Michaił Jelizarow “Bibliotekarz”

Św. Hieronim

Św. Hieronim patron bibliotekarzy

Powiedzcie mi moi drodzy czy istnieje siła, która powstrzymałaby mnie przed przeczytaniem książki o tym jakże wymownym tytule? Chyba raczej nie ma takiej siły, a jak to mawia stare przysłowie Charlie nierychliwy, ale w końcu czytliwy to przyszła kolej i na książkę pana Michała, którą to książkę mam od dawna w swoim księgozbiorze, ale jakimś cudem nie było żywcem czasu, aby ją przeczytać. I znów tradycyjnie zacznę od narzekania (przeczytałem ją dawno) i dopiero teraz opisuję. Robię się nudny z tym narzekaniem, ale uwierzcie mi pomaga mi to w motywacji.

Continue reading

Adolf Nowaczyński “System doktora Caro : utopja humorystyczna”

Bal w Akademii Sztuk Pięknych. Źródło: https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/126136/7527166c4c0fbdb4faff756076ec0b77/

Bal w Akademii Sztuk Pięknych. Źródło: https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/126136/7527166c4c0fbdb4faff756076ec0b77/

Całkiem niedawno przeczytałem inną książkę Nowaczyńskiego. Postać autora na tyle mnie zainteresowała, że obiecałem sobie przeczytać coś jeszcze, kiedyś, gdzieś. Zadziwiająco jak na mnie dość szybko (wcale nie tak szybko, bo po trzech miesiącach) odkurzając mój czytnik (w przenośni oczywiście) zobaczyłem, że mam plik z książką pana Adolfa. Zerknąłem, zacząłem czytać i już postanowiłem skończyć.

Continue reading

Richard Bachman “Uciekinier”

giphy_1

Arnie ten tekst powtarza w wielu swoich filmach.

Przeczytałem książkę… Tak wiem nie ma się czym chwalić, ale uwierzcie mi, że ostatnio nie mam kiedy czytać. Ja nie wiem co się dzieje z tym czasem.

Continue reading

Niezawodny kalendarz

Zdjęcie nie ma nic wspólnego z żartem. Jest po prostu zajebiste. Źródło: https://flic.kr/p/7eTKLK

Zdjęcie nie ma nic wspólnego z żartem. Jest po prostu zajebiste. Źródło: https://flic.kr/p/7eTKLK

I znów moi drodzy przeglądanie starej prasy zaowocowało tym, że przytoczę Wam żarcik bardzo adekwatnie opisujący mą sytuację finansową.

I jedyne co się mogło zmienić to to, że praktycznie już w ogóle gotówki ze sobą nie noszę, a zaglądanie do przegródek portfela zostało zastąpione zaglądaniem na stronę banku.

Continue reading

Czarna godzina nędzy…

Reklama P.K.O

Reklama P.K.O

A Wy na co oszczędzacie? O ile oszczędzacie i macie takie możliwości…

Ja żyję zaklęty w kręgu od pierwszego do pierwszego… Swoją drogą dobry, mocny slogan reklamowy.

Nawet w dzisiejszych czasach miałby przebicie…

Tym razem nie z cyfrowej biblioteki, ale ze zbiorów mojej:)

Jacek Hugo-Bader “Biała gorączka”

Jacek Hugo-Bader "Biała gorączka"

Jacek Hugo-Bader “Biała gorączka”

Są książki mocne, są książki tak mocne, że po ich lekturze człowiek długo nie może się otrząsnąć. Książka o której napiszę poniżej taka była.

Trochę o autorze – pan Jacek jest reporterem “Gazety Wyborczej”. Podróżuje dużo po byłych krajach Związku Radzieckiego. Wydał dwie książki ze swoimi reportażami o jednej napiszę poniżej.

“Biała gorączka” to zbiór reportaży z ostatniej dekady. Wszystkie dotyczą Rosji lub republik, które oderwały się od ZSRR. Część reportaży znałem z “Dużego formatu” część była całkowicie nowym objawieniem. Czynnikiem spinającym je jest podróż reportera z Moskwy do Władywostoku. Podróż samotna, przez bezdroża Syberii i jakby tego było mało ten gościu pojechał tam ZIMĄ! Trzynaście tysięcy kilometrów w zabójczym mrozie, nawalającym ruskim łaziku. Najlepsze fragmenty książki to właśnie opisy jego przygód na trasie. Przygód związanych z jego autem, jego noclegami, ludźmi jakich poznał podczas podróży. Obraz Rosji jaki kreśli nam autor jest przerażający a jednocześnie znajomy. Ludzie tacy jak my, z trudem odnajdujący się w nowej, brutalnej, kapitalistycznej rzeczywistości. Historie połamanych życiorysów i połamanych ludzi, którzy niosą ten beznadziejny krzyż swojego żywota bo cóż innego robić.

Galeria ludzkich charakterów i historii jaką przedstawia nam pan Jacek jest porażająca w swej różnorodności. Poznajemy nastolatkę, która ma AIDS bo ćpała heroinę, szamankę z syberyjskiej tajgi, która walczy o pamięć o swoim ludzie. Pierwszych hippisów ze Związku Radzieckiego, dzikich punków. Bezdomnych z dworca moskiewskiego. Czy też wyznawców new ageowych religii, którzy budują swoje osady na syberyjskim pustkowiu. Bader opisał mnóstwo smutnych, depresyjnych historii. O narodach Syberii, które dosłownie zapijają się aż do wyginięcia. Tytułowa biała gorączka to właśnie stan po kilkudniowym pijaństwie, gdy człowiek już nie pije. Gdy jego umysł trzeźwieje – to wtedy przychodzą demony. Do każdego człowieka przychodzi jego osobisty własny koszmar, nawet nie puka do drzwi umysłu tylko od razu rozgaszcza się w głowie jakby tu był panem. Podczas ataku białej gorączki myśliwi strzelają sobie w łeb, wybiegają na siarczysty mróz całkowicie nadzy i biegną na oślep przed siebie. Reportaż o Ewenkach czyli syberyjskim narodzie, który właśnie przeżywa swój wódczany holocaust był jednym z lepszych w tej książce.

Historie o górniczych katastrofach na Ukrainie czy o państwie, gdzie są całe wioski ludzi z jedną nerką dawały do myślenia. Uświadamiają człowiekowi, że jednak nie ma większych powodów do zmartwień, może to okrutnie zabrzmi inni mają po stokroć gorzej. Najgorsza była ta bezradność podczas czytania. I tylko wnioski nasuwające się, że ten świat jest tak kurewsko urządzony, bo jego architekt musiał być na niezłej bani albo na mega kacu.

Rosja przedstawiona jest tutaj przez pryzmat Polaka, który zawsze postrzegał ją jako wroga. Tutaj wrogość zanika i reporter pokazuje nam zwykłych ludzi, którzy po prostu chcą jakoś żyć. W wielu historiach przewija się obraz Rosji jako kraju ogarniętego wszechobecną korupcją, bandytyzmem. Ludzie nie zatrzymują się na autostradach żeby pomóc komuś w wypadku bo boją się napadów. Mafijni bonzowie przyjeżdżają sobie na tydzień do ośrodka wypoczynkowego i urządzają tam sobie jatkę, po czym wyjeżdżają bez żadnych konsekwencji. Przeraża ta bezkarność. Z reportaży Badera wynika, że w Rosji jeśli ma się pieniądze można wszystko. Dosłownie wszystko. Mam nadzieję, że u nas w Polsce tak nie jest.

Co przewija się w wielu historiach to wódka. Wódka i wszelkiego rodzaju alkohol. W Rosji piją wszyscy, nie pijesz toś nie prawdziwy mężczyzna. Nie pijesz to coś z Tobą nie tak i raczej nie zdobędziesz naszego zaufania. Piją młodzi, starzy, kobiety – wszyscy. Piją z radości, piją ze smutku, piją bo ktoś umarł, piją bo na świat przyszedł nowy człowiek. Trochę mnie to przerażało bo jak sami wiecie sam raczej do abstynentów nie należę ale ogrom tego pijaństwa przedstawiony w książce poraża.

Co mnie trochę drażniło w książce. Otóż czasem odnosiłem wrażenie, że Bader trochę pogardliwie i wyniośle traktuje swoich rozmówców. Czasem nawiedzało mnie takie nieuchwytne wrażenie. Nie było może zbyt silne i częste ale kilka razy tak odbierałem lekturę.

Poza tą drobną uwagą chylę czoła przed autorem, który wykazał się nie lada odwagą, determinizmem oraz uporem. Szacunek za jego pracę. I za napisanie tej świetnej książki. Polecam każdemu.

Sergiusz Piasecki “Żywot człowieka rozbrojonego”

Sergiusz Piasecki "Żywot człowieka rozbrojonego"

Sergiusz Piasecki “Żywot człowieka rozbrojonego”

Kolejna książka pana Piaseckiego. Tym razem bardziej biograficzna, napisana w więzieniu, nie przepuszczona przez międzywojenną cenzurę. Po wojnie Piasecki odtworzył ją  na emigracji i wydał w latach 60 – tych w Anglii. Kolejna książka, która mnie zachwyciła.

“Żywot…” to swoisty dziennik, zapiski polskiego żołnierza, który po demobilizacji (po wojnie 1920 roku) nie może znaleźć pracy, mieszkania. Coraz większa nędza i głód spychają go na ścieżkę przestępstwa. Najpierw drobne kradzieże, później udział w PORNOGRAFICZNYCH sesjach zdjęciowych, podrabianie czeków i więzienie.

“Żywot…” to książka pesymistyczna, z której bije niechęć do społeczeństwa jako miejsca gdzie nie ma miejsca na sprawiedliwość. Zawsze zwycięży chytrzejszy i sprytniejszy. A prawda i dobro umierają na gruźlicę wcześniej dając dupy w ciemnej bramie za chleb i wódkę. Książka jest również niezłą kroniką przedwojennego społeczeństwa polskiego. Pełnego kontrastów, między niewyobrażalną biedą a olbrzymim bogactwem. Gdzie trwonione są ogromne pieniądze na przyjemności bogatych kapitalistycznych grubasów podczas gdy inni umierają z głodu. Także kroniką zwykłego życia – ile co kosztuje, jak ludzie się zabawiali, i ten motyw pornografii – niezła jazda. Z tego co wiem Piasecki miał taki epizod w swoim życiu.

Główny bohater z coraz większą odrazą patrzy na istoty ludzkie, które za pieniądz zrobią wszystko. I choć sam postępuje źle – sprzedaje fałszywe czeki, to usprawiedliwia swoje postępowanie tym, iż tylko oszukuje chciwych kupców, którzy sami chcieli go oszukać. Jest w książce świetny fragment jak przebrany za chłopa, sprzedaje czek Żydom, którzy mając go za kmiota nieźle go chcą wyruchać na kasę.

Znów podobał mi się język książki – żywy, plastyczny.

Książkę polecam bardzo lektura pozwalająca troszkę od kuchni obejrzeć II RP.

Poniżej fragment idealnie oddający klimat książki:

„Człowiek piękny ma cudny dar natury. Człowiek zdrowy jest szczęśliwy. Człowiek mądry jest światłem w ciemności naszego życia. Człowiek silny wzbudza podziw. Człowiek dobry jest ozdobą naszego gatunku. Ale człowiek brzydki, chory, słaby, zły, niemądry, lecz chytry i bogaty – jest ich panem. On kupi człowieka pięknego do ohydnych orgii. Człowiek silny traci zdrowie pracując dla niego. Człowiek mądry zgłupieje wychwalając go. Człowiek dobry będzie jego stróżem.”

Kryzys w Bibliotece…!!!

A jednak przyszedł, głośno było o nim od dawna ale wydawało się, że do progów Biblioteki nie zapuka. O jakże mylne były osądy naiwnych bibliotekarzy, którzy myśleli, że najgorsze mają za sobą.

Na supertajnym spotkaniu Dyrektora Placówki z Kierownikami Wydziałów zostały ujawnione tak porażające, tajne wiadomości, że Kierownicy po powrocie do Wydziałów nie zdzierżyli i od razu wyjawili owe tajemnice pracownikom im podlegającym.

Otóż ORGAN PROWADZĄCY nakazał obcięcie budżetu placówki w ramach oszczędności.

Płacz i zgrzytanie zębów dobiegały zza wszystkich regałów. Bibliotekarki ze Stażem – szeptem opowiadały młodszym kolegom o Strasznych latach 90 – tych, gdy do Biblioteki pracownicy przynosili swoje długopisy, kartki papieru i o zgrozo! Papier toaletowy. Pesymiści wieszczą zapaść finansową, grupowe zwolnienia i degrengoladę Biblioteki, w której pozostaną jedynie szczury, duchy pisarzy i pani Irenka. Między regałami daje się słyszeć tu i ówdzie szeptane ostrzeżenia, zaczynają się wyścigi kto dłużej, mocniej i szybciej pracuje i każdy patrzy każdemu, nie tylko na ręce ale też zagląda bezczelnie w katalogi!

To tyle ironii i czarnego humoru a teraz na poważnie. Ponarzekam sobie bo to już my Polacy wyssaliśmy z mlekiem matki. A co mi tam :) tak tego nikt nie przeczyta :) Zacząłem pracę kilka miesięcy temu – Biblioteka owszem mieści się w budynku z lat 50 – tych, co może razić niektórych estetów, mamy jednak całkiem pokaźny księgozbiór, który jest w tym momencie opracowywany do katalogu elektronicznego, kasą nie śmierdzi no ale myślałem, że nie jest tak źle. We wcześniejszym wpisie napisałem, że remoncik się odbywa, Szefowej udało się uzyskać kasę, marne 500 tysięcy, no ale coś się dzieje. A tu nagle bach! Urząd nie da kasy i każe oszczędzać, przycinać budżet. Nie będzie nowych komputerów, regałów (te które mamy z powodzeniem mogłyby zagrać w filmie retro o podtytule – „wczesny Gomułka i polskie wyroby metalowe”, ogólnie nie będzie niczego. No i bądź tu człowieku mądry i spróbuj podnieść rangę Biblioteki – jak tu propagować nowoczesną Bibliotekę jak mamy jeden komp na kilka osób, który szczyt swoich osiągów miał kiedy jeszcze Kwachu święcił swoje triumfy jako prezydent!

No ale nic to! Trzeba coś wykombinować i ostro zabrać się do pracy, bo jak nie my to kto, jak nie teraz to kiedy!? Wyruszam w świat po fundusze :)