LABiB – co to jest i z czym to się je?

Taka tam bibliotekareczka. Źródło: https://flic.kr/p/auv19i

Taka tam bibliotekareczka. Źródło: https://flic.kr/p/auv19i

Wiecie moi Drodzy, że choć firmuję swój blog mianem Charliego Bibliotekarza to tematy związane z moją pracą zawodową nie pojawiają się na nim za często. Już prędzej tematy okołobiblioteczne. Wiąże się to pewnie z moim wrodzonym lenistwem, z moim przekonaniem, że i tak nic ciekawego nie mam do powiedzenia i last but not least ze strachu, że zrobię z siebie idiotę. Nie to żeby robienie z siebie idioty przychodziło mi z trudem (wręcz przeciwnie), ale to robię raczej na żywca, a nie w przestrzeni internetów.

Jest w tym zdjęciu COŚ. Źródło: https://flic.kr/p/acnJ9M

Jest w tym zdjęciu COŚ. Źródło: https://flic.kr/p/acnJ9M

Ale dzisiaj będzie zawodowo i mam nadzieję, że profesjonalnie. Otóż od maja roku pańskiego 2014 należę do bardzo szczególnej sieci współpracy LABiB, której  naczelnym hasłem jest “Dziel się wiedzą, mnóż pomysły”. Ludzie w nią zaplątani mają swoją stronę: labib.pl. Na której robią dokładnie to co mają w swoim haśle – czyli dzielą się wiedzą i mnożą pomysły. Na stronie LABiBu można znaleźć setki inspiracji, porad, informacji o przydatnych narzędziach w pracy bibliotekarza, ale nie tylko bibliotekarza. Tego jest naprawdę mnóstwo i jeśli pracujecie z ludźmi, prowadzicie jakieś warsztaty, macie przygotować prezentację zajrzyjcie na labib.pl i sprawdźcie czy czasem już ktoś szlaków nie przetarł i czy gdzieś iskierka pomysłu się nie znajdzie. LABiB jest “dzieckiem” Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego, która się nim bardzo dobrze opiekuje, ale to “dziecko” już od jakiegoś czasu stawia swoje pierwsze samodzielne kroki.

LABiB strona główna.

LABiB strona główna.

Poza stroną, która jest szalenie pożyteczną (konstrukcja gramatyczna zamierzona), ludzie LABiBu spotykają się w tak zwanym realu. Najczęściej na ZJAZDACH, które odbywają się w Warszawie. Na tych ZJAZDACH jest ferment, jest wielka energia, jest mnóstwo rzeczy do pokazania, zobaczenia i zrobienia. Dzieje się na nich sporo i dobrze, a ja zawsze wracam po nich nabuzowany pozytywną energią. Oprócz ZJAZDÓW korzystamy z możliwości wizyt studyjnych, czyli odwiedza się zaprzyjaźnione bibliotekarki i bibliotekarzy, w ich naturalnym środowisku pracy, coby popatrzeć na dobre praktyki i zobaczyć na własne oczy jak inni pracują.

Co mnie urzekło w LABiBie to konkret jaki się otrzymuje. Zarówno jeśli chodzi o obietnice, które ludzie składają, ale też w opowieściach o działaniach, które się podziały (może trochę nie polskiemu, ale w LABiBie się rzeczy dzieją i się zdarzają i one działają). Teoria i praktyka idą tutaj w parze, a każdy dzieli się swoimi doświadczeniami.

No i ludzie. Przede wszystkim ludzie, których poznałem. Sieć współpracy zaczyna owocować i ja osobiście z wieloma osobami utrzymuję już kontakt nie tylko profesjonalny, zawodowy, ale prywatny. I to jest dobre i to jest piękne. Ludzie LABiBu to w większości cudowne kobiety pełne pasji, pełne zaangażowania i przede wszystkim chęci do pracy (panowie też są, ale panów jest zdecydowanie mniej).

A tutaj uwodzicielski bibliotekarz. Źródło: https://flic.kr/p/5qA2CS

A tutaj uwodzicielski bibliotekarz. Źródło: https://flic.kr/p/5qA2CS

Ale też trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. LABiB to sekta. Sekta niezwykle groźna i bardzo niebezpieczna. Po pierwsze rekrutacja do sekty odbywa się poprzez znajomych lub przełożonych w pracy. Po drugie, aby do sekty się dostać trzeba dysponować pewnymi określonymi cechami. Cechy takie to kreatywność, produktywność, chęć pomocy innym, wiara we własne siły, pragnienie zmieniania jeśli nie świata to przynajmniej najbliższej okolicy. Poza tym sekta wymaga przedstawienia wcześniejszych dokonań na polu walki z marazmem, znieczulicą, niechęcią i bylejakością, inaczej trudno będzie do sekty się dostać. Członkowie sekty w swoim środowisku postrzegani są jako nienormalni, wariaci, którzy robią “niepotrzebne” zamieszanie, bo przecież dobrze jest jak jest. Sekciarze LABiBu bardzo często na przekór różnym kłodom rzucanym pod nogi organizują spotkania, szkolenia, gry i zabawy dla ludzi z okolicznych wsi, miast, miasteczek, dzielnic, ulic. Tylko po to, by dać owym ludziom okazję do zobaczenia czegoś nowego, spróbowania innych, nietypowych dla tych ludzi sposobów spędzania czasu. I przede wszystkim, by czegoś tych ludzi nauczyć. Dlatego ta sekta jest taka niebezpieczna. Ona zmienia ludzi.

Wiem, że to brzmi jak laurka i pean na cześć LABiBu (lub bełkotanie wypranego przez sektę umysłu), ale wystarczy, że wejdziecie na stronę LABiBu i sami zobaczycie ile tam dobroci jest wszelakiej.

A wszystkie te miłe słowa piszę, bo LABIB rekrutuje w swoje szeregi! Jeśli jesteś bibliotekarką lub bibliotekarzem, która/który kocha i lubi swoją pracę, dla której/którego biblioteka jest miejscem szczególnym to zachęcam do zgłoszenia. Kliknijcie w ten link i tam dowiecie się wszystkiego:

http://www.biblioteki.org/aktualnosci0/Nowy_nabor_do_sieci_LABiB_zglos_sie_do_22_sierpnia.html

Czasu mało, bo jak zwykle zaspałem, ale nie pozwólcie, by Wam to przeszkodziło:)

4 thoughts on “LABiB – co to jest i z czym to się je?

  1. jesteś WIELKI! nawet nie wiesz, jak potrzebowałam przeczytać coś takiego… olbrzymia dawka motywacji w tej ogarniętej marazmem rzeczywistości! mam nadzieję na spotkanie tej jesieni ;)

  2. Pingback: Uwaga! Uwaga! Zagraj w moją grę i WYGRAJ CZYTNIK! | Blog Charliego Bibliotekarza

  3. Pingback: Praktyka dla praktyka - program wymiany bibliotekarzy z całej Polski! | Blog Charliego Bibliotekarza

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook