Karel Capek „Fabryka absolutu”

  Druga książka Capka przeczytana. Z czym kojarzy się Wam absolut? Mnie może mało finezyjnie i wyrafinowanie, ale ostatnimi czasy z wódką, która ma świetne kampanie reklamowe i jest pyszna (jeśli o wódce można mówić w takich kategoriach). Capek pisząc swoją książkę raczej marki wódki nie miał na myśli. W powieści absolut to Absolut czyli bezosobowy

Karel Capek „O pięciu chlebach”

Przytoczę jeszcze jeden fragment z „Księgi apokryfów”. Tym razem będzie o Jezusie i jego cudach z perspektywy… piekarza. Polecam:) Pisownia oryginalna. O PIĘCIU CHLEBACH …Co mam przeciw niemu? Powiem wam po prostu, sąsiedzie: nie, żebym miał coś przeciw jego nauce. To nie. Kiedyś posłuchałem jego kazania i – powiem wam – mało co, a sam

Karel Capek „Księga apokryfów”

 Po przeczytaniu „Laski Nebeskiej” i uświadomieniu sobie, że z literaturą czeską jestem na bakier (to mało powiedziane) zacząłem spełniać obietnicę poprawy. Na początek wziąłem sobie coś małego i niewielkich rozmiarów coby,  się nie zniechęcić:) Nie znaczy to wcale, że niewielkie rozmiary książki świadczą o jej małej wartości.  Szczygieł wspomina o Karelu Capku (chyba tak to

Stanisław Lem „Kongres futurologiczny”

Nie wiem co się ostatnio dzieje, ale zupełnie nie mam czasu na porządne zasiądnięcie przed moim blogiem i napisanie jednej, malutkiej recenzji z jednego długiego opowiadania pana Stanisława Lema. Na szczęście teraz piszę te słowa i czuję jak moje neurotransmitery i substancje czynne chemicznie w mózgu łączą się ze sobą w heroicznej próbie zmuszenia dwóch

Robert A. Heinlein „Glory Road” („Szlak chwały”)

Co się stanie gdy uznany pisarz science-fiction popełni powieść fantasy? Ano co może się stać – oceany wystąpią z brzegów, zapłoną lasy, dziewice przestaną być dziewicami, smoki zaczną przypominać dinozaury, dzikie wieprze będą groźniejsze niż smoki, a magia nie będzie do końca magią, bohaterscy herosi będą przypominać amerykańskiego żołnierza z czasów wojny w Wietnamie. Druga

Wiktor Pielewin „Omon Ra i inne opowieści”

To moje pierwsze spotkanie z prozą Wiktora Pielewina. Kolejny raz przekonuję się, że czeka na mnie jeszcze mnóstwo dobrych rzeczy i przeraża mnie to, że w tym krótkim danym nam przez Los czasie nie ogarnę wszystkiego. Już nie ogarniam, a co będzie, gdy będę starszy, a wątroba w coraz gorszym stanie? Jak żyć Losie, jak

Eduardo Mendoza „Brak wiadomości od Gurba”

 Wyobraźcie sobie, że jesteście kosmitami. Lądujecie na Ziemi swoim super wypasionym statkiem kosmicznym w okolicach Barcelony, na początku lat dziewięćdziesiątych. Jesteście czystą inteligencją. Możecie przyjmować dowolne kształty, jesteście nieśmiertelni i możecie telepatycznie porozumiewać się z między sobą. Jeden z Was, dajmy na to nazywający się Gurb wyrusza na rekonesans. Drugi czuwa w statku. Gurb z

Etgar Keret „Rury”

Witajcie moi drodzy parafianie! Dawno mnie nie było, a bo i te wakacje trwają i lato, i jakoś tak czasu nie mam zupełnie na czytanie książek. W tym roku urlopu również dłuższego nie będę miał, bo roztrwoniłem dni urlopu swego jak urzędnicy publiczne pieniądze, więc siedzę w pracy. Dość tych wycieczek osobistych. Będzie o książce

Mariusz Szczygieł „Zrób sobie raj”

Po lekturze „Gottlandu” Szczygieł mi się nawet spodobał jako autor. Nie powinno więc dziwić, że sięgnąłem po jego drugą książkę o Czechach. „Zrób sobie raj” jest już inne niż „Gottland” przede wszystkim jest znacznie lepiej napisana i znacznie przyjemniej mi się czytało. Kolejny raz przekonałem się jak bardzo różnią się od nas Polaków, nasi południowi

Eduardo Mendoza „Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa”

Ostatnio w przeczytanych przeze mnie książkach motywem przewodnim jest motyw podróży. Czytałem o dzielnym astronaucie, pisałem o jeszcze dzielniejszej kobiecie, która dyktuje książki zza światów. Teraz będzie o niezwykłym podróżniku z początków naszej ery. Chciałbym przedstawić Wam Pomponiusza Flatusa, obywatela rzymskiego, człowieka niezwykle ciekawskiego, fizjologa i badacza, który wiedziony nadzwyczajnym głodem przygód wyrusza wszędzie tam

%d bloggers like this: