The story of lonely bicycle wheel…

Rower to piękna maszyna. Rower to zbiór wielu, bardzo wielu części zarówno drobnych jak i większych gabarytowo. Te części i elementy muszą ze sobą idealnie współpracować, muszą być zawsze w najlepszym stanie i być gotowe na wszystko. Czasem jednak jakiś bibliotekarz, który myśli, że jest profesjonalnym mountain bikerem, rozwali ważny element w swoim ukochanym rowerku, bo zjeżdżał jak szalony z pagórków w podkrakowskich lasach. Ten sam bibliotekarz niczego się nie nauczył po swoim wypadku i wciąż kusi los. Jednak tym razem za jego lekkomyślność zapłaciła niewinna ośka. Opowiem Wam historię smutną, rzewną, czasem nawet przerażającą. Będą łzy wzruszenia i radości, będą przekleństwa w chwilach gwałtownego uniesienia, ale mogę Wam już teraz zdradzić, że skończy się happy endem.

Biedne kółeczko z uszkodzoną ośką rozpoczęło wędrówkę do warsztatu remontowego. Odczuwało ono bardzo boleśnie brak swojego ukochanego towarzysza. Samotnie tocząc swoje szprychy poszukiwało nasze KOŁO substytutów szczęścia. Na początku próbowało KOŁO samoistnie stanąć na swej oponie. Przez chwilę wydawało się, że sukces został osiągnięty. Stało! Czuło powietrze przepływające przez szprychy, było przez chwilę samo dla siebie i nie potrzebowało nikogo, żadnego wsparcia, żadnej litości i współczucia. W tej jednej chwili KOŁO było władcą wszechświata, było w samym jego centrum. Przez chwilę miało wrażenie, że dokonało przełomu w rozwoju i wytyczyło nową ścieżkę innym jemu podobnym.

KOŁO SAMO!

KOŁO SAMO!

 

Niestety KOŁO nie jest przystosowane ewolucyjnie do tego, by samoistnie stawiać czoła przeciwnościom losu. Zimny prysznic nastąpił bardzo szybko.Bolesna była to lekcja życia. Nasze KOŁO poobijało sobie szprychy i jeszcze bardziej złamało ośkę, już i tak zniszczoną przez wstrętnego Charliego, który skazał KOŁO na wędrówki po zamglonym i zasmogowanym Krakowie.

Lekcja życia

Lekcja życia

 

Poszukiwanie oparcia zmuszało KOŁO do desperackich prób przytulania się do zupełnie obcych słupków. Nadzieje kółeczka na chwilę odpoczynku przy pewnym słupku zostały brutalnie zmiażdżone. Słupek to był zwykły dupek i nie wyrażał chęci pomocy dla kółka.

Słupek - dupek

Słupek - dupek

 

Dalsza wędrówka zaowocowała próbą przypodobania się rowerowi, który istniał w rzeczywistości 2D. KOŁO jest jednak trzywymiarowe i zupełnie nie pasowało do roweru płaskiego jak modelki z Fashion TV.

2D i 3D

2D i 3D

 

Przez zupełny przypadek KOŁO trafiło do biblioteki. Tam przez chwilę znalazło wsparcie i zrozumienie ze strony zakurzonych tomów, mogło nawet przez chwilę zawisnąć w powietrzu. Niestety o kręceniu się nie mogło być mowy. I choć gorąco namawiane na pozostanie za regałami, KOŁO opuściło z żalem gmach biblioteki.

 

Library wheel

Library wheel

Jeszcze długo trwała bezustanna wędrówka KOŁA po Krakowie, który w te dni jawił się niczym z obrazów Wyspiańskiego i wierszy Boya. Młodopolska aura towarzyszyła wędrówce KOŁA, przypominając wciąż o marności tego świata i bólu istnienia. Mgła wymieszana z powietrzem czarnym od dymu z kamienicznych pieców oblepiała KOŁO zimną, lepką warstwą uświadamiając jak ważna i istotna do odczuwania szczęścia całego organizmu jest sprawność i doskonałe zdrowie wszystkich jego elementów. Na szczęście warsztaty krakowskie uporały się z tą okropną usterką i KOŁO w pełni sprawne mogło dołączyć do ukochanego rowerka. Powrót był pełen wzruszeń i choć rower starał się zachować jak na prawdziwego ROWERA przystało i był ciut grubiański to KOŁO zdawało sobie sprawę, że w głębi swej ramy ROWER drży ze wzruszenia.

Happy end

Happy end

 

Mówiłem, że będzie happy end:) Teraz tylko szukam grupy filmowców, którzy zgodzą się napisać scenariusz, zgodzą się nakręcić film za zupełną darmochę, po to by podbić cały świat historią o samotnym kole! Ole!

 

 

4 thoughts on “The story of lonely bicycle wheel…

  1. Niech żyje radosna twórczość;D
    To chyba zboczenie zawodowe, ale zaczynam się dopatrywać w tej fascynującej i na faktach opartej historii alegorii życia ludzkiego;P;P
    Czyli kolejne eskapady rowerowe przed Tobą;)

    • Na szczęście usterka nie była zbyt duża ani również kosztowna:)

      A twórczość rzeczywiście była radosna:)

    • Cieszę się, że się podoba. Choć bardziej to chyba humor rowerowy. Z linka, który podałeś/podałaś odsyła tylko do jotpega z logo sadistic:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook