Orson Scott Card “Gra Endera”

Znów nie ma zdjęcia lajstajlowego. A we wpisie możecie podziwiać gify z jednego z najfajniejszych filmów o walce z robalami czyli “Żołnierzy kosmosu” Źródło: https://flic.kr/p/279ucih

Czołem moje drogie Czytelniczki i Czytelnicy – dzisiaj będzie o drugiej książce
z Będzina. O pierwszej możecie przeczytać TUTAJ, a dzisiaj na warsztat pójdzie klasyk. Klasyk literatury science and fiction. Książka, która dla wielu (również dla mnie) była jednym z objawień lat młodzieńczych, gdy w czasach niemalże niewinnych brałem z półki w mojej bibliotece wszystko jak leci. I gdy cudem jakimś (wcale nie takim cudem – skoro brałem jak leci to wcześniej czy później bym na nią trafił, ale zawsze to lepiej brzmi) trafiłem na tę książkę to okazała się ona bramą do bardziej świadomego eksplorowania przebogatego świata science and fiction.

via GIPHY

Dlaczego akurat teraz ściągnąłem Grę Endera z półki w będzińskiej bibliotece? Odpowiedź jest prosta – bo tam stała i wołała do mnie:
– Weź mnie, weź mnie! Zobaczysz czy będzie tak fajno i super jak za dawnych lat.
Cóż miałem zrobić? Wziąłem, byłem, przeczytałem i czy było jak za dawnych lat? Odpowiedź znajdziecie poniżej…

via GIPHY

Ciężko żeby było jak za dawnych lat, ale przyznam się Wam, że wiele fragmentów z tej książki baaardzo głęboko we mnie tkwiło i w trakcie lektury wypływały na wierzch
z czeluści przeżartej alkoholem pamięci, w której coraz mniej miejsca na nowe rzeczy. Dlatego bardzo się cieszę, że ten Ender na mnie zawołał i że go ponownie przeczytałem.

via GIPHY

Co do samej książki – historia wielkiej wojny ludzkości o przetrwanie, gdy rasa Obcych, którzy zagrażają naszej pięknej egzystencji na planecie Ziemia, a której jedyną nadzieją jest genialny dzieciak wciąż przykuwa i wciąga. I chociaż wiele rzeczy postrzegam już zupełnie inaczej (niektóre zagrania autora były takimi grubymi nićmi szyte i ciężko mi uwierzyć, żeby nawet genialny sześciolatek tak się zachowywał), ale pomysł to pomysł. Card sprawił, że cała historia mimo wszystko trzyma się kupy,
a wyjaśnienia ludzi, którzy Endera wciąż wystawiają na próbę, na osamotnienie, na walkę o przetrwanie i na ciągłe poczucie zagrożenia brzmią dość wiarygodnie.

via GIPHY

Zdarzały się autorowi wpadki – niektóre postaci czasem zachowywały się zupełnie bezsensu nie pasując do wcześniejszych ich charakterystyk, albo też do pewnych wniosków dochodzili strasznie późno, ale to naprawdę błahostka – wszak my czytelnicy siedzimy po stronie wszechwiedzącego narratora (często też siedzieliśmy w głowie Endera, a on nie był wszechwiedzący) więc mamy trochę inny ogląd sytuacji.

via GIPHY

Ogólnie Endera było mi szkoda, ale w przewrotny sposób (świadczący o tym, że Card jest dobrym pisarzem) chciałem żeby stał się tym wielkim wodzem i strategiem, nawet jeśli miałby zapłacić za to ogromną i straszną cenę utraty dzieciństwa. Wiedziałem jednocześnie, że Ender jest geniuszem i on to doskonale rozumie i sobie poradzi. Okrutne czyż nie?

Czytanie Endera to również opisanie świata, którego musi bronić – Ziemi, która na czas wojny z Robalami połączyła siły kruchym, bo kruchym ale sojuszem. Istnieje Rząd Światowy. Natomiast komuniści dzierżą władzę chyba nad całą Europą, a Zachód występuje tylko bodajże w postaci USA i Wielkiej Brytanii. Dodatkowo mamy też limity urodzeń dzieci
i Ender jest właśnie dzieckiem ponadlimitowym, a to sprawia wiele kłopotów jemu
i rodzicom. Card był bardzo oszczędny w opisywaniu realiów ziemskich za co jestem trochę na niego zły, bo ja jednak lubię jak pisarz roztacza barwną i wciągającą wizję świata. Na szczęście siła książki nie polega tylko wizji, wręcz przeciwnie – mam tutaj historię chłopca, który musi stać się dorosłym i to ponadprzeciętnym dorosłym.

via GIPHY

Końcówka książki była tak samo emocjonująca jak przed laty i nawet jeśli znałem zakończenie to wciąż ten moment, w którym Ender dowiaduje się, że nie walczył na symulacjach tylko dowodził prawdziwymi ludźmi był mocny, był przerażający,
a jednocześnie czułem dziecinną radość ze zwycięstwa Ludzkości. A zakończenie, w którym to Ender znajduje królową i postanawia znaleźć Robalom nowy świat jest piękne. Nawet ten w sumie cukierkowy happy end pasował – czasem historia powinna się skończyć dobrze.

P. S. I jak to zwykle bywa – wielka wojna pomiędzy gatunkami wybuchła z powodów braku zrozumienia i braku komunikacji.

12 thoughts on “Orson Scott Card “Gra Endera”

  1. Kocham tę książkę, mimo że wcale nie poznałam jej w dziecinnych latach, a stosunkowo niedawno, bo może z pięć temu? Oczywiście z moją sklerozą już nie pamiętam, co w niej kocham, ale kocham :).

  2. Jeśli się mylę, to z góry proszę o wybaczenie, ale czemu wpis o Enderze zilustrowałeś gifami z “Żołnierzy kosmosu”? Najmocniej przepraszam, ale głupawe widowisko z robalami nijak się ma do filmu “Gra Endera”, czyli filmu naprawdę dobrego, mocno trzymającego się pierwowzoru książkowego.
    Ale to mniejsza.
    “Grę Endera” bardzo cenię, podobnie jak kilka innych książek z tej serii, nie wszystkie, bo jednak w pewnym momencie coś się potężnie psuje. Zamysł jest doskonały: młode umysły, świeżość spojrzenia. Ta książka doskonale koresponduje z “Wojną starego człowieka”, powinni to sprzedawać w dwupakach.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook