Eduardo Mendoza “Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa”

Eduardo Mendoza "Niezwykła..."

Eduardo Mendoza “Niezwykła…”

Ostatnio w przeczytanych przeze mnie książkach motywem przewodnim jest motyw podróży. Czytałem o dzielnym astronaucie, pisałem o jeszcze dzielniejszej kobiecie, która dyktuje książki zza światów. Teraz będzie o niezwykłym podróżniku z początków naszej ery. Chciałbym przedstawić Wam Pomponiusza Flatusa, obywatela rzymskiego, człowieka niezwykle ciekawskiego, fizjologa i badacza, który wiedziony nadzwyczajnym głodem przygód wyrusza wszędzie tam gdzie usłyszy historie o jakiś niezwykłych wodach. Gdy dociera nad te wody natychmiast próbuje empirycznie, czyli na sobie działanie magicznych wód. Z reguły wody mają magiczny skutek w postaci sraczki lub delikatniej mówiąc biegunki. I tak wędruje sobie Pomponiusz od jednych magicznych wód do drugich i stale towarzyszy mu jego nieodłączna towarzyszka bieguneczka, której raczej nie polubił, ale którą taktuje jako dopust bogów za swą nadmierną ciekawość i żądzę wiedzy. Poznajemy go w momencie gdy pozbawion konia oraz majątku trafia w ręce koczowniczego plemienia Arabów, którzy “gdy dają sobie od tyłu, kłaniają się przedtem stukrotnie i wypytują o zdrowie i stan interesów”. Zresztą motyw dawania od tyłu przewija się przez całą historię Pomponiusza, ale nie ma się co dziwić przecież to świat antyczny a wtedy raczej dawanie sobie od tyłu było w dobrym tonie. Wracając do Pomponiusza Arabowie odstawiają go do rzymskiego obozu. Po czym z jednym z urzędników rzymskich wędruje do Nazaretu. Gwoli przypomnienia mamy początek naszej ery, co nie jest bez znaczenia dla dalszych przygód Pomponiusza. W Nazarecie Pomponiusz dowiaduje się o zbrodni jaka została popełniona na bogatym i bogobojnym obywatelu Nazaretu, a oskarżonym i skazanym na ukrzyżowanie za tę zbrodnię jest cieśla Józef. Pomponiusz zostaje wynajęty przez syna cieśli, kilkuletniego rumianego blond chłopca o imieniu Jezus! jako prywatny detektyw. Nie będę opowiadał całej historii choć Pomponiusz mi świadkiem, że korci mnie strasznie. Pokrótce – Pomponiusz okazuje się gościem nie w ciemię bitym, choć o słabym żołądku i niewyregulowanych jelitach (co w pewnym momencie okazuje się kluczowe dla biegu wydarzeń). Pomponiusz to typowy człowiek swoich czasów – wykształcony filozof, który swych rzymskich bogów uważa za mit a żydowskiego boga ma za nic. Oczytany badacz, krasomówca a jednocześnie tchórz i konformista. Zna się świetnie na ludziach i potrafi wykorzystać tę wiedzę jednak nie czyni tego wyłącznie dla swego dobra.

Co jest motywem książki – mógłbym być złośliwy i powiedzieć, że dawanie od tyłu i problemy gastryczne głównego bohatera ale to byłoby strasznie płytkie. Książka jest inteligenta, ironiczna, sarkastyczna i mądra. Intryga kryminalna nie jest może jakaś zawiła ale pomieszanie historii, osób, wydarzeń, znanych z Biblii i innych książek wywołuje uśmiech. A dodatkowe odnajdywanie takich smaczków sprawia jeszcze większą przyjemność z lektury. Oczywiście można się pokusić o porównywanie historii Mendozy z Biblią, ale nie wolno przesadzać i na opowieść pana Eduardo należy patrzeć z przymrużeniem oka. Bo choć jest to historia, w której występują tak dobrze nam znane postaci, to jednak jest to fikcja literacka. Mendoza jak Jezus pokazał, że nie wolno oceniać ludzi po okładce – bogobojny obywatel okazuje się łotrem, puszczający bąki głodomór mędrcem a dziwka kobietą o dobrym i szlachetnym sercu. Wciągająca, pełna dobrego humoru i zabawna. Wartka akcja i nieoczekiwane zbiegi okoliczności dodatkowo przyczyniły się do tego, że lektura była czystą radością. Mendoza zafundował mi naprawdę niezwykłą podróż.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook