Mikołaj Łoziński “Książka”

Mikołaj Łoziński "Książka"

Mikołaj Łoziński "Książka"

Laureat „Paszportu Polityki” w dziedzinie literatura za 2011, to już  powinno mi coś mówić. Rozchwytywany pisarz młodego pokolenia. To również powinno mi coś mówić. Autor „Reisefieber” to też powinno mi coś mówić. Powinno mówić, a nie mówi, psia jego mać! Ignorancją się wykażę i przyznam do indolencji czytelniczej. Nie znałem i nie słyszałem nazwiska Łoziński w kontekście „pisarzowania” do czasu, aż przeczytałem, że wyżej wspomniany literat dostał „Paszport” Polityki. Ale  za to nazwisko Łoziński poznałem dzięki ojcu pana Mikołaja Marcelemu, który jest reżyserem i którego dokumenty oglądałem kiedyś tam. Jeden szczególnie mnie zachwycił. Linka wrzucę Wam na końcu wpisu.

Pan Mikołaj (rocznik 1980), napisał książkę o tytule „Książka”. W tej książce o tytule „Książka” autor przybliża nam historię swej rodziny. Historię rodziny na tle wielkich wydarzeń dziejowych oraz zwykłej, szarej codzienności PRL. Robi to przy pomocy przedmiotów codziennego użytku oraz krótkich historii. Owe przedmioty są powiązane z wydarzeniami, które na łamach książki o tytule „Książka” opisuje nam autor. Fragmentarycznie i zupełnie nie chronologicznie poznajemy członków rodziny pana Mikołaja. Ojca, matkę, babcie i dziadków. O każdym możemy się dowiedzieć czegoś interesującego. Autor nie opowiada nam jednak wszystkiego. Przypomina to trochę podglądanie kogoś przez dziurkę od klucza. Niby coś widzimy, ale obszar jaki dostrzegamy nie jest zupełny i nie daje nam możliwości zobaczenia całości.. Książka o tytule „Książka” nie jest żadnym reportażem odsłaniającym mroczne i brudne tajemnice rodziny Łozińskich. Choć wiele w niej historii bolesnych, smutnych i tragicznych. Książka o tytule „Książka” jest wędrówką w czasie i przestrzeni, gdzie poznajemy pogmatwane losy bliskich autorowi osób.

Książkę o tytule „Książka” czytało mi się bardzo dobrze, szybko i miło. Jednak pozostał jakiś niedosyt. Nie do końca wiem z czym on jest związany. Owo uczucie jest bliżej nie określone i nie pozwala się schwytać w okowy słów. Uważam książkę o tytule „Książka” za interesującą, poprawną i dobrą, lecz nie powalającą na kolana. Wrażenia jak najbardziej pozytywne, tylko to uczucie gdzieś swędzi i nie pozwala w pełni odczuwać uczucia zachwytu.

Aha, i czasem zupełnie gubiłem się i nie wiedziałem, o kim czytam. Czy o babci ze strony mamy, a może o sąsiadce z naprzeciwka. To jednak był tylko drobny mankament. Fajnym pomysłem były prośby członków rodziny o opisanie czegoś lub kogoś, lub kategoryczne zakazy pisania o pewnych sprawach. Nadały książce o tytule “Książka” rys naturalności i realizmu.

Teraz obiecany link do filmu ojca Mikołaja Łozińskiego. Dokument nazywa się „Wszystko może się przytrafić”. Głównym bohaterem jest najmłodszy brat Mikołaja Łozińskiego Tomek, który w parku zaczepia starszych ludzi i z nimi rozmawia. Pełen ciepła, dziecięcej naiwności zderzonej z doświadczeniem starych ludzi. Momentami radosny, momentami smutny. Bardzo dobry. Polecam gorąco. W powiązanych dalsze części: