Andrzej Sapkowski “Ostatnie życzenie”

Grafika z gry o WIedźminie. Źródło: http://koziol.info.pl/2011/05/nastal-czas-bialego-wilka-czyli-retrospektywnie-o-pierwszym-wiedzminie/

Grafika z gry o WIedźminie. Źródło: http://koziol.info.pl/2011/05/nastal-czas-bialego-wilka-czyli-retrospektywnie-o-pierwszym-wiedzminie/

Dzisiaj sobie pofantazjuję, bo okazja ku temu dobra, a i przeczytany zbiór opowiadań należy już do KANONU, tak, tak moi drodzy do KANONU. A z kanonem różnie bywa. Jedni chuchają i dmuchają, pieszczą jedwabnymi chusteczkami coby tylko się błyszczał, stał i był podziwiany. Inni z kolei będą uderzać obrazoburczymi tekstami w piedestał, w KANON, aby go obalić, by zgnił i zmurszał i zniknął z pamięci ludzkiej. Ja dzisiaj sobie z KANONEM pogadam. I wybaczcie z góry tę rozmowę, będzie bardzo jednostronna, bo w końcu wymyślona przeze mnie.

I znów grafika z gry, ale cóż poradzić skoro to takie fajne jest. Źródło: http://www.cheats-area.com/news/Witcher-Editor-grants-unlimited-number-of-gaming-wishes.html

I znów grafika z gry, ale cóż poradzić skoro to takie fajne jest. Źródło: http://www.cheats-area.com/news/Witcher-Editor-grants-unlimited-number-of-gaming-wishes.html

– Cześć Wiedźmin, kopę lat.

– Ano chłopie sporo wody w Wiśle upłynęło jakeśmy ostatnio się widzieli.

– Wiesz miałem obawy przed ponownym spotkaniem z Tobą, ale widzę, że nic się nie zmieniłeś. Wciąż zwinny, sprawny, sceptyczny i cyniczny jak zawsze.

– Dzięki za komplement. Trzeba dbać o formę, bo mimo wszystko latka lecą. A ty… wiesz nie chciałbym być niegrzeczny, ale ty…

– Tak wiem. Trochę mnie czas posunął (wybacz to seksualne porównanie). Bądź co bądź poznaliśmy się jak byłem w liceum. To już kilkanaście lat chłopie. A w międzyczasie cóż, studia, praca, życie. Brzuch od siedzenia za ladą biblioteczną mi urósł, wątroba w strzępach i szans na regenerację nie ma (to też od siedzenia za ladą biblioteczną), włosy z powodu bibliotekarskich zgryzot (nieodnalezione podczas skontrum książki) powypadały, ech… pogadajmy lepiej o Twojej wątrobie.

– Co o mojej wątrobie? Nic jej nie dolega, specjalnie szkolona, zmutowana, obłożona zaklęciami. Mogę nałykać się eliksirów, specyfików, gorzałki i miodów pitnych, a i tak rankiem wstanę i wpierdol strzydze spuszczę jedną ręką.

– Faktycznie krzepę to ty masz. Nie wiedziałem, że aż taki ruchliwy i dynamiczny jesteś lub byłeś. To było dla mnie zaskoczenie, wcześniej tego nie dostrzegałem. A przecież co chwila jakieś uskoki, jakieś pchnięcia, cięcia i wygięcia. Dajesz radę.

– Szkoła wiedźminów to nie była parafialna szkółka z „Domku na prerii”. Lata ciężkiego treningu, faszerowanie truciznami i miksturami przeróżnymi. Niewielu przeżywało. A ci, którzy przeżyli mogli Chucka Norrisa na śniadanie razem z Arnoldem wsunąć.

– Geralt wydawało mi się, że zapamiętałem Cię jako bardziej wulgarnego, a Ty wcale tak dużo tym mięsem nie rzucasz. Zachowujesz zimną krew. Ciekawe skąd to moje wrażenie?

– Moja praca to babranie się w gównie, odwalanie czarnej roboty za ludzi, których brzydzi potwór, a jednocześnie nie mają tyle odwagi, by mu się przeciwstawić. Dlatego moje otoczenie zawodowe nigdy nie należało do elity intelektualnej naszego świata, nic więc dziwnego, że słownictwo może być cokolwiek prostackie.  Poznałeś mnie w momencie, w którym moja profesja odchodzi do lamusa, bo świat został prawie ucywilizowany, ale jakbyś poznał mnie wcześniej. Charlie jak myśmy wcześniej tej ludzkości pomagali, jakie to wszystko było prostsze, bez dylematów moralnych i bez zbędnego pieprzenia. Był potwór, zeżarł kilku ludzi  trzeba było stwora ubić, zyskiwało się wdzięczność ludzisków, którzy mogli w spokoju zabrać się za orkę na ugorze, a teraz… Sam już nie wiem kto jest gorszym potworem – ludzie, którzy z tego świata zrobili co zrobili, a przecież mają wolną wolę i rozum czy taka wywerna, która przecież postępuje tylko i wyłącznie zgodnie ze swoim instynktem. Szkoda gadać.

– Faktycznie. Dół kloaczny i nic więcej, ale mimo tego całego czarnowidztwa to wciąż jesteś zabawnym gościem. Humoru w Tobie tyle samo co wcześniej, a może nawet więcej.

– Charlie może to jest tak, że jak już napatrzysz się na to całe tałatajstwo, na tych wielmożów łupiących bez litości tych kmiotków, na tych kmiotków żyjących w brudzie i syfie, tłukących żony, traktujących własne dzieci jak śmiecie, na całe to kurewstwo, zło i nieporządek to jedyne co można zrobić, by zachować odrobinę zdrowego rozsądku to ta szczypta zdrowego śmiechu.

– Coś w tym jest. Wiedźminie wiedz, że bardzo miło było się z Tobą spotkać znów. Aha i przestrzegam Cię lojalnie, że jeszcze porozmawiamy, bo za niedługo kończę drugi tom opowiadań z Twoimi przygodami, a później cykl, a później „Sezon na burze” czy jakoś tak.

– Powstrzymaj chłopcze konie swojego umysłu. Odpocznij trochę ode mnie, bo Ci się znudzę i zacznę Cie irytować. Nie przesadzaj, posłuchaj rady starego wygi. A mi też miło było się spotkać.

– Aha! Słuchaj, a znasz może jakieś zaklęcie chroniące wątrobę przed zgubnymi skutkami spożywania w nadmiernych alkoholi wysokoprocentowych?

-Znam.

-Dajesz, chłopie!

– Słuchaj uważnie i zapamiętaj co należy wypowiedzieć, by chronić swą wątrobę. Słuchasz?

-No jasne, dawaj!

– DZIĘKUJĘ, DZISIAJ NIE PIJĘ!

– Bardzo kurde śmieszne. Się dowcipniś znalazł. Do zobaczenia.

Wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać:) Źródło: http://www.mega-tapety.info/filmitelewizja-filmy-586.html

Wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać:) Źródło: http://www.mega-tapety.info/filmitelewizja-filmy-586.html

Jak widzicie z Wiedźminem sobie pogadałem, bo przecież nie wiedziałem co napisać o moim powrocie do opowiadań. Jeden powrót już był. “Mniejsze zło”, ale całość chciałem przeczytać, bo mam zamiar zabrać się za “Sezon burz”. Powrót okazał się sympatyczny, co możecie wywnioskować z rozmowy z Wiedźminem, a ja rozpisywał się nie będę, bo o cyklu Sapkowskiego napisano setki stron, wylano morze internetowych zachwytów i internetowego jadu. Ja tylko powiem, że było fajnie.

5 thoughts on “Andrzej Sapkowski “Ostatnie życzenie”

        • Wiedźmin jeśli go się bliżej pozna to równy gość.
          A Oisaj ma rację Polski Szwagier to stwór, na którego owo zaklęcie może nie podziałać. Nie zapominajmy również o wszechmocnej inkantacji, zaklęciu łamiącym wszelkie inne, a bardzo często nadużywanym. Jest to owo klasyczne “ZE MNĄ SIĘ NIE NAPIJESZ?”. Raz użyte miażdży wszelkie opory i można już zaśpiewać wątrobie “Time to say goodbye”

          • Chłopaki, trzeba patrzeć, w jaką rodzinę się wżeniamy :P Albo mieć większą moc czarodziejską, bo u mnie to działa :D

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook