Zygmunt Miłoszewski “Domofon”

Czy tak wyglądała Śmierć ze Świata Dysku? Źródło: https://flic.kr/p/dLcZRc

Czy tak wyglądała Śmierć ze Świata Dysku? Źródło: https://flic.kr/p/dLcZRc

Miałem zupełnie inaczej zacząć ten wpis, ale wczoraj świat obiegła wiadomość o śmierci Terry’ego Pratchetta. Muszę o tym wspomnieć, bo ten pisarz dał mi wiele radości, przekazał sporo zdroworozsądkowej mądrości i przede wszystkim pobudzał wyobraźnię. Mam nadzieję, że Sir Terry Pratchett właśnie rozgrywa partyjkę szachów, popija brandy i gawędzi ze ŚMIERCIĄ, inaczej wszystko to jest bez sensu. Ładniej napisał o tej smutnej wiadomości Zwierz Popkulturalny.

Tapeta co prawda z AHS, ale i tak oddaje ducha powieści Miłoszewskiego: https://flic.kr/p/bP5smV

Tapeta co prawda z AHS, ale i tak oddaje ducha powieści Miłoszewskiego: https://flic.kr/p/bP5smV

Wracamy do innego pisarza. „Domofon” to ostatnia książka Miłoszewskiego jaką ja przeczytałem, a pierwsza, którą on napisał. Można powiedzieć, że Charlie przygodę z Zygmuntem zakończył tam gdzie Zygmunt przygodę z literaturą zaczął. Przeczytawszy „Domofon” oficjalnie mam zaliczone (nie lubię tego słowa w tym kontekście, ale i tak go używam) wszystkie książkowe dzieła pana Zygmunta.

I muszę przyznać, że było dobrze. Książka Miłoszewskiego to horror, który się dzieje w ponurym bloku z wielkiej płyty jakich w całej Polsce są setki. W takich Mordorach blokowych potrafi mieszkać tysiące ludzi. Nic dziwnego, że sąsiedzi się nie znają, nie mają czasu na rozmowy, można mieszkać obok siebie latami i nie wiedzieć zupełnie nic o sąsiadach. Zdawkowe dzień dobry na klatce i tyle. I trochę też o tym jest ta książka. O tym, że nie interesuje nas kto obok mieszka. Oczywiście nadmierne zainteresowanie również nie jest niczym dobrym, ale warto jednak zorientować się z kim dzielimy jeden blok, przecież te ściany nie są dźwiękoszczelne, czasem wręcz ma się wrażenie, że wszystko słychać! Wracając do bloku w książce Miłoszewskiego: otóż dzieją się w owym bloku rzeczy straszne, bardzo straszne. Dziwaczne śmierci, krwawe i bardzo okrutne. Zło się czai i czeka, by uderzyć. A jak już uderzy to buty lecą z nóg i jucha po ścianach spływa strumieniami.

Historia to niesłychana pan sobie obciął głowę z rana... Źródło: https://flic.kr/p/59qLhA

Historia to niesłychana pan sobie obciął głowę z rana… Źródło: https://flic.kr/p/59qLhA

Ciekawy zestaw bohaterów, wartka akcja, kilka intrygujących zgonów i książkę się czyta bardzo dobrze, ale zdarzają się w niej momenty przestoju i pewnego marazmu. Z drugiej strony zdarzają się też prześwietne fragmenty, w których czujemy zgrzyt noża o kość, słyszymy łkanie i prośby o litość, wypowiadane przerażonym szeptem przez ofiary nadprzyrodzonych mocy. I podczas czytania takich fragmentów czuć bardzo wprawne pióro, a przecież to debiut.

Czytało mi się tę książkę bardzo dobrze. Miłoszewski to wnikliwy obserwator życia społecznego i potrafi swoje obserwacje wpleść w akcje powieści. Zresztą nie obędzie się bez ciętych i ironicznych komentarzy dotyczących naszej współczesności, których echa (jeszcze lepiej napisane) można odnaleźć w trylogii o Szackim.

A takie niepokojące zdjęcie w The Commons znalazłem. Źródło: https://flic.kr/p/oskPQq

A takie niepokojące zdjęcie w The Commons znalazłem. Źródło: https://flic.kr/p/oskPQq

Ogólnie Miłoszewski nie stworzył nic nowego, korzystał z całego bogatego dorobku literatury grozy, ale potrafił to zgrabnie uszyć i powiązać, dzięki czemu powstała ciekawa książka. To chyba siła pana Zygmunta – umiejętnie wykorzystanie wzorców, klisz i sztuczek, ale w taki sposób, że czytelnika to nie razi, nie drażni, wręcz przeciwnie wzbudza to we mnie jako czytelniku uznanie i podziw.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook