznie bardziej interesujący. Nie zatrzymam się jednak tylko na „Północnej…” i łyknę cały cykl.

Comments (7)

  1. Odpowiedz

    dobrze oceniłeś – jest to pozycja nieco sztampowa, sztywnawa. Nie jest to numer jeden w cyklu. Jak już wspominałem (pewnie wielokrotnie znając moją pamięć a nawet jej brak), na pierwszym miejscu widzę Panią Dobrego Znaku ;-).

    Ogólnie rzecz biorąc to Ci zazdroszczę, że się przedzierasz przez cykl Kresa. Mam z nim sporo fajnych wspomnień. I trochę mi szkoda, że już znam serię…

    Kiedy kolejne recenzje Kresa? ;-D

  2. Odpowiedz

    Ten statek to żywcem statek Henyka V, płynącego ze swoimi łucznikami do Francji, żeby zasiąść na tronie. :)

    (Tak, jestem świeżo po lekturze „Pieśń łuków. Azincourt” Cornwella)

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.