Dzień dobry! Nadrabiam powolutku moje zaległości. Dzisiaj będzie o bardzo ciekawej, świetnie napisanej książce. A autor pojawił się już u mnie na blogu. Możecie sprawdzić TUTAJ.

Czyżby takie krajobrazy towarzyszyły Siggiemu i jego ojcu? Zapewne tak. Źródło: wikimedia.com

Historia, którą mnie uraczył pan Lenz to opowieść młodego chłopaka Siggiego Jepsena, który w latach pięćdziesiątych „odsiaduje” wyrok w ośrodku poprawczym położonym na wyspie na rzece Łabie. Chłopak „siedzi” za liczne kradzieże dzieł sztuki jakich się dopuszczał, co ciekawe nie czynił tego dla doraźnego zysku. Siggi chciał ocalić sztukę przed zniszczeniem (podczas czytania książki przyjdzie zrozumienie dlaczego Siggi przywłaszczał sobie nie swoje obrazy). Dodatkowo Siggi przenosi nas w swoich wspomnieniach na Półwysep Jutlandzki i jego niemiecki fragment Szlezwik – Holsztyn i do lat czterdziestych, do lat swojego dzieciństwa.

Dużo jest o mewach i ogólnie o przyrodzie. Źródło: https://flic.kr/p/oWU6B4 Zdjęcie zrobił trombone65 (PhotoArt Laatzen)

Znów byłem zachwycony prozą Lenza. Jej plastycznością i swoistą elegancją. A przede wszystkim umiejętnością wydobywania z krajobrazów emocji i prawdziwych uczuć. Lenz potrafi nadać każdemu wydarzeniu, każdej rzeczy, każdemu przedmiotowi znaczenie zgoła zupełnie inne, a jednocześnie wpisujące się w pewną logiczną konsekwencję.

Dwa plany czasowe pozwoliły zachować dystans do wydarzeń z lat czterdziestych opisywanych przez nastoletniego przestępcę, a jednocześnie dały możliwość zrozumienia skąd i dlaczego Siggi pojawił się w zakładzie poprawczym. Ale w książce nie chodzi tylko o młodego chłopaka. Jest w niej też spora dawka gorzkiej refleksji dotyczącej wojennych Niemiec i tych powojennych również. 

Dystans dystansem, ale przecież każdy Polak i Polka prędzej skojarzy Szlezwik – Holsztyn z tym oto okrętem niż z niemieckim landem. Źródło: wikipedia.com Linienschiff „Schleswig-Holstein”

W książce mamy głównego bohatera, który jest narratorem, ale mamy też innych nie mniej ważnych dla całościowego obrazu ludzi. Mieszkańców najdalej na północ wysuniętej części Niemiec. Ojca Siggiego, policjanta, który stał się powodem nie tylko do napisania opowieści o „radości obowiązku”, ale stał się też przyczyną swoistego skrzywienia psychicznego młodego Jepsena. Mamy też malarza, który stoi w opozycji do posłusznego rozkazom posterunkowego i wręcz drwi sobie z zakazów malowania i ewentualnych represji. To dwóch silnych ludzi, których łączy też wspólna i mocna więź trwająca od wczesnego dzieciństwa. Jeden (malarz) drugiemu (policjantowi) uratował życie. 
Oprócz tych dwóch jest jeszcze mnóstwo charakterystycznych osób, każda ze swoim bagażem doświadczeń, emocji, uczuć. Matka Siggiego, siostra, brat, który został skazany na śmierć za dezercję i spotkał się z całkowitym odrzuceniem rodziców (wszak nie spełnił swego obowiązku). Każda z postaci opisana przez Jepsena/Lenza to majstersztyk pisarski.

Co jak co, ale piwo w Niemczech jest pyszne. Źródło: https://flic.kr/p/9qVUXy

Nie będę się tutaj rozpisywał, bo i tak cokolwiek bym napisał nie wystarczy. Nie czytałem Lenza z zapartym tchem, wciągając kartkę za kartką. Czytałem go z uwagą, z cierpliwością i pełen podziwu dla języka i emocji. Już się powtarzam, ale to naprawdę LITERATURA. Polecam gorąco. 

P. S. Polecam też gorąco wpis z bloga Galeria Kongo (tysiąc razy lepiej napisane o książce Lenza niż ja bym kiedykolwiek to zrobił).

Comments (3)

  1. Odpowiedz

    Charlie, czuję się zawstydzony i dzięki za dobre słowo :-) Co do przestępczości Siggiego – dzisiaj pewnie nikt by go do poprawczaka nie wsadził pewnie skończyło by się na jakiejś kurateli i serii seansów u jakiegoś psychoanalityka.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.