Adrian Markowski “Sąsiady”

A tu takie zdjęcie sąsiadów z noworocznego przyjęcia. Źródło: https://flic.kr/p/xpH7m4

A tu takie zdjęcie sąsiadów z noworocznego przyjęcia. Źródło: https://flic.kr/p/xpH7m4

Adriana Markowskiego już na swoim blogu raz przedstawiałem, TUTAJ możecie przeczytać o jego poprzednim zbiorku 13 opowiadań o króliku. Dzisiaj będzie o swoistej kontynuacji tego zbiorku zarówno tematycznej jak i stylistycznej oraz narracyjnej.

Czy są tam gdzieś jakieś sąsiady? Źródło: https://flic.kr/p/wp3Eno

Czy są tam gdzieś jakieś sąsiady? Źródło: https://flic.kr/p/wp3Eno

Markowski bardzo podobał mi się  w swojej pierwszej odsłonie, gdzie szydera i ironia oraz totalne pomieszanie wszystkiego złożyły się na bardzo interesującą książkę.

Sąsiadach autor poszedł podobną, aczkolwiek nie tą samą drogą. Tym razem mniej jest szydery i humoru, a więcej totalnej groteski i braku sensu. Absurd osiąga poziomy absurdu (widzicie co tu zrobiłem?), które momentami nie tyle irytują co zwyczajnie męczą i człowiek marzy, aby coś bardziej sensownego się pojawiło na horyzoncie.

Przyznam się Wam szczerze, że podczas lektury wielokrotnie zbłądziłem i nie potrafiłem się odnaleźć w gąszczu niesamowitych zwrotów fabularnych, odjechanych i zupełnie pozbawionych sensu działań głównych bohaterów. Poplątanie z pomieszaniem to za mało powiedziane.

A może takie sąsiadki? Źródło: flickr.com

A może takie sąsiadki? Źródło: https://flic.kr/p/vG2MbU

Opowiadania wciąż dotyczą relacji sąsiadów z jednej kamienicy, w relacjach owych cały czas pojawia się królik, któren to jest bardzo istotnym elementem owych historii.

Markowski świetnie oddaje mentalność wielu rodaków, w tym po części moją również. W sumie wniosek po lekturze nasuwa się smutny: ludzie mieszkający pod jednym dachem, korzystający z tych samych toalet (akcja dzieję się około lat osiemdziesiątych w kamienicy ze wspólnymi toaletami), widujący się codziennie nie potrafią wytworzyć innych relacji poza zwykłym Dzień dobry, sąsiedzie! lub zawiści i nienawiści. Napędza ich zazdrość o majątek sąsiada, o żonę sąsiada, o węgiel sąsiada, o całe życie sąsiada. Autorowi w kilku opowiadaniach udaje się świetnie oddać ten stan zazdrości wszystkim wszystkiego. I to jest bardzo przerażające, lecz również bardzo pouczające.

A tutaj królik. https://flic.kr/p/aWdxfk

A tutaj królik. https://flic.kr/p/aWdxfk

Kilka opowiadań ukazało się już w poprzednim zbiorze, a te “nowe” zaprowadzą czytelnika w naprawdę dziwne rejony wyobraźni autora. Przyznam się Wam, że podczas lektury czasem miałem wrażenie, że czytam wynurzenia paranoidalnego umysłu, który ma bardzo poważne zaburzenia osobowości. Nie będę ukrywał, że trochę to męczyło.

Kiki po lekturze musiała odpocząć.

Kiki po lekturze musiała odpocząć.

W porównaniu z 13 opowiadaniami o królikuSąsiady wydają się być bardziej na poważnie, na serio choć przecież bohaterowie opowiadań ukazani są w krzywym zwierciadle, mocno groteskowym i szyderczym krzywym zwierciadle, podobnie jak w poprzedniej książce. Nie zmienia to faktu, że książka Markowskiego jest bardzo nieszablonowym doświadczeniem czytelniczym, do którego zachęcam, ale jednocześnie przestrzegam – czytelnik może odczuć przesyt stylem narracji.

Aha! Powstał film na podstawie książki. Miał swoją premierę kilka miesięcy temu, niestety nie miałem okazji go obejrzeć, a ciekaw jestem co z prozą Markowskiego zrobił reżyser. Moim zdaniem cholernie trudno było to przenieść na ekran w jakiejś zjadliwej (czyli jadalnej) formie.

2 thoughts on “Adrian Markowski “Sąsiady”

  1. Te absurdy podniesione do groteskowych rozmiarów i inne dziwadła kojarzą mi się trochę z Toporem (polecam jego rysunki). Ciekaw jestem, który z artystów może poszczycić się bardziej odjechanymi pomysłami :) Poprzedniego wpisu Twego autorstwa nie czytałem, dlatego jak dotąd nie słyszałem o panu Markowskim, ale przyznaję, że ogromnie mnie zainteresowałeś płodami tego jegomościa (szczególnie z racji świetnie zdiagnozowanej mentalności większości z nas).

    Ten kociak to Twoja bestia?

    • Sprawdziłem sobie rysunki Topora – faktycznie poziom abstrakcji jest podobny jak w prozie Markowskiego. Ogólnie rysunki Topora miażdżą!

      To moja bestyja, Pogromczyni much, nitek, kartonowych pudełek i Wiecznie Nienajedzona bestyja:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook