Artystyczna wizja Kazimierza Pietruszewskiego Seniora. Źródło: https://flic.kr/p/uUgdvm
O Fatalnych jajach Bułhakowa słyszałem i czytałem to tu to tam. Odkładałem lekturę tego opowiadania na świętego Nigdy, aż na blogu Setna strona jego autorka zamieściła nie tylko swoje wrażenia po lekturze, ale także bezpośredni link do Wolnych Lektur (ja też to w tym momencie czynię), z których można ściągnąć sobie ten utwór. To był impuls, który pozwolił mi dzięki kilku kliknięciom zdobyć elektroniczny egzemplarz i już nie było wymówek, trzeba było zacząć czytać. Za co autorce bloga – Agacie serdecznie dziękuję.
Tak na szybko moi drodzy. Kto z Krakowa ten wie co się u nas wyrabia z powietrzem. Jest tragedia. Dlatego też wrzucam tutaj póki co dwa obrazy, na których dobitnie widać jak na smog zareagowały dzieła sztuki. Obiecuję, że będzie ich więcej:)
Ileż to razy ja Wam wspominałem, że kocham te Internety, to bogactwo różnorodności, te nieprzebrane i wciąż przyrastające zasoby. Gdyby nie Internet w życiu nie dowiedziałbym się o kimś takim jak: Hans Sebald Becham (1500 – 1550) niemiecki malarz, rytownik oraz twórca grafik i miniatur bardzo szczególnych grafik.
Krajobraz po bitwie. Źródło: http://www.theatlantic.com/static/infocus/wwi/introduction/
Czasem człowiek powinien przeczytać książkę nie tylko dla zwykłej rozpasanej duchowej rozrywki, ale także by wzbogacić swoją wiedzę, rozszerzyć spojrzenie na świat i poznać fascynujące informacje na jakiś określony temat.
Ahoj załogo! Dzisiaj zaprezentuję Wam dzieło, którego łaciński tytuł brzmi: Compendium rarissimum totius Artis Magicae sistematisatae per celeberrimos Artis hujus Magistros. Anno 1057. Noli me tangere. Książka pochodzi z 1775 roku, ale wydawca bardzo starał się przekonać czytelnika, że została wydana w 1057 roku. Słowa Noli me tengere znaczą „Nie dotykaj mnie”.
Obrazek nie ma nic wspólnego z treścią książki. Po prostu mi się spodobał. Źródło: https://flic.kr/p/uixunt
Dobrze, że sobie zrobiłem przerwę w czytaniu wegnerowskich opowieści z meekhańskiego pogranicza. Dlaczego dobrze? Ano pewnie gdybym pociągnął Niebo ze stali tuż zaraz po dwóch zbiorach opowiadań, być może odczułbym przesyt i zmęczenie materiału tematyką, formą, treścią. A tak znów mogę dołączyć się do pochwalnych chórów i peanów ku czci.
Kokon z poczwarką. Takie zdjęcie z Flickra. Źródło: https://flic.kr/p/525PwA
Na jednym z moich ulubionych blogów O dystopiach, którego autorka ma cudowny talent do wynajdowania prawdziwych pereł, pojawił się wpis o książce, o której zupełnie nic nigdy nie słyszałem. Zero, null, pustka totalna niczym w głowie większości polskich polityków. Zresztą o autorze tejże książki również nie słyszałem absolutnie nic. Wstyd mnie się zrobiło, bo pan Wyndham zasłużonym pisarzem jest. Napisał na przykład Dzień Tryfidów, który kojarzę tylko i wyłącznie z filmu. Z zadziwiającą jak na mnie szybkością i zdecydowaniem, za grosze zakupiłem Poczwarki na znanym serwisie aukcyjnym i to dosłownie za grosze. Po “Stalowym Szczurze” byłem wygłodniały porządnej lektury. I Poczwarki okazały się strzałem w dziesiątkę. Słuchajcie nie mogłem uwierzyć, że ta książka powstała sześćdziesiąt lat temu.
Czy tak wyglądała Śmierć ze Świata Dysku? Źródło: https://flic.kr/p/dLcZRc
Miałem zupełnie inaczej zacząć ten wpis, ale wczoraj świat obiegła wiadomość o śmierci Terry’ego Pratchetta. Muszę o tym wspomnieć, bo ten pisarz dał mi wiele radości, przekazał sporo zdroworozsądkowej mądrości i przede wszystkim pobudzał wyobraźnię. Mam nadzieję, że Sir Terry Pratchett właśnie rozgrywa partyjkę szachów, popija brandy i gawędzi ze ŚMIERCIĄ, inaczej wszystko to jest bez sensu. Ładniej napisał o tej smutnej wiadomości Zwierz Popkulturalny.
Jeden z siedmiu cudów siódemki według Szczerka. Mówiąc szczerze zawsze mnie korciło, aby się tam zatrzymać.
Droga krajowa numer siedem, droga łącząca Kraków z Warszawą. Szlak komunikacyjny z setkami lat historii, milionami ludzi, którzy przez wieki przebyli tę trasę. I ja również ją przebywam. Co prawda odbijam zaraz za Skarżyskiem, ale i tak znam ją jak własną kieszeń. Wiem, że w Antolce bardzo często stoją niebieskie misie, pamiętam, aby przed Chęcinami rozejrzeć się i odnaleźć zamek, często korzystam z drugiego pasa do wyprzedzania tak zwanej mijanki, by choć trochę przyspieszyć powrót do domów. Tak moi Drodzy dobrze przeczytaliście: do domów. Albowiem gdy opuszczam Kraków jadę do rodzinnego domu, ale gdy opuszczam dom rodzinny jadę do swojego krakowskiego domu.
„Podwójna pętla” opowiada o życiu policjanta, dlatego dzisiejsze zdjęcia będą z motywem przewodnim policji. Oto pies policyjny. Źródło: https://flic.kr/p/5TJoyH
Praca w policji nie należała nigdy do moim marzeń. Znam kilu policjantów i wiem, że nie jest to lekka, łatwa i przyjemna robótka. Z opowiadanych przez nich historii bardzo często wieje takim absurdem, groteską, że ciężko uwierzyć w ich prawdziwość. Dlatego też Mateusz policjant z krakowskiej policji wzbudził we mnie zaufanie, bo z jego opowieści o pracy w policji czuć doświadczenie. A „Podwójna pętla” to książka po części o pracy w policji.