Ilustracja utrzymana w klimatach postapokaliptycznych. Źródło: http://digital-art-gallery.com/picture/gallery/post_apocalyptic

Ilustracja utrzymana w klimatach postapokaliptycznych. Źródło: http://digital-art-gallery.com/picture/gallery/post_apocalyptic

Odkryłem świetny antykwariat w Krakowie i nie znajduje się on w centrum, lecz zupełnie gdzie indziej. Podjechałem odebrać książkę zakupioną na Allegro, a wyszedłem z całą torbą, a uboższy o kilkanaście złotych zaledwie. Pokłosiem tych zakupów było kilka książek z serii “Fantastyka Przygoda” z Wydawnictwa “Iskry”. Większość to sentymentalne zakupy, a tylko “Tylko Ziemi” (specjalnie powtarzam) nie czytałem (tak mi się przynajmniej wydawało).

Rysunek pasuje klimatem do jednego opowiadania. Źródło: http://digital-art-gallery.com/picture/gallery/post_apocalyptic

Rysunek pasuje klimatem do jednego opowiadania. Źródło: http://digital-art-gallery.com/picture/gallery/post_apocalyptic

“Tylko Ziemia” to zbiór opowiadań, które łączy smutna wizja ludzkości w czasach apokaliptycznych, bądź tuż przed apokalipsą albo po apokalipsie. W wizjach autorki My ludzie kończymy różnorako – wojna atomowa, zatrucie środowiska, globalne ocieplenie, niewolnictwo z rąk automatów czy też totalne zaćmienie słońca…

Zbiór został wydany w 1986 roku i może Parowski mógł napisać w swojej książce “Czas fantastyki”, że „Jest to proza, którą chce się czytać”. Pojadę teraz banałem i frazesem, ale te prawie trzydzieści lat odcisnęły na książce i opowiadaniach swoje piętno i z tym chceniem to tak nie do końca, na szczęście nie wszystkie opowiadania poddały się nieubłaganemu upływowi czasu.

Świetna ilustracja. Świat się kończy moi drodzy. Źródło: http://digital-art-gallery.com/picture/gallery/post_apocalyptic

Świetna ilustracja. Świat się kończy moi drodzy. Źródło: http://digital-art-gallery.com/picture/gallery/post_apocalyptic

W zbiorze znajduje się trzynaście opowiadań, opowiem Wam o tych, które zwróciły moją uwagę, gdyż wciąż są świeże, potrafią zaskoczyć pomysłem, nawet oryginalnością, a przede wszystkim są interesujące i ciekawe.

Nadejście Fortynbrasa ma klimat. Miasto otoczone ogromnym wysypiskiem śmieci. Samotna wyspa resztek cywilizacji, a w niej wysuszone trupy dorosłych w domach i małe dzieci chowające się przed słońcem w magazynach. Coraz mniej tych dzieci, każdego dnia, któreś nie otwiera oczu. Nie ma jedzenia, woda jest zatruta, a dorośli ich zostawili na pastwę losu… Opowiadanie ciekawe i dzięki pewnym niedopowiedzeniom jeśli chodzi o los ludzkiej cywilizacji wzbudzające zaintrygowanie. Dość sugestywna wizja końca świata, w której cień nadziei daje przebudzenie wśród dzieci, że można zabić, by przeżyć, ale jak długo? I kogo trzeba zabić?

Czy koniec świata może być piękny? Źródło: http://digital-art-gallery.com/picture/gallery/post_apocalyptic

Czy koniec świata może być piękny? Źródło: http://digital-art-gallery.com/picture/gallery/post_apocalyptic

Mój absolutny faworyt Mistrz – mroczna, dość obrzydliwa opowieść o ułudzie władzy, o hordach mutantów żądnych świeżego mięsa i twierdzach wybudowanych, by chronić przez i tłumami zdegenerowanych ludzi, którzy wiodą nędzną egzystencję wśród popromiennych chorób i walki o byt. Ale czy karmiony jak gęś przygotowywana do francuskiego przysmaku Foie Gras władca ma lepiej? Czy król, który nie może nawet się wysrać normalnie nie stał się czasem niewolnikiem? I jaką prawdę zna tajemniczy chłopiec, którego ciało nieskażone chorobą jest niczym bolesny wyrzut w oczach wściekłego i ogarniętego szałem tłumu? Klimatyczne, naprawdę klimatyczne, ale przewija się tutaj również ta METAFIZYKA, którą znajdziesz w każdym opowiadaniu pani Popik. Napisałem to caps lockiem, bo to jest tego rodzaju METAFIZYKA – znaczy się nie wiadomo za bardzo o co chodzi…

Palenie heretyka. Źródło: https://flic.kr/p/efLEMn

Palenie heretyka. Źródło: https://flic.kr/p/efLEMn

I trzecie – Heretyk, spodobało się dlatego, że gdzieś je już przeczytałem i wyrazista wizja świata, w którym gaśnie słońce, a ludzie zmuszeni są nauczyć się czytać dłońmi (to utkwiło mi w pamięci), przez co bardzo łatwo poznać kto należy do jakiej klasy społecznej – robotnicy nie czytają dłońmi, gdyż muszą nimi pracować, ale za to mało mówią, bo czytają ustami… Przyznacie, że to pomysł, który może utkwić w pamięci. Zresztą to opowiadanie jest najzwyklejsze (w tym zbiorku to komplement). Jest spisek światowy, jest nadzieja na ratunek dla ludzkości, ale także jest kozioł ofiarny, który spłonie ku radości tłumu. Historia posiadająca początek, środek i WYRAŹNY koniec, który jest jak to wcześniej napisałem zrozumiały.

W pozostałych opowiadaniach większość zakończeń sili się na bycie tajemniczymi i głęboko mądrymi, a naprawdę (przynajmniej dla mnie) są po prostu niedokończone. Jakby autorka nie za bardzo wiedziała co z tym całym METAFIZYCZNYM bajzlem zrobić i machnęła takie niedopowiedzenia, aby czytelnika oszołomić.

Takie tam ruinki. Źródło: http://digital-art-gallery.com/picture/gallery/post_apocalyptic/5/RATING/DESC/16

Takie tam ruinki. Źródło: http://digital-art-gallery.com/picture/gallery/post_apocalyptic/5/RATING/DESC/16

Te wymienione wyżej trzy opowiadania zrobiły na mnie największe wrażenie, reszta natomiast to bardzo ciekawe pomysły przekute w trochę niestrawną i zbyt wydumaną i przekombinowaną strukturę.

Klimat post apokaliptyczny lubię, a zastanawianie się jak skończy ludzkość ma w sobie coś masochistycznego i jednocześnie bardzo pociągającego. Niestety w przypadku tych opowiadań zabrakło tej iskry, która sprawia, że człek z zachwytem czyta o końcu ludzkości, który wcale nie jest tak odległy…

Teksty wydawały mi się jakby okaleczone, brakowało w nich spinającego wszystko pomysłu lub zakończenia. Nie uważam siebie za malkontenta, ale podczas lektury tej książki marudziłem sporo. Na brak logiki, na tę dziwaczną METAFIZYKĘ, i wiele innych rzeczy. Na szczęście opowiadania krótkie były. Przygoda z książkami pani Popik zakończona została i nie wiem czy jeszcze odświeżona będzie, albowiem czas ucieka, a lista MUST READ coraz dłuższa się robi.

Comments (12)

  1. Odpowiedz

    mnie też ostatnio wzięło na starocie. Niepostrzeżenie maleńka ongiś kupka archeopozycji rozrosła się do sporych rozmiarów. Piękne jest to, że genialne książki można kupić za tak śmieszne pieniądze, że aż szkoda gadać…

    A Tylko Ziemia wydaje się być względnie sensowna, z tego co czytam u Ciebie.

    • Odpowiedz

      Och, ta książka może się podobać. Pomysły są ciekawe, wykraczające poza pewne obszary dobrze znanego science – fiction. Jednak mnie książka wydała się ciężkawa i bez polotu.

      • Krzysiek

        Odpowiedz

        Zgodzę się, że wiele opowiadań jest niedokończonych – choćby to o Maszynie czy to o planecie Dolor (dobra kanwa dla długiego opowiadania lub wręcz powieści, ale niestety, niewykorzystana), co może dawać odczucie „braku polotu”.

  2. Krzysiek

    Odpowiedz

    Mi się jeszcze podobała „Telerodzinka” jako satyra na telewizję i spustoszenie, jakie wywołuje w rodzinach. Przy okazji Autorka najwyraźniej przewidziała nadejście programów typu „reality show”. Tyle, że w opowiadaniu do reality show można było przystąpić, ale nie można było z niego wyjść i na zawsze zostawało się jego więźniem. W sumie – czy ludzie, którzy nie mogą normalnie zjeść obiadu, obchodzić świąt religijnych, państwowych czy uroczystości rodzinnych (urodziny, imieniny, rocznica ślubu itd) bez gadającego telewizora, nie są więźniami? Wprawdzie nie są zamknięci w pokojach nadzorowanych przez Teledruha, za to są zamknięci w więzieniu własnych przyzwyczajeń.
    Ciekawe było również opowiadanie o rodzinie, która pojechała na specyficzne „wczasy”, które każdemu jej członkowi ujawniły jego lęki i pragnienia. Opowiadanie o Maszynie było interesujące, ale pozostawia niedosyt – pewnie m.in. ten utwór miałeś na myśli pisząc o „niedokończeniu”?

    • Odpowiedz

      „Telerodzinka” jest mocno przejaskrawionym obrazem, który faktycznie można odnieść do naszej współczesności i to nawet nie telewizyjnej, ale internetowej. Nie wiem jak to wygląda u innych rodzin spędzanie świąt i rodzinnych okazji, ale ja sam w domu telewizora nie posiadam, a w rodzinnym domu zawsze skupialiśmy się na czymś innym:D

      Sprawdzę ponownie „Maszynę”, bo już zwyczajnie nie pamiętam o co tam chodziło.

  3. Emma Popik

    Odpowiedz

    Bardzo dziękuję, że sięgnął pan po moją książkę. Nie mogę się zgodzić z większością opinii. W opowiadaniach nie ma metafizyki i są logiczne. W opowiadaniu „Mistrz” pokazałam na zasadzie kontrastu chłopca – Mistrza i Władcę. Nawet kolorystyka i materiały służą wyrażeniu tego, co powiedział. „Dowiesz się prawdy”. I tak się stało: Władca poznał prawdę o swoim życiu. Po prostu coś zrozumiał. Nie jest to metafizyka. Zakoczenia innych opowiadań są logiczne, a fabuła dokończona. W opowiadaniu „Dziedzina” w ginącym świecie ludzie coś próbowali ocalić: zbudowali ołtarz, tworząc Boga, na jakiego było ów świat stać. „Szaman” – świat zginął od naciśnięcia czerwonego guzika i po zatoczeniu koła i próbie odrodzenia tak samo się kończy. W „S.O.S” w budowli usiłują się uratować dwie osoby, wystukują sygnał pomocy, poznajemy konflikt pomiędzy nimi. Odrodzili się wewnętrznie, choć na końcu znowu słychać sygnał s.o.s. Skąd? Może nie wszyscy zginęli i jest nadzieja. „Maszyna” to proste opowiadanie o poddaniu się technice. Zakończyłam je zapytaniem: kto opanował Ziemię, podczas gdy ludzie ślepli. Wiemy, z jakiej przyczyny. Szkoda, że tylko kilka opowiadań przemówiło do pana wyraźnie. Nie jestem pewna, czy to zależy od tekstu. Zarzeka się pan, że już nie sięgnie po moje książki. Nie wiem, po czyjej stronie jest większy bilans strat.

    • Odpowiedz

      Dzień dobry pani Emmo. Bardzo mi miło Panią gościć na moim internetowym poletku. Dziękuję za komentarz. Niestety często tak bywa, że zamiary autora nie są odebrane tak jakby tego sobie życzył. I w przypadku mojego wpisu występuje ten problem, o ile to jest problem. Napisałem we wpisie, że wszystkie opowiadania bazują na naprawdę świetnych pomysłach i wizjach. I zwróciłem również uwagę, że książka powstała prawie trzydzieści lat temu co widać. Nie jestem wszechwiedzący, piszę o swoich wrażeniach i przemyśleniach po lekturze oraz o tym jak ja odebrałem książkę.

      I dziękuję również za wyjaśnienia dotyczące poszczególnych opowiadań – rzuciły trochę światła na owe opowiadania. Pisałem o metafizyce, gdyż wielu rozwiązań fabularnych nie zrozumiałem. Wydały mi się zbyt ezoteryczne. I naprawdę marudziłem sporo podczas czytania. Ciężko mi teraz przypomnieć sobie dokładnie sytuacje, które moje marudzenie wzbudziły, ale nie pisałbym o tym we wpisie, gdyby marudzenia nie było.

      Dodam, że „Heretyk”, którego musiałem czytać w jakiejś antologii to jeden z tekstów, który bardzo, ale to bardzo głęboko wrył się w moją pamięć i wielokrotnie sobie o nim przypominałem i wciąż przypominam przy różnych okazjach.

      Pozdrawiam serdecznie i życzę Wesołych Świąt.

      • Emma Popik

        Odpowiedz

        Z opóźnieniem, za co przepraszam, pragnę podziękować za piękną
        oprawę graficzną. Widać, że zadał pan sobie trud, by wynaleźć zdjęcia i dopasować je do treści opowiadań, wydobywając klimat. Równie wymowne i bardzo piękne były zdjęcia japońskiego fotografa Abe Kobo do „Nadejścia Fortynbrasa”, które zamieściłam na swojej stronie. Zaciekawiła mnie również uwaga o przedruku „Heretyka” w jakimś czasopiśmie, o czym nie wiedziałam. Czasami różne miłe osoby podają mi takie wiadomości, ale nie ogarniam, jak to się teraz modnie mówi. Uważam, że raz wydrukowana książka należy do wszystkich i każdy może również mieć o niej własne opinie. Odbiór jest różny, nie zawsze zgodny z intencją pisarza.

        • Odpowiedz

          Pani Emmo nie ręczę za mą pamięć co do czytania „Heretyka” w jakimś czasopiśmie czy antologii. Nie potrafię sobie przypomnieć, gdzie to opowiadanie poznałem, ale wydaje mi się, że nie przeczytałem go w Pani książce.
          Cieszę się, że ilustracje się podobają.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.