Jakie życie – taki zgon…

Wielu publicystów, felietonistów płacze, że dzisiejsi dziennikarze to zaledwie namiastka tych, którzy byli dawniej. Brak warsztatu, brak umiejętności w posługiwaniu się językiem. Żerowanie na ludzkiej krzywdzie i cierpieniu. Bezlitosne wykorzystywanie każdej okazji, byle tylko napisać chwytliwy artykuł z jeszcze bardziej chwytliwym nagłówkiem. Jak zwykle takie głosy opiewające i gloryfikujące przeszłość nieodparcie wywołują na mej twarzy

George R. R. Martin „Taniec ze smokami. Część II”

Dziś dwudziesty dziewiąty lutego. Dlatego uświęcę tę datę stukając palcami w klawiaturę  i zostawiając potomnym wpis. Ku pamięci. Kto wie co będzie za cztery lata. Może zamiast na klawiaturze, będę grawerował znaki alfabetu w kamieniu, bo w wyniku III wojny światowej padnie cała cywilizacja. Wpis z dnia dwudziesty dziewiąty lutego, jak tytuł posta wskazuje będzie

Libraries: We share shit…

Tytuł posta mocny. Zainspirowany tym oto zdjęciem: Tłumaczenie na polski tych zdań nie ma sensu. Po angielsku brzmi to znacznie lepiej. Nie piszę często o mej pracy w bibliotece na tym blogu. A przecież bibliotekarzem jestem i staram się, by nic co bibliotekarskie nie było mi obce. Dlatego w swoich RSS mam trochę bibliotekarskich serwisów

Everything is a remix [update]

Pojawiła się ostatnia część projektu „Everything is a remix”, o którym pisałem tutaj. Ostatnia część zajmuje się prawem autorskim, systemem prawnym, który stoi na straży praw autorskich i służy korporacjom. Kirby mówi o kopiowaniu pomysłów, technologii, sztuki. Nawiązuje do zachowania, które my znamy doskonale dzięki Sienkiewiczowi „Jak Kali ukraść krowa to dobrze, ale jak Kalemu

Margaret Peterson Haddix „Wśród ukrytych ; Wśród oszustów”

Kolejna książka przeczytana. I kolejna należąca do tak zwanej literatury młodzieżowej. Co się ze mną dzieje? Czyżbym pragnął w jakiś sposób odzyskać nieuchronnie uciekającą młodość? Czyżby moja podświadomość dawała mi do zrozumienia, że życie ciecze między palcami i w żaden sposób dwa razy do tej samej rzeki wejść się nie da? A może książki dla

Kazimierz Kyrcz Jr ; Łukasz Radecki „Lek na lęk”

Chyba coś ze mną jest nie tak. Po wstrząsającej lekturze książki Tochmana, w której opisano prawdziwe okrucieństwa ludzi wobec ludzi, w ramach odprężenia i zapomnienia o temacie zabrałem się za lekturę książki o wyimaginowanych okrucieństwach, jakie ludziom czynią inni ludzie, duchy, demony. Naprawdę psychika moja działa w bardzo pokręcony sposób. Ale musicie przyznać, że tytuł

Vintage style videos!

Lubicie być wintydż? Dziś ten stajl jest bardzo modny. Hipsterzy (i nie tylko) uwielbiają retro i vintage. Posiadacze ifonów mogą strzelać fotki i dzięki Instagram nadawać im ten niezapominany połysk old schoolu:) Na inne smartfony są inne aplikacje. Ja lubiłem od zawsze być vintage, robiłem to zanim stało się takie modne i popularne, zanim hipsterzy

Wojciech Tochman „Dzisiaj narysujemy śmierć”

Jak przez mgłę pamiętam kwietniowy wieczór 1994, razem z ojcem oglądaliśmy wiadomości. Miałem wtedy dziesięć lat i gdy na ekranie telewizora ukazały się migawki jakichś ciał z Afryki nie wiedziałem za bardzo co się dzieje. Ojciec na moje pytanie odpowiedział, że dzieją się straszne rzeczy w Rwandzie i żebym się nie interesował, bo to nie

Suzanne Collins „Igrzyska śmierci”

Wielokrotnie na mym blogu wspominałem, że uwielbiam klimaty postapokaliptyczne. Łykam większość badziewia i dobrych rzeczy, jakie mają coś wspólnego z tym wątkiem w literaturze, filmie czy jakiejkolwiek ludzkiej artystycznej działalności. Ostatnio przeczytałem „Ciepłe ciała”, powieść w tym klimacie skierowaną raczej do młodych ludzi. Moje wrażenia z tego, co pamiętam nie były zbyt pozytywne i pełne

Kampania reklamowa biblioteki…

I znowuż Internety przyniosły mi ciekawe znalezisko. Otóż Biblioteka Publiczna w Milwaukee zrobiła sobie trzy billboardy, które w interesujący, intrygujący sposób zachęcają do odwiedzenia biblioteki. Intrygujący bo wykorzystujący loga trzech bardzo znanych serwisów internetowych na świecie. Serwisów, na których ludzie spędzają czas liczony w setkach tysiącach godzin. Billboardy rozgrzały amerykańskich bibliotekarzy i nie tylko. Niektórzy

%d bloggers like this: