Ałbena Grabowska „Nowy świat”

Dobrowolnej izolacji dzień nawet nie potrafię powiedzieć który. Za oknem świeci słońce, drzewa pokrywają się listkami zielonymi, a tu człowiek siedzi i pracuje zdalnie. I przeczyta jakąś książkę. I doskonale zdaje sobie sprawę, że nie ma tak najgorzej. Dlatego życzę Wam żebyście przetrwali te dziejowe zawieruchy w jak najlepszym stanie psychicznym, fizycznym i tak dalej. Bo ja dzisiaj o książce, którą można określić jako BŹNK czyli Bardzo Źle Napisaną Książkę.

Jacek Komuda „Diabeł Łańcucki”

Dzień dobry! Jak się macie? Jak święta? Najdziwniejsze święta w moim dotychczasowym życiu. Mam nadzieję, że zdrowi jesteście, trzymacie się jeszcze jakoś i ogarniacie tę karuzelę śmiechu jaką jest nasza rzeczywistość. Ja dzisiaj umyłem okna dla Jezuska i skończyłem czytać książkę, o której Wam opowiem. Nie będzie to opowieść długa, ale może Was zaciekawi. [EDIT. Pisane jak mogliście się domyśleć przed świętami]

Allan Pease „Mowa ciała. Jak odczytywać myśli innych ludzi z ich gestów.”

Dobry dzień! Jak tam Wasze samopoczucie? Mam nadzieję, że mowa Waszych ciał wyraża jedynie radość, otwartość i chęć współpracy z innymi ludźmi, tak abyśmy jak najszybciej wszyscy ogarnęli tę rzeczywistość i powrócili do normalności, ale nauczeni kilku ważnych rzeczy. Nie będę Wam mówił jakich. Może gdy skończy się ta cała pandemia napiszę wpis, w którym wyleję wszystko co się zgromadziło przez ten czas pod tą moją kopułą. Tymczasem zapraszam Was do krótkiej opowieści o książce, która długo stała na półce i czekała na swoją kolej.

Lois McMaster Bujold „Stan niewolności”

Dobry dzień. Mam niezły cug jeśli chodzi o opisywanie książek. Zdaję sobie sprawę, że to odbija się na jakości tych opisów, ale półka tych, które chciałbym opisać jest jak wyrzut sumienia i postanawiam to ogarnąć jak najlepiej i jak najszybciej. Wbrew pozorom czasu wcale nie mam więcej, a siedzenie przed kompem wysysa. To dziwne, ale brak alternatywy – dobrowolna izolacja i praca zdalna sprawiły, że coś co uwielbiałem – ślęczenie przed kompem straciło znacząco na wartości.

Eugeniusz Dębski „Wydrwiząb”

Czy każdy wpis w epoce pandemii będę zaczynał od tego, że dzieje się coraz gorzej? Czy może jest jednak już lepiej. Piszę te słowa 5 kwietnia. Nie wiem kiedy opublikuję wpis, ale niech wstęp będzie świadectwem czasów. Za oknem piękna słoneczna pogoda, choć jest jeszcze chłodno i trochę zawiewa. Dlatego jeszcze pomidorów nie wystawię na pseudo balkon (rzygownik tak zwany), który mamy w naszej klitce. Jest weekend przedświąteczny. I wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że będą to najdziwniejsze święta w moim życiu. [Edit.] Jest poniedziałek świąteczny i faktycznie to dziwne święta – obfite w jedzenie, spotkania na videoczatach z rodzinką i duuużo spania, ale niestety bez możliwości wyjścia na spacer, a pogoda cudna].

Tove Jansson „Pamiętniki tatusia Muminka”

Czasem trzeba moi drodzy przeczytać coś zupełnie z innej bajki. Coś co być może się czytało, ale nie pamiętamy, albo po prostu wydaje się, że to czytaliśmy, bo jest tak znane i powszechne w społecznym odbiorze, że nasz umysł sam wciska nam to do głów. I czasem warto przeczytać coś co pozwoli na chwilę zapomnieć o codzienności jednocześnie tę codzienność w pewien sposób gloryfikując. Miałem nie zaczynać wstępu o naszej sytuacji obecnej, ale się tak nie da. Jak długo jeszcze to wszystko potrwa? Na pewno w wielu głowach (w tym w mojej) to pytanie się kołacze.

Tomasz Lipko „Notebook”

Czy macie coraz większe poczucie surrealizmu całej otaczającej nas rzeczywistości? Czy nie wydaje się Wam, że naprawdę nastąpił glitch (usterka) w Matriksie i przydałby się jakiś reset? Ja muszę sobie odstawić Facebooka, Twittera i inne media, bo denerwują mnie rzeczy, na które i tak nie mam wpływu. Dlatego opowiem Wam o książce.

Joanna Landy – Brzezińska „START. Nauka czytania i pisania dla dorosłych”

Ahoj marynarze! Czy ogarniacie to co się dzieje na tym świecie? Czy widzicie jak globalny porządek pada niczym domek z kart, a coraz więcej państw powoli wprowadza cyfrowe dyktatury? Dzisiaj słyszałem policyjny megafon, który jeździł i głosił hasło żeby zostać w domu!

Ignacy Dąbrowski „Śmierć. Studyum”

W chwili, w której piszę te słowa Mateusz Morawiecki premier tego kraju wprowadził dodatkowe obostrzenia związane z pandemią koronawirusa. [Edit: Pisałem to 25 marca]. Nie jest dobrze moi drodzy, a będzie jeszcze gorzej. Dlatego wybrałem tę książkę, żeby Wam o niej opowiedzieć. Nie to żebym się szykował na śmierć, ale miałem ją wypożyczoną ze zbiorów swojej biblio. I leżała u mnie długo. W końcu ją zacząłem czytać. Lecz egzemplarz fizyczny był w strasznym stanie. Na szczęście okazało się, że książka jest do ściągnięcia na WIKIŹRÓDŁACH.

Umberto Eco „Tajemniczy płomień królowej Loany”

Zapiski z kraju zarazy dzień tysiąc pięćset sto dziewincet. Napiszcie, że macie się dobrze, że wszystko w porządku, że państwo polskie działa sprawnie i wszyscy się kochamy. Bo gdy tylko wejdę na Twittera, Facebooka i inne media społecznościowe to mam wrażenie, że dzieje się zupełnie odwrotnie. I jedyne co nas ratuje to humor i dystans (dosłownie i w przenośni).

%d bloggers like this: