Charlie na Kongresie IFLA we Wrocławiu…

Wszędzie bibliotekarze i bibliotekarki:) Ceremonia otwarcia.

Hejo, hejo.  Ogarniam się powoli i zgodnie z obietnicą będzie atrakcja. Trochę Wam
o tej IFLI napiszę, chociaż dla osób nie mających styczności z bibliotekami na co dzień moja relacja niekoniecznie będzie spełnieniem marzeń :D Ciężko mi uwierzyć, że to już miesiąc od tego Kongresu.

Dalej ceremonia otwarcia

Postaram się najpełniej zrelacjonować to niesamowite wydarzenie jakim jest Światowy Kongres IFLA i od razu zastrzegam, że siłą rzeczy relacja będzie ograniczona do tego co sam przeżyłem i doświadczyłem.

Atmosfera tego wydarzenia jest nieziemska i na początku przeraża skalą. Trzy i pół tysiąca ludzi, ponad dwustu wolontariuszy, kilkudziesięciu wystawców, a wszystko to w przepięknym kompleksie otaczającym Halę Stulecia we Wrocławiu.

Wspomnę Wam tylko, że program Kongresu był naszpikowany wieloma prelekcjami, spotkaniami, otwartymi sesjami. Na szczęście spora część tych spotkań choć otwarta dla wszystkich uczestników Kongresu dotyczyła wewnętrznych spraw IFLI w związku
z czym można się było skoncentrować na stricte bibliotekarskich i zawodowych wystąpieniach.

Powiem Wam szczerze moi czytelnicy, że ceremonia otwarcia zaskoczyła rozmachem
i skromny bibliotekarz mógł tylko przyklasnąć, że tak nas witają w tym Wrocławiu. Wiem
z późniejszych rozmów, że artystyczne show zrobiło wrażenie na gościach z zagranicy.

Plakat bibliotekarzy z Afryki. On powinien wygrać tę sesję.

Oprócz wykladów, paneli dyskusji działy się też takie rzeczy na IFLI jak tak zwana sesja posterowa. I właśnie ona wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. To była świetna okazja do przyjrzenia się temu jakie działania podejmowane są w bibliotekach z całego świata. Momentami było tłoczno, ale z czasem tłok trochę zelżał i można już było opowiadać zarówno o naszych bibliotekach jak i odwiedzać inne stanowiska posterowe.

Rozmawiałem z dziewczynami z Kazachstanu, które prowadzą Szkolne Centra Biblioteczne dla nauczycieli tak zwane Nazarbayev Intellectual School Libraries (to nie są biblioteki szkolne, to właśnie centra dla nauczycieli bibliotekarzy z warsztatami, ze szkoleniami). Okazuje się, że wykonują podobną pracę do tej, którą ja na co dzień wykonuję.

Dziewczyny z Kazachstanu.

Po moim pobycie w Etiopii szalenie zainteresowało mnie stanowisko IYALI czyli Initiative for Young African Library Innovators w moim skromnym tłumaczeniu to brzmi jak „Inicjatywa dla młodych innowatorów afrykańskich bibliotek”. Działania bibliotekarzy i bibliotekarek z całej Afryki pokazane zostały na bardzo interesującym plakacie. Moim skromnym zdaniem to ich plakat powinien wygrać jako najlepszy plakat z posterowej sesji.

„Odjazdowy bibliotekarz” z Ugandy – Magandu Isa, który rozwozi książki na rowerze po wioskach dookoła jego rodzinnego miasteczka

Oczywiście tych rozmów było znacznie więcej niż dałbym radę spamiętać, ale wszędzie gdzie tylko mogłem opowiadałem o moich Bibliotekach, w których pracuję. Chwaliłem się działaniami, które prowadzimy, zajęciami i akcjami. Żałuję tylko, że nie przygotowałem sobie wizytówek, które mógłbym rozdawać, ale to będzie nauczka na przyszłość.

A tutaj BOOKWORM (przecudnie zrobiony rower do przewożenia książek) z Oleśnicy.

 

I w końcu najważniejsza rzecz czyli sesje z prezentacjami i wystąpieniami. Mnie zainteresowały wszelkie wystąpienia związane z nowymi technologiami, które są stosowane w pracy bibliotekarzy. Zebrane zostały w specjalny blok o nazwie TECH LAB SESSIONS.

Wystąpienie BooksGo. Gamifying Literature on Smartphones in Libraries, as a Way to Engage Generation Y & Z n Readership  dotyczące gamifikacji literatury, czyli tego
w jaki sposób zachęcić pokolenia Y i Z w czytanie za pomocą zgrywalizowania literatury to temat szalenie mnie interesujący i jak zauważyłem po frekwencji na sali nie tylko mnie. Smartfony, literatura i gra – czegóż chcieć więcej.

Czy mogło mnie zabraknąć na sesji o tytule Robots and Tablets in Your Library – The Information Society Development Foundation skoro w swojej codziennej pracy stosuję tablety. Wystąpienie dotyczyło programu Link do przyszłości i całkiem ciekawie zostało poprowadzone.

Ostatnia z sesji technicznych, która jak gdyby została stworzona dla mnie to How to use VR and Multiplatform Experiences to Increase Readership – Polish Society of Virtual Reality – bardzo interesująca prezentacja o możliwościach Wirtualnej Rzeczywistości, ale nieskromnie się przyznam, że wiele z zaprezentowanych narzędzi i aplikacji już od dłuższego czasu stosuję w swojej pracy.

To już na mieście.

Oczywiście wymieniłem tylko te sesje, które dla mnie okazały się najważniejsze i z których będę czerpał w przyszłości. Pozostałe, na których byłem dotyczyły kwestii zbyt ogólnych, doskonale mi znanych (haha taki ze mnie ekspert).

Warto jeszcze wspomnieć a sztandarowej akcji IFLI na tegorocznym Kongresie czyli IFLA GLOBAL VISION. Wielkim głosowaniu, które ma dać obraz tego, w którym kierunku mają zmierzać biblioteki. Jeśli ktoś ma ochotę wziąć udział w dyskusji i głosowaniu zapraszam na stronę IFLA GLOBAL VISION. Głosować można do 30 września.

Ciężko mi podsumować ten tydzień, który obfitował w przeróżne wydarzenia, ale jednego jestem pewien – takiej pozytywnej energii, tak wielu serdecznych uśmiechów i śmiechów oraz takiego poczucia wspólnoty dawno nie odczuwałem. IFLA to ważne wydarzenie, po którym powstaje ferment w bibliotekarskim świecie.

Takich wolontariuszy na kongresie było mnóstwo.

Jest jeszcze oczywiście inna kwestia, której powiem Wam szczerze nie ogarniam. WLIC (Wolrd Library and Information Congress) to impreza dla bibliotekarzy. DLA BIBLIOTEKARZY! Nie wiem, czy wiecie, ale bibliotekarze nie zarabiają ogromnych kokosów. A WLIC jest strasznie drogie. Sama opłata za uczestnictwo to średnio 500 EURO! Skąd biedny bibliotekarz z Polski, czy też Afryki, Ameryki Południowej, Azji, Ameryki Północnej, Australii ma wziąć kasę na to wydarzenie? Pół biedy, że w tym roku WLIC było w Polsce. I na szczęście była opcja zdobycia stypendiów Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które pokrywało opłatę konferencyjną. Można też było zgłosić się jako wolontariusz i pomagać przy organizacji Kongresu – dzięki temu wjazd był za darmo, ale trzeba było swoje godzinki odstać w czerwonej kamizelce.

LABiB.

Ja miałem to szczęście, że dzięki LABiBowi (pisałem o tej sekcie tutaj), Fundacja Społeczeństwa Informacyjnego ufundowała stypendium (czyli pokryła koszty opłaty konferencyjnej) dwóm chętnym LABiBianom. Trzeba było się wykazać i wskazać dlaczego ja mam mieć to szczęście i dlaczego warto we mnie zainwestować :D

Udało się i ja oraz koleżanka Ewa Sz. (którą serdecznie pozdrawiam :) Wyruszyliśmy na podbój IFLA aby promować LABiB i nasze biblioteki i polskie bibliotekarstwo.

A promowaliśmy LABiB specjalnie na tę okazję stworzoną grą, w której uczestnicy tej baaaardzo międzynarodowej konferencji mieli do wykonania 5 zadań. Każde zadanie wymagało od uczestników otwartości, kreatywności i odwagi. Jedno dotyczyło nawet nauki języka polskiego. Poniżej macie wzór ulotki o grze, którą rozdawaliśmy wśród uczestników IFLA.

W takę grę zagrali uczestnicy IFLA.

I całkiem spora liczba uczestników zagrała w naszą grę, a ja w odpowiednim czasie rozdałem nagrody, z których wszyscy bardzo się ucieszyli. I tym lakonicznym stwierdzeniem zakończę moją relację, bo wiele rzeczy POZYTYWNYCH się wydarzyło, a o których może dowiecie się w odpowiednim do tego czasie.

Labibowy roll – up.

P. S. Był jeszcze wtorkowy CULTURAL EVENT, który był po prostu nieziemski, ale z tamtego wydarzenia na szczęście nie ma zbyt wiele zdjęć :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook