Venus na zdjęciach sondy Magellan.

Venus na zdjęciach sondy Magellan.
Źródło: http://www.universetoday.com/102973/what-is-the-hottest-planet-in-the-solar-system/

Kolejny klasyk science – fiction. Nie wiem co się ze mną dzieje. Może dojrzałem? Nie, to na pewno nie ma nic wspólnego z dojrzałością. Na pewno nie w moim wydaniu. Chyba raczej postanawiam nieświadomie nadrobić braki w elementarnej znajomości literatury science – fiction. Dobra, dajmy temu pokój i przejdźmy do książki, którą skończyłem czytać.

William Tenn to pseudonim Phillipa Klassa, a on sam to postać zasłużona dla literatury fantastycznonaukowej bardzo. Nie był jakoś szczególnie płodny, ale spod jego pióra, maszyny do pisania, a w końcu pewnie klawiatury komputera wychodziły mocno satyryczne opowiadania, w których nie brakowało cynicznego i sceptycznego podejścia do kondycji moralnej rasy ludzkiej.

W antologii, którą przeczytałem i którą z dumą posiadam wydawnictwo Phantom Press zmieniło oryginalny tytuł Seven sexes , będący tytułem jednego z opowiadań, nadając nazwę zbiorkowi od innego opowiadania Bernie Faust. Nie wiem czy Siedem płci był słaby, bo chyba raczej nie wywołałby skandalu obyczajowego. Nawet opowiadanie Seven sexes w środku zbiorku nosi tytuł Wenus.  Dobra dość tych dywagacji o powodach zmiany. Działo się to przecież na początku lat dziewięćdziesiątych w nowej, odrodzonej Rzeczypospolitej i Bóg jeden raczy wiedzieć jakimi ścieżkami podążały umysły ludzi pracujących w Phantom Press.

Osiem opowiadań, dość krótkich. Każde z nich traktujące o czymś innym, ale jednak elementem je spajającym jest człowiek. Jego arogancja, jego chciwość, jego głupota. I nie mam tu na myśli konkretnego osobnika, ale Człowieka jako przedstawiciela gatunku Homo Sapiens Sapiens.

Plakat nie ma nic wspólnego z książką, ale po prostu chciałem mic

Plakat nie ma nic wspólnego z książką, ale po prostu chciałem mieć jakąś babeczkę we wpisie:)
Źródło: http://mercy1313.deviantart.com/

Pomysły Tenn miał bardzo ciekawe jak na lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte. Wyobraźcie sobie, że podróże w czasie są możliwe i w każdej epoce istnieją ambasady temporalne, czyli placówki dyplomatyczne z innych czasów. Co się stanie, gdy przestępca z roku 2119 poprosi o azyl w placówce z roku 2219? Jakie to będzie miało konsekwencje dla continuum (zawsze chciałem użyć tego słowa) czasoprzestrzennego? („Azyl”) A co się stanie jeśli dzieciak z przyszłości wpadnie w sidła kapitalisty, który będzie myślał tylko o tym, w jaki sposób wycisnąć z wynalazków, które powstaną jak najwięcej kasy. („Chłopiec na posyłki”). Albo wyobraźcie sobie, że przychodzi do Was przesyłka najprawdopodobniej będąca standardowym zestawem edukacyjnym w wiekach przyszłych, a pozwalająca Wam tworzyć żywe istoty i klony przyjaciół, lub Was samych. Co robicie? A co jeśli klon będzie lepiej wygadany niż Wy? („Dziecinna zabawa”).

Wiecie, że na Wenus panuje temperatura około 462 stopni Celsjusza. Zwiedzanie sterowcem to kiepski pomysł. Źródło: http://posterromance.com/2013/05/03/i-am-a-semireformed-vintage-poster-snob/

Wiecie, że na Wenus panuje temperatura około 462 stopni Celsjusza. Zwiedzanie sterowcem to kiepski pomysł.
Źródło: http://posterromance.com/2013/05/03/i-am-a-semireformed-vintage-poster-snob/

Noszące w oryginale tytuł Venus and the Seven Sexes to świetne opowiadanie o inteligentnej rasie istot z Wenus. Rasa owa to Plooki, którzy by przetrwać w bardzo niebezpiecznym, drapieżnym środowisku naturalnym Wenus wykształcili siedem płci niezbędnych do prokreacji. Poznali oni ludzkość, nauczyli się angielskiego i pragnęli naszej pomocy. Lecz ludzkość porzuciła eksplorację Wenus (przyczyny polityczne). W zamian wysłała na siostrzaną planetę Hollywoodzkiego reżysera, scenarzystę, w skrócie filmowca, który miał nieść kulturę i sztukę Plookom. Skutkiem szerzenia ludzkiej „kultury”, w postaci filmów bazujących na ziemskich romansidłach, a zupełnie nie przystających do warunków życia na Wenus Plooki stały się jeszcze bardziej zagrożonym gatunkiem. Opowiadanie jest dowcipne, ironiczne i bardzo, bardzo zabawne. Dość przerażająca myśl, że tacy ludzie jak filmowiec z Hollywood mogliby stać się odpowiedzialni za kontakty z obcymi rasami.

Jak to bywa w takich przypadkach okładka nijak ma się do zawartości książki.

Jak to zwykle bywa w takich przypadkach okładka nijak ma się do zawartości książki.

Tytułowe w polskim wydaniu opowiadanie Bernie Faust to historia oszustwa i chciwości o międzyplanetarnych korzeniach, ale także opowiadanie, o tym, że owa chciwość nie popłaca, a sprawiedliwości stanie się zadość w bardzo pokrętny sposób.

Tenn rozbawił mnie bardzo. Opowiadania trącą delikatnie myszką, mają w sobie pewną naiwność. Nie potrafię dokładniej sprecyzować skąd owo wrażenie, może to słownictwo użyte w opowiadaniach, a może sposób w jaki przedstawione są wynalazki z przyszłości, lecz takie miałem odczucia. Dodatkowo są dość pruderyjne. Mają taką otoczkę czy też warstwę amerykańskiej obyczajowości z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Niemniej albo nie więcej, albo w sam raz książeczka owa przyniosła mi sporo radości. Teraz będę polował na inne książki Tenna.

Comments (2)

  1. rob

    Odpowiedz

    klasykę się po prostu fajnie czyta może dla tego że autorzy mieli świeże spojrzenie nie przeginali z psychologizacją postaci no i często gęsto sami byli fanami więc wiedzieli co fani SF przeczytają z otwartymi buziami :D miłego czytania

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.