Gówno i brednie w książce…

Czy autor książki czy komentarza ma rację?

Czy autor książki czy komentarza ma rację?

Hej! Mam nadzieję, że tytuł tego posta przyciągnie Waszą uwagę :) Tak, zrobiłem to specjalnie, ale dlaczego to zrobiłem? Otóż pracując w bibliotece natrafiam na różne rzeczy, które czytelnicy robią z książkami. I już gdzieś pisałem, że bazgrania, podkreślania książek nienawidzę!

2016-08-11 09.43.23

Ze swoimi książkami niech każdy robi co chce, ale żeby książki z biblioteki podkreślać i mazać po nich, zapisywać swoje myśli i przemyślenia! I to często jeszcze długopisem! To skandal i hańba. Takie dopiski mnie tylko irytują i wkurzają niemożebnie, ale czasem ktoś zostawi coś takiego, że nie wiadomo czy się popłakać, czy też oknem wyskoczyć. Te dwa komentarze zostawione w książce Franciszka Adamskiego Socjologia małżeństwa i rodziny wywołały wśród nas dość ciekawą dyskusję, ale książki nie czytałem więc się nie wypowiem na jej temat. Jedno co mogę Wam powiedzieć, to że nie pochwalam takiej działalności. Dla mnie to czysty wandalizm.

2016-08-11 10.19.02

P. S. Pamiętam, że przy lekturze książki Zamiatina My pokusiłem się nawet o stworzenie klątwy na takich bazgrzących czytelników. Oto ona:

„Obyś ty, który wstąpiłeś w te progi w poszukiwaniu światła mądrości, wiedzy i zrozumienia, który odwiedziłeś gmach, w którym króluje porządek i rozum ludzki, a któryś swym nikczemnym i niegodnym postępowaniem zburzył ten porządek. Obyś dostał biegunki nieustającej, połączonej z hemoroidami oraz przeraźliwym i wiecznym swędzeniem pięt twoich. Obyś nie zaznał nigdy snu sprawiedliwego u boku małżonki swojej, która chrapaniem swym mury burzyć będzie. Oby alkohol nie dawał ci radości, a kac po najmniejszym łyku piwa czy też wina objawiał się potęgą i mocą stada słoni afrykańskich biegnących przez wyschniętą na wiór sawannę. Kto bowiem świadomie przychodzi do gmachu uczoności i świadomie innym przeszkadza w podążaniu ścieżką prawdy i wiedzy ten zasługuje na wieczne męki w Hadesie.”

6 thoughts on “Gówno i brednie w książce…

  1. znam ludzi, którzy niestety muszą zakreślaczem podkreślać każdy – ich zdaniem – istotny przeczytany fragment. Ich ksiażki wyglądają jak jakieś chore konfetti… Zresztą, przyzwyczajenie to traktuję w ogóle jako groźną chorobę i nie toleruję ;-). Ja nawet jak dostanę w łapę książkę z sztywnym grzbietem to czytam tak by tego grzbietu nie złamać… co jest już inną jednostką chorobową ;-P

  2. Jak widzę wszelkie rodzaju napisy czy zakreślenia długopisem czy mazakiem, to mnie trafia. Ale urok dla mnie mają zapiski na marginesach ołówkiem, zwłaszcza na starych uczelnianych książkach. Jakież tam dysputy czasem się toczyły! Bywało, że ciekawsze od samej książki ;). Współczuję autorom tych zapisków, bo teraz wiecznie nieszczęśliwi pod klątwą będą…

    • Czasem czuję właśnie taką rozterkę, bo niektóre zapiski odnajdywane w książkach po wielu, wielu latach nabierają znaczenia wręcz historycznego, ale jednak tu chodzi o książki z biblioteki, które są dobrem publicznym :)

      Czasem też trafiałem na ciekawe dyskusje prowadzone na marginesach, lecz tak czy siak autorów powinna spotkać kara :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook