Shirley Jackson „Nawiedzony”

Dzień dobry! Lubicie moi drodzy horrory? Wszelkie horrory nie tylko książkowe? Czy raczej uważacie, że życie daje nam
wystarczająco dużo powodów do strachu i takie dawki adrenaliny, że żadne straszne opowieści na Was nie działają. Ja horrory lubię zarówno książkowe (chociaż ostatnio nic nie czytałem) jak i filmowe.

Évelyne Brisou-Pellen „Dwór. Liam i mapa wieczności.”

Dzień dobry! Jak tam smogi w Waszych miastach, miasteczkach, wsiach, przysiółkach? W momencie, gdy piszę te słowa w Krakowie trzyma nas za nos i gardło nie tylko mróz, ale także smooooooog straszliwy. Dlatego będzie powrót do książki, którą przeczytałem jesienią roku 2018.

Antologia „Inne światy”

Kilka lat temu przez polski Internet jak burza przeszły rysunki pewnego artysty. Były niczym obrazy Malczewskiego, Grottgera, ale było w nich coś niepokojącego, pewna rysa, która zaburzała proporcje malarskich mistrzów. Wyłaniały się z nich istoty, maszyny, stworzenie z innych światów, z innej rzeczywistości. Tak obce, a jednak tak dobrze wkomponowane w obraz. Te obrazy miały moc.

Czas i śmierć. Antologia czeskich opowiadań grozy z XIX i początków XX wieku.

Dzien dobry! Zastałem czytelników? Tego mojego kawałka ŚWIATO SZEROKIEJ SIECI (luźne tłumaczenie World Wide Web). Dzisiaj będzie krótko o antologii czeskich pisarzy, którzy w naszym kraju są mało znani. Antologia chyba też raczej nie przyczyniła się do ich popularności, bo pochodzi z 1989 roku, a za często w mojej biblio nie była wypożyczana.

Joanna Łańcucka „Stara Słaboniowa i spiekładuchy”

Słaboniowej lajf stajl. Nie chciało mi się szukać żadnych ziół. Dlatego macie – korkociąg z Polski, orzechy z Polski, papryczka z własnej hodowli balkonowej, książka jak najbardziej z Polski, kubek z Poznania, podkładka z Danii, woda z cytryna – pół na pół, woda z Krakowa, cytryna z Biedronki.

Dzień dobry, kogo witam, kogo goszczę (pamiętacie to powitanie z pewnego programu?). Dzisiaj będzie o książce z polecenia (dzięki Kasiu!), która okazała się strzałem
w dziesiątkę.

„Opowieści z dreszczykiem” – antologia

Delikatnie mrocznie. Książka po polsku, korkociąg, otwieracz i scyzoryk z Chin, papryczka z Polski (moja własna mieszkaniowa hodowla), kubek z Tarnowa, podkładka nie pamiętam skąd, herbata z Indii, a w herbacie odbijam się ja – chłop małorolny z mazowieckich pól, któren przypadkiem mieszkańcem Krakowa został.

Dobry wieczór. Jak tam moi drodzy przyszła do Was wiosna? Bo w Krakowie w święta jej nie było, a teraz pięknie jest. I nawet ta zmiana czasu i dłuższe dzionki na mnie działają jakoś tak pobudzająco.

Makabryczny przepis na kość niewidzialności…

Czarny kot… Źródło: https://pixabay.com/pl/kobieta-catandwoman-kot-black-cat-2775928/

Dobry wieczór, dzisiaj noc strachów, pogańskie Dziady, żmudzińskie pominki i oczywiście celtyckie Halloween. Uraczę Was więc dzisiaj przepisem (bardzo makabrycznym) na przyrządzenie kości niewidzialności, która pozwoli Wam moi drodzy czytelnicy stać się niewidzialnymi!

Michaił Jelizarow „Bibliotekarz”

Św. Hieronim

Św. Hieronim patron bibliotekarzy

Powiedzcie mi moi drodzy czy istnieje siła, która powstrzymałaby mnie przed przeczytaniem książki o tym jakże wymownym tytule? Chyba raczej nie ma takiej siły, a jak to mawia stare przysłowie Charlie nierychliwy, ale w końcu czytliwy to przyszła kolej i na książkę pana Michała, którą to książkę mam od dawna w swoim księgozbiorze, ale jakimś cudem nie było żywcem czasu, aby ją przeczytać. I znów tradycyjnie zacznę od narzekania (przeczytałem ją dawno) i dopiero teraz opisuję. Robię się nudny z tym narzekaniem, ale uwierzcie mi pomaga mi to w motywacji.

%d bloggers like this: