“Światy Zajdla” – antologia.

zajdlaMam ostatnio szczęście do darmowych publikacji. A może to nie chodzi o szczęście tylko o to, że jakość takich wydawnictw się znacząco poprawiła? Najpierw była „Zombiefilia”, która była ciekawym i wciągającym projektem, a teraz opowiem Wam o „Światach Zajdla” czyli antologii konkursowej, która miała w pewien sposób uhonorować polskiego pisarza i jednocześnie pokazać, że jego dzieło dalej żyje, rozwija się i ludzie pamiętają. Czy to się udało? Raczej tak. Teksty w antologii są naprawdę ciekawe i jak na debiutanckie w większości opowiadania to można powiedzieć, że jest dobrze.

Zastanawiałem się czy przytoczyć Wam w skrócie i scharakteryzować te siedem tekstów. Nie jest tego dużo, a i samą antologię czyta się bardzo szybko więc tak zrobię.

„Świerszcze w karabinie” Anny Głuszek u mnie niestety nie zagrały. Niby tajemnicza choroba, niby jakaś Wielka Wojna, epidemia, Szara Armia zabierająca umierających na ową chorobę nie wiadomo gdzie. Sceny w bibliotece i czytelni, gdzie główny bohater mógł znaleźć wytchnienie mi się podobały, ale to takie moje skrzywienie zawodowe. Zupełnie nie wczułem się w klimat opowiadania, brakowało mi trochę szczegółów dotyczących tego świata, skąd wojna, dlaczego. A sam bohater też jakiś taki nie dla mnie. I oczywiście teraz piszę o swoich wrażeniach, bo innych zarzutów do opowiadania nie mam. Żadnych merytorycznych uwag też nie.

„Ostatni archeolog” Szymona Nogi. Tematyka zajebista. W świecie przyszłości remiksy, miksy, misz-masze sprawiły, że już nie ma praktycznie szans na odnalezienie oryginalnych utworów. Zajmuje się tym główny bohater, który dostaje zlecenie na odnalezienie oryginału „Limes inferior” niejakiego Zajdla, a to co odkrywa nie przyniesie mu niczego dobrego. Samo opowiadanie jest naszpikowane nawiązaniami do jednego z najsłynniejszych utworów Zajdla. A struktura opowiadania przez chwilę sprawia, że czujemy się jak w „Incepcji” –  bardzo mi się podobało to puszczanie oczka do czytelnika i zabawa z rzeczywistością. Opowiadanie zdecydowanie na plus.

„Poza systemem” Marzeny Starczyk. Ach, znacie to powiedzenie „jeśli czegoś nie ma w Google to ta rzecz nie istnieje?”. Pewnie, że znacie. To wyobraźcie sobie świat, w którym stale jesteśmy podpięci pod sieć, która nam podpowiada gdzie zjeść, co kupić do ubrania, z kim się spotkać. Wyobrażacie sobie taki świat? Ej! Zaraz! Przecież to już się dzieje! Na szczęście nie dla wszystkich i nie na taką skalę jak w opowiadaniu. Całkiem ciekawa historyjka.

Międzyplanetarna kolonizacja wykorzystująca siłę roboczą więźniów z Ziemi. Tajemnicze ule budowane ogromnym wysiłkiem, a później rozbierane równie ogromnym wysiłkiem. Terror i nieludzkie eksperymenty. Śmierć, cierpienie i totalitaryzm. To wszystko w „Nagraniu” Maćka Kaźmierczaka. Całkiem klimatyczne, ale brakowało mi trochę detali dotyczących po co i dlaczego się te ule buduje. I skąd właściwie taki, a nie inny układ sił. Ogólnie całkiem fajnie.

Polski rząd jaki jest każdy widzi. Nie komentuję tutaj polityki, (bo nie!), ale to co zrobił Adam Podlewski w opowiadaniu „Ministerstwo ds. Apokalipsy” to świetna sprawa. Wyobraźcie sobie specjalny departament w naszym rządzie, który ma opracowywać plany końca świata. Pracują w nim same świry, wariaci i najgroźniejsi terroryści w myśl zasady lepiej ich czymś zająć, bo inaczej rzeczywiście coś zrobią. Patrząc na niektóre działania naszych polityków zastanawiam się czy czasem część z nich nie dorabia sobie w takim ministerstwie do spraw Apokalipsy. Opowiadanie zabawne, choć z goryczkowym posmakiem.

A teraz absolutnie moje ulubione z całego zbiorku. „Świeżorodek” Ewy Morawskiej. Nieokreślona przyszłość, genetyka rządzi, a ludzie się nie rodzą lecz są wypuszczani na rynek jak książki. Egzemplarze człowieka się zamawia w wydawnictwie, określa się specyfikację i dokładne cechy przyszłego człowieka i później dostajemy już gotowe wydanie, które może od razu funkcjonować w społeczeństwie i być przydatne. Świetnie napisane, dynamicznie i przede wszystkim jak dla mnie jest w tym opowiadaniu dobrze zbalansowana ilość wiedzy o świecie i cała fabuła. Naprawdę bardzo interesujące i ciekawe spojrzenie na przyszłość.

I ostatnie opowiadanko „Życie bezwolne” Pawła Kuklińskiego nie należy co prawda do jakiś szczególnie powalających na kolana, ale jest interesująco napisane. Społeczność ogłupiona za pomocą jednego bodźca (nie zdradzę wam jakiego). Ludzie poddani ogłupiającym metodom są szczęśliwi, wolni od trosk, z pokorą i radością przyjmują każdy dzień, a świat jest dla nich piękny zawsze! I wszystko ich fascynuje. Czyż nie do tego dążymy? Pragniemy mieć świat radosny i bez większych problemów. Jak w „Matriksie”: wybierasz niebieską czy czerwoną pigułkę? Jedna oznacza życie w nieświadomości i kłamstwie, a druga życie w prawdzie, ale bardzo niebezpieczne i trudne. Nie będę Wam zdradzał co wydarzyło się w opowiadaniu Pawła Kuklińskiego i jakich wyborów dokonano.

Wybaczcie mi za tę w sumie dość schematyczny wpis, ale wydawał mi się on najlepszy do scharakteryzowania tego zbiorku. „Światy Zajdla” to ciekawa antologia z autorami wykazującymi duży potencjał. Co prawda opowiadania jak dla mnie nie są, aż w takim zajdlowskim duchu (ciężko mi powiedzieć co mam tutaj na myśli, ale mam nadzieję, że ci co Zajdla czytali, zrozumieją o co mi chodzi) to jednak dają radę. Widać po tekstach, że są jeszcze nieokrzesane, że przydałoby się doszlifować tu i tam, ale to naprawdę zajmująca lektura.

Książkę można pobrać stąd: Wydawnictwo ALMAZ.

2 thoughts on ““Światy Zajdla” – antologia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook