Dirrrty hands…

Brudne łapki

No i niech mi ktoś powie, że bibliotekarz to czyściutka praca! Kto wie ile tam tych zarazków z innych epok było! Na szczęście ja stosuję odkażanie wewnętrzne – znaczy się wódka zabije wszystkie wstrętne i paskudne bakteryjki i zarazuchy!

Swoją drogą naprawdę nieźle się można ubrudzić i mam nadzieję, że alergii na kurz nie dostanę w przyszłości!

3 thoughts on “Dirrrty hands…

  1. Ta, skąd ja to znam. Moje pierwsze zetknięcie z magazynem skończyło się zapaleniem spojówek ;)
    W bibliotece nie jest ani czysto, ani lekko, bo co się człowiek nawdycha grzybów i nadźwiga, to jego.
    Pozdrawiam towarzysza niedoli :)

    • Coś w tym jest, z tą niedolą
      ale naprawdę praca ta daje mi bardzo często dużo satysfakcji, (no może oprócz tej jałmużny co ją szumnie pensum nazywają) :D

      Pozdrawiam równie serdecznie

  2. Otóż to! Otóż to! Mniej więcej tak samo wyglądam po wyjściu z magazynu, psikając do tego głośno i często. Od kurzu i z zimna… Hahahaha… Pozdrawiam :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook