Zygmunt Miłoszewski “Gniew”

Dawna ulica Friedrichstrasse, obecnie Szrajbera. Źródło: Internety wszelakie

Dawna ulica Friedrichstrasse, obecnie Szrajbera. Źródło: Internety wszelakie

I stało się! Jak zapisano w w księdze proroczej dzień Gniewu nadszedł. Co prawda nie zagotowały się morza, nie wystąpiły z brzegów rzeki oraz nie zaczęły z nieba lecieć potoki siarki wymieszanej z gołębimi odchodami. Oj nie, takie rzeczy się nie działy. Nie zmienia to faktu, że ostatni tom przygód Szackiego już za mną. I dzielę się z Wami moimi wrażeniami.

Continue reading

Zygmunt Miłoszewski “Uwikłanie”

Zygmunt Miłoszewski "Uwikłanie"

Zygmunt Miłoszewski "Uwikłanie"

Jak przystało na kryminalnego bibliotekarza, Charlie powinien przeczytać kryminał od czasu do czasu. Zabrałem się więc za „Uwikłanie” Zygmunta Miłoszewskiego. Powieść, która zdobyła Nagrodę Wielkiego Kalibru w roku 2008. I choć książek, które wtedy również ubiegały się o Nagrodę nie znam, to zaryzykuję stwierdzenie, że „Uwikłanie” całkiem słusznie nagrodę zdobyło.

W kryminalne fabuła liczy się bardzo, więc rzeknę Wam kilka słów o fabule „Uwikłania”. Jak to bywa w porządnym kryminale musi być trup. I trup jest. Jest na samym początku zimny i bardzo martwy, z wbitym rożnem w oko. Jak jest trup to powinni być podejrzani. I podejrzani również są. Jest ich kilkoro, bo morderstwo zostało popełnione podczas sesji terapeutycznej w budynkach klasztoru „we Warszawie”. Ta sesja terapeutyczna odgrywa bardzo ważną rolę w całej książce. Otóż trup pada w trakcie trwania terapii ustawień, która podobno metodą nowatorską w psychologii jest. Chodzi o ustawianie obcych ludzi, przebywających na terapii w roli członków rodziny. Zarówno martwych jak i żywych. To ma pomóc dotrzeć do istoty problemów i znaleźć rozwiązanie. Podejrzanymi są osobnicy biorący udział, wraz z zimnym trupem, który trupem naonczas nie był, w terapii. A nimi – znaczy się podejrzanymi – zajmować się będzie pan prokurator Teodor Szacki. Trzydziestoparoletni stróż prawa, urzędnik państwowy, mąż i ojciec. Chciałoby się rzec, że przykładny mąż i ojciec, lecz niestety pan Teodor – ten prokurator od morderstwa za pomocą rożna – nawiązuje romans z młodą dziennikarką. I trochę mu to pozytywny PR psuje, ale życie to nie bajka, i nie każdy prokurator wierny jest swej połowicy  aż do śmierci. Dzięki Szackiemu nie tylko rozwiążemy zagadkę morderstwa popełnionego przy pomocy rożna, ale dowiemy się jak pracuje polska policja i prokuratura. Czyli dostaniemy porządny zestaw narzekań na urzędników, biurokrację, polityków i biedę polskiego wymiaru sprawiedliwości. Akurat w „Uwikłaniu” te narzekania wydają się bardzo na miejscu i sprawiły one, że Charlie współczuł panu Szackiemu, bo choć tylko bibliotekarzem jest, wie co to znaczy państwowa machina biurokratyczna.

Tło! Byłbym zapomniał o tle! A w „Uwikłaniu” tło, w dość szerokim pojęciu, jest bardzo ważne. Topograficznie przedstawiona Warszawa, którą gdyby Charlie znał to pewnie by wszystkie miejsca rozpoznał, ale Warszawę znam tylko z widzenia, a jedno o drugim nic nie wie. To znaczy ja nie wiem jak się w Warszawie mieszka, a Warszawa nie wie, że jest gdzieś na tym padole łez pewien krakowski bibliotekarz. Bardzo wiernie tę Warszawę Miłoszewski przedstawił. Realistyczne opisy miasta, oraz, że się tak wyrażę prawdziwe życie ukazane w „Uwikłaniu” stanowiły bez wątpienia mocną stronę książki. Zakupy w centrum handlowym, brak pieniędzy na drogie restauracje, korki warszawskie i cały ten codzienny bajzel. Podobało mi się to bardzo. Bez owijania w bawełnę i do bólu rzeczywiste. Aż czasem chciałem złapać autora na błędzie rzeczowym. Przez chwilkę myślałem, że już go mam: otóż Szacki podczas przesłuchiwania emerytowanego milicjanta, który stoczył się na dno, pije z nim jabola o nazwie „Złoty kielich”. Jak tyko przeczytałem tę nazwę, od razu pomyślałem. Mam Cię! Popełniłeś mistrzu błąd, bo wino tanie o nazwie „Złoty kielich” nie istnieje, jest za to „Leśny dzban”. Po tym odkryciu nastąpiła chwila refleksji, że choć w moich młodzieńczych latach bardzo często przeistaczałem się w znawcę i degustatora trunków o cenie nie przekraczającej pięciu polskich złotych. To przecież niemożliwością jest, abym znał wszystkie tanie wina, jakie rozlewano i konsumowano w kraju nad Wisłą.  Okazało się – dzięki Ci o Internecie!-, że i tutaj autor oddał wiernie polską rzeczywistość i wino „Złoty kielich” istnieje bądź istniało. Szacki pije tego jabola pierwszy raz w swoim życiu. Co wydało mi się trochę podejrzane, ale nie wszyscy przecież muszą mieć takie same doświadczenia życiowe związane z alkoholem jak Charlie.

Książka jest bardzo sprawnie i bardzo dobrze napisana. Czyta się ją szybko i z zaciekawieniem, w pewnym momencie natrafiamy na coś w rodzaju teorii spiskowej, która wprowadza trochę polityki i jest taka raczej zbędna w tym kryminale. „Uwikłanie” to dobra i fajna książka z zagadką, trupem i interesującym zakończeniem. Mocno osadzona w polskich realiach, co dodaje jej atrakcyjności. A teraz Wam powiem kto zabił… Żartuję, nie powiem Wam. Przekonajcie się o tym sami:) Gorąco polecam „Uwikłanie”.

 

P. S. Ogromny plus za opis czytelni w miejskiej bibliotece, który poniżej przytoczę:

 “Fantastyczna była główna sala czytelni, przypominająca salę balową klasycystycznego pałacu. Wysoka na dwa piętra, zdobiona pilastrami i stiukami, światło wpadało ze strony Koszykowej przez dwa rzędy okien. Było tu coś z atmosfery świątyni. Tylko zamiast chłodu kamiennych murów i zapachu kadzidła czuło się aromat dębowej posadzki i orzechowy zapach starego papieru. […] Jednak o niepowtarzalnej atmosferze tego miejsca stanowiły mosiężne lampki o abażurach z zielonego szkła, oświetlające każdy stolik. W listopadowy wieczór czytelnia głównej miejskiej biblioteki była bez wątpienia najbardziej magicznym miejscem w stolicy.[…] Patrzył przez chwilę na bibliotekarkę wypełniającą jakieś papiery. Miała wygląd archetypiczny. Długie czarne włosy z przedziałkiem pośrodku, niemodne duże okulary, zielony golf z długim rękawem i karykaturalnie duże piersi przy szczupłej figurze.”

Ciekawe czy archetypiczna postać piersiastej bibliotekarki ma swoje odwzorowanie w rzeczywistości?