Karel Capek “Księga apokryfów”

Karel Capek "Księga apokryfów"

 Po przeczytaniu „Laski Nebeskiej” i uświadomieniu sobie, że z literaturą czeską jestem na bakier (to mało powiedziane) zacząłem spełniać obietnicę poprawy. Na początek wziąłem sobie coś małego i niewielkich rozmiarów coby,  się nie zniechęcić:) Nie znaczy to wcale, że niewielkie rozmiary książki świadczą o jej małej wartości.

 Szczygieł wspomina o Karelu Capku (chyba tak to się odmienia). Pisarz, który międzynarodową sławę zyskał wprowadzając do języka czeskiego, a później wszystkich chyba języków na świecie słowo „robot” (sztuka „R.U.R.” czyli „Roboty Uniwersalne Rossuma”). I tyle. Ja też tego pisarza kojarzyłem tylko w ten sposób. Nie chciałem zaczynać od jego najsłynniejszych książek. Wybrałem sobie „Księgę apokryfów”, która brzmiała poważnie, w końcu chodzi o apokryfy…

 

Kilkanaście krótkich historii związanych z postaciami mitycznymi i historycznymi. Historie podane w sposób lekko absurdalny z dużą dawką  humoru i ironii. Gdzie postacie z dawnych epok wykazują się podejściem do wielu spraw iście dwudziestowiecznym i nowoczesnym.

 Aleksander piszący do swojego nauczyciela Arystotelesa ze Stagiry, że w sumie nie chciał tak dużo podbijać. On chciał po prostu zapewnić  bezpieczeństwo Macedonii. Gdy podbił Grecję musiał podbić Trację, bo zagrażały mu hordy barbarzyńców, później musiał podbić okolice Morza Egejskiego, bo mu zagrażali Persowie, gdy już wyparł Persów z wód helleńskich musiał podbić samą Persję, bo mu zagrażała. I tak dalej i tak dalej.

Lub historię Lota, który ani myśli zostawiać swoich ziomków z Sodomy na pastwę płomieni, bo choć grzesznicy z nich straszni to przecież są jego rodakami.

Jedna z lepszych historii to narzekania starego człowieka prehistorycznego pana Janecka na dzisiejszą młodzież, która nie szanuje obyczajów i gdzieś ma stare dobre narzędzia z krzemienia. A nawet gołe baby ta bezwstydna młodzież rzeźbi w kościach mamuta, o bazgrołach na ścianach jaskini nie wspominając.

A Archimedesa znacie? No pewnie, że znacie:) A wiecie jak zginął? Ja nie wiedziałem. Powiem Wam, a więcej możecie przeczytać sobie na wikipedii czy innych stronach. Zginął przebity mieczem przez rzymskiego legionistę. Podobno podczas roztrząsania jakiegoś problemu matematycznego. Ostatnie jego słowa miały brzmieć „nie zamazuj moich kół”. Capek rozprawił się z owym mitem śmierci Archimedesa w sposób bardzo błyskotliwy i naprawdę ciekawy. Dla mnie ta historia jest perełką.

Mamy jeszcze galerię mnóstwa interesujących postaci od Piłata po Napoleona z Jezusem na czele:)

 „Księga apokryfów” to klasyka, która się nie starzeje. Do jej odczytania wymagana jest znajomość mitologii greckiej, historii i literatury oraz religii. Oczywiście nie w jakimś ogromnym stopniu, ale dobrze jest wiedzieć kto z kim i dlaczego, a po co:)

Ironia, humor i zdroworozsądkowe spojrzenie na świat sprawiły, że była to naprawdę przyjemna lektura. Polecam!

 

 

 

4 thoughts on “Karel Capek “Księga apokryfów”

  1. No, proszę! U mnie w rękach akurat Vancura, też przyjemny. Dobrze się czyta Czechów jesienią.;)
    O tej książce Capka nie słyszałam, ale skoro są to nowe wersje znanych historii, to muszę się rozejrzeć.

  2. Mam przeczucie, że to będzie na podaju, to sobie pobiorę. A rzeczona książka (czy raczej jej opis) kojarzy mi się mgliście z “Sędziami i spiskowcami” Czerniaka, też znane historie w nowym świetle.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook