Konrad T. Lewandowski “Noteka 2015”

Taki ładny obrazek maszyny do pisania wstawiam. Źródło: unsplash.com

Taki ładny obrazek maszyny do pisania wstawiam. Źródło: unsplash.com

Jadę z laureatami Zajdla konkretnie i konsekwentnie, jak na mnie nawet bardzo konsekwentnie. Chociaż cały czas pomijam „Krew elfów” dlatego też przeszedłem do następnej książki lekkim, tanecznym krokiem niczym szesnastoletnie dziewczę na potańcówce w remizie do przystojnego chłopca z tanim winem w ręku. Opowiadanie Noteka 2015 Lewandowskiego zdobyło Zajdla za rok 1995. A ja przy okazji “Noteki…” przeczytałem sobie zbiór opowiadań wydany w roku bodajże 2007.

popitka

Nie mam absolutnie pomysłu jakimi ilustracjami uzupełnić wpis. Dlatego daję Wam artystyczną popijawę. Źródło: The Commons na Flickr

Twórczości Lewandowskiego nie kojarzę zupełnie. I powiem Wam, że trochę dobrze, bo gdybym przeczytał Notekę 2015 w roku 1996 lub troszkę później to klęknąłbym z zachwytu. Opowiadania w większości są zabawne, podszyte cynicznym humorem i sarkazmem, a wizja naszego kraju mocna abstrakcyjna. Działałoby to na szczeniaka jak kocimiętka na moje kotki (zaraz wróć – kocimiętka nie działa na moje kotki, ale to już inna sprawa). Ale już szczeniakiem nie jestem, opowiadania w zbiorze mają swoje lata,  dlatego też nie klęknąłem z zachwytu, ale czytało się je zadziwiająco dobrze.

pwiko

Piwo, piwko, piweczko… Źródło: The Commons na Flickr

Lewandowski kilka razy mnie zaskoczył. Co najbardziej zapamiętałem to opis upadku prasy papierowej, a rozrost prasy internetowej przeglądanej na tabletach! Oczywiście obraz jest znacznie przerysowany (aż takiego szajsu w sieci nie ma, znów wróć! – szajs jest tylko go jednak znacznie łatwiej odsiać). W większości opowiadań widać duże wykształcenie filozoficzne (przynajmniej jeśli chodzi o głównego bohatera). Jest sporo rozważań o metafizyce (ale akurat tej znośniejszej, takiej do przełknięcia wręcz swojskiej), czyli takiej, która trafiła do Charliego.  Na przykład posiadanie artefaktu, który pozwala na kreowanie możliwych rzeczywistości (jak w opowiadaniu Półmisek) byłoby czymś bardzo przyjemnym.

Nagrodzone Zajdlem opowiadanie Noteka 2015 to ciekawa wizja wojny z Amerykanami, która przecież w 1995 wydawała się niemożliwą, (tak samo i dzisiaj), a przecież gdy Lewandowski pisał swoje opowiadanie to kilka lat wcześniej amerykańskie plany wojskowe uznawały Polskę za punkt pierwszego uderzenia w razie wojny ze Związkiem Sowieckim (te najbardziej przerażające zakładały zmasowany atak atomowy na nasz kraj mlekiem i miodem płynący).

Ja tu pitu, pitu o książce, a tu macie w samochodzie owcę. Źródło: https://flic.kr/p/nSw8vV

Ja tu pitu, pitu o książce, a tu macie w samochodzie owcę. Źródło: https://flic.kr/p/nSw8vV

Ogólnie zbiór jak najbardziej na plus. Oprócz Noteki 2015 zdecydowanie Pacykarz – makabryczna i mocno pokręcona historyjka o masowym mordercy tworzącym dzieła sztuki z ofiar swoich zamachów. Naprawdę interesująca choć krwawa wizja. I brawa dla Pacykarza za jego szaloną pomysłowość.

Większość opowiadań zostało napisanych w połowie lat dziewięćdziesiątych – czuć w nich niechęć do efektów transformacji ustrojowej, a wizje Polski (ramy czasowe odpowiadające chwili obecnej!) nie nastrajały optymistycznie. Zresztą rzeczywistość choć może nie tak abstrakcyjna i groteskowa jak w opowiadaniach to również nie powoduje jakiegoś szczególnego radosnego uniesienia.

Lewandowski stworzył postać pana redaktora Tomaszewskiego, który pisuje artykuły do „Obleśnych Nowinek” – tabloida odpowiednio reagującego na potrzeby rynku. Ostra i bardzo sarkastyczna wizja pracy „dziennikarzy”, którzy ogłaszają sobie konkursy na najbardziej absurdalne artykuły. Zabawne? Wystarczy obejrzeć sobie profil na Facebooku – „Nagłówki nie do ogarnięcia”, by zastanowić się czy czasem dziennikarze współczesnych tabloidów również nie urządzają sobie takich konkursów. Tomaszewski pisuje do „Obleśnych…” pseudonaukowe artykuły wątpliwej jakości, gdyż twierdzi, że i tak ludzie są głupi i nie chcą czytać niczego co mogłoby stanowić dla nich wyzwanie intelektualne. Dlatego już z dwojga złego niech on coś napisze, bo może się uda przemycić coś „mondrego”.

I jeszcze ciekawski koteł na dokładkę... Źródło: https://flic.kr/p/5THmER

I jeszcze ciekawski koteł na dokładkę… Źródło: https://flic.kr/p/5THmER

Lewandowski dostarczył mi porcji całkiem porządnej rozrywki. Co prawda nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że na równi z redaktorem Tomaszewskim traktuje wszystkich ludzi jak idiotów. Co nie znaczy, że nimi są. Świat nie jest czarno – biały, a nie wszyscy muszą babrać się w metafizyce, aby być wartościowymi ludźmi. Ja generalnie lubię myśleć (wbrew zdrowemu rozsądkowi i wszelkim faktom), że ludzie chcą być dobrzy i mądrzy. Tak się oszukuję przez te prawie trzydzieści lat mego żywota. Ale cóż zrobić…

4 thoughts on “Konrad T. Lewandowski “Noteka 2015”

  1. Yesssssss! I właśnie teraz, po przeczytaniu powyższego, pogratulowałam sobie pomysłu prowadzenie bloga!
    Czytałam bowiem “Notekę”, tylko że wrażenia mi się zatarły, więc sięgam i mam
    http://mcagnes.blogspot.com/2009/12/noteka-2015-konrad-lewandowski.html
    I muszę przyznać, że też mnie irytował redaktor, wyjątkowo próżny. A potem poznałam autora na jednej ze stron, a właściwie na forum. Postać wysoce kontrowersyjna, niewykluczone, że bohater odzwierciedla cechy autora.

  2. Tak gwoli scislosci, (przepraszam za brak polskich liter, ale zarowno tablet jak i komputer mi sie zbiesily), to tom opowiadan “Noteka 2015” zostal wydany w 1996 roku w wydawnictwie SR. Wydanie z 2007 roku jest reedycja. I dobrze, ze zostalo wydane ponownie, bo KTL moim zdaniem pisarzem dobrym jest. Mozna sie nie zgadzac z pogladami autora, mozna go nie lubic jako czlowieka, ale jako pisarz jest swietny.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook