Suzanne Collins “Igrzyska śmierci”

Suzanne Collins "Igrzyska śmierci"

Suzanne Collins "Igrzyska śmierci"

Wielokrotnie na mym blogu wspominałem, że uwielbiam klimaty postapokaliptyczne. Łykam większość badziewia i dobrych rzeczy, jakie mają coś wspólnego z tym wątkiem w literaturze, filmie czy jakiejkolwiek ludzkiej artystycznej działalności. Ostatnio przeczytałem „Ciepłe ciała”, powieść w tym klimacie skierowaną raczej do młodych ludzi. Moje wrażenia z tego, co pamiętam nie były zbyt pozytywne i pełne zachwytu.

„Igrzyska śmierci” to kolejna książka dla młodzieży, utrzymana w klimacie postapo, którą przeczytałem. Ach, Charlie! Czemu na błędach się nie uczysz! Młodzieżą już dawno nie jesteś i niekoniecznie musi Cię ciągnąć do literatury dla nastolatków. Błędy, błędami, ale niby, że ekranizacja kinowa tej książki to jeden z najbardziej oczekiwanych filmów tego roku. Więc chciałem poznać o co chodzi, o co cały ten hałas. Zapomniałem, że ekranizacja jest również wyczekiwana przez nastolatków! Dobra wracamy do książki.

Zarys fabuły i miejsca akcji Wam przedstawię. Kontynent północnoamerykański po licznych katastrofach, falach tsunami, które najprawdopodobniej zmiotły porządek świata, który znamy. Jest zasiedlony przez obywateli państwa Panem. Kraj ten jest rządzony przez ludzi ze stolicy zwanej Kapitolem. Ustrój jaki w nim panuje to reżim i dyktatura. Podział administracyjny kraju wygląda następująco: Kapitol, oraz dwanaście podległych mu Dystryktów, był trzynasty dystrykt, ale się zbuntował i władcy Kapitolu zrównali go z ziemią. Gospodarka kraju: każdy Dystrykt odpowiada za określoną gałąź przemysłu, niektóre są rolnicze, inne przemysłowe. Wszyscy mieszkańcy każdego Dystryktu Panem podlegają władzy Kapitolu i nie mogą się między Dystryktami komunikować. Przejdźmy teraz do clou całej opowieści. Co roku urządzane są w Kapitolu Głodowe Igrzyska, które mają na celu uświadomienie mieszkańcom każdego Dystryktu, że Kapitol rulez! Loteria przeprowadzana w każdym dystrykcie wyłania dwójkę tak zwanych trybutów chłopca i dziewczynkę w wieku od 12-18 lat, którzy jadą do Kapitolu i walczą na arenie na śmierć i życie. To byłoby na tyle jeśli chodzi o zarys „intrygi”.

Wszystkich tych informacji dowiadujemy się od narratorki, która jednocześnie jest główną bohaterką książki. Katniss ma szesnaście lat, pochodzi z Dwunastego Dystryktu i zgłasza się na ochotnika do Głodowych Igrzysk, na miejsce swojej dwunastoletniej siostry. Podczas zmagań na śmierć i życie wykazuje się siłą, sprytem, odwagą, hartem ducha i bla, bla, bla…

Dobra nie będę się rozpisywał, później większość książki to opis zmagań na arenie, aż do finału.

Książkę czytało się szybko, w miarę sprawnie napisana, choć bardzo prosto. Świat Panem nakreślony przez autorkę jest ubogi w detale, słabo zarysowany i wiele rzeczy nie trzyma się kupy. Przełknąłem to jednak cały czas powtarzając sobie, że to książka dla młodych ludzi.

W książce mamy poruszane ważkie problemy tyranii, głodu, cierpienia, śmierci, przetrwania. Wszystkie te mądre rzeczy nie trafiały do mnie i zupełnie nie potrafiły mnie wzruszyć. Katniss natomiast to „chyba” typowa nastolatka (nie wiem, bo dawno z nastolatkami nie miałem do czynienia), ciężko doświadczona przez los i twarda. Nie brak oczywiście wątku romantycznego, miłości, która rozkwita wśród bezpardonowej walki na śmierć i życie…

Dobrze, że przeczytałem to szybko, zapoznałem się, puszczę tę książkę w niepamięć za jakiś czas. Przecież te moje dwie szare komórki nie mogą archiwizować takich rzeczy. Jak dla mnie bardzo średnia ta książka. Może gdybym przeczytał ją z dziesięć lat temu, to odbiór byłby całkiem inny…

9 thoughts on “Suzanne Collins “Igrzyska śmierci”

    • Chodzi o aspekt psychologiczny. Kapitol pokazuje, że Dystrykty muszą mu się podporządkować i Dystrykty nie mają wyjścia. Danina krwi w postaci dwóch młodych mieszkańców ma przypominać mieszkańcom komu podlegają. Coś jak haracz z siedmiu młodzieńców i siedmiu dziewic z Aten dla Krety na przekąski dla Minotaura:)

      Może się trochę nieprecyzyjnie wyraziłem:)

  1. Ja przeczytałam z rozpędu całą trylogię i miałam podobne odczucia jak ty. Niezła książka, ale dla młodzieży. Chociaż może chodzi o młodego ducha, bo u nas w biblio i panowie emeryci się zachwycają. ;)

  2. Miałam niedobre przeczucia co do tej książki. Kilkakrotnie brałam ją do reki i odkładałam z powrotem. Po przeczytaniu Twojej recenzji, myślę, że sobie jednak daruję.

    • To prosta książka i nie ma się co po niej spodziewać zbyt wielu rzeczy. Można ją sobie z czystym sumieniem darować:)

  3. Ciężko aby na podstawie pierwszej części recenzować całość. Rzeczywiście książka dla młodych. I tom jeszcze do przełknięcia. Drugi tom – z powrotem z arenę – a to już ciężko przebrnąć.
    Za to trzeci tom i sama końcówka to najlepsze co się mogło zdarzyć tej opowieści.
    Pytanie czy warto było przedzierać się przez 2 i pół toma aby dotrzeć do wisieńki? Dla mnie jak zawsze warto :-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook