Wygrzebuję starocie, które kiedyś przeczytałem. I lubimyczytac.pl podpowiada mi, że tę antologię akurat przeczytałem byłem ponad rok temu! I wyobraźcie sobie, że od tamtej pory choć pisałem o książkach, które przeczytałem znacznie wcześniej jakoś nie mogłem się do tej zabrać.

Jeśli będziecie spragnieni zawsze kosmiczna dziewczyna wpadnie z kosmicznym burgerem. Źródło: https://i.pinimg.com/originals/9e/9e/dd/9e9edd05a82cd6698ef94cac27137c2b.jpg

Krótko i zwięźle o jednej z najbardziej charakterystycznych antologii świata science and fiction możecie przeczytać w tym WPISIE. Jak widzicie idę rok po roku :) Nie będę za długo się rozpisywał dlatego przed Wami skrótowo opis każdego opowiadania, które według Dona Wollheima były najlepsze w roku 1985!

Różnego rodzaju eksperymenty z grafiką też lubię. Źródło: https://flic.kr/p/5CP78Q

J. Brian Clarke „Wrota Ziemi”
Pierwsze skojarzenie – „Gwiezdne wrota” i nawet taka nazwa pada w opowiadaniu, ale temat choć zbliżony dotyczy poszukiwań wrót na Ziemi i współpracy z rasą kosmitów, która ma zupełnie inne priorytety niż ludzie. Trochę pogmatwane, z takim mało przekonującym zakończeniem.

Ian Watson „Stowarzyszenie sennej telewizji”
Zabawne, lekko groteskowe z wątkami obyczajowymi opowiadanko o sile frustracji i pożądania. Czy też może o pomyśle, żeby reklamować produkty w snach ludzi. Kto wie czy za jakiś czas do tego nie dojdzie. Ogólnie na plus.

A może trochę X-Ray zimnego gazu w odległej Galaktyce? Źródło: https://flic.kr/p/2jzCdZ1

Gardner Dozois, Jack Dann, Michael Swanwick „Bogowie Marsa”
Autorzy pogrywają sobie skutecznie z mitami i doniesieniami na temat kanałów na Marsie. W sposób dość prosty, ale skuteczny. Odniesienia do Lowella (astronom, który zajmował się Marsem), Burroughsa, który jak wiadomo jest twórcą klasycznego cyklu o Marsie i przygodach Jacka Cartera. Proste opowiadanko, ale dobrze się czytało.

Lucius Shepard „Łowca jaguarów”
Zaczynam podejrzewać, że Don Wollheim miał po prostu swoich ulubionych autorów i ich umieszczał w swoich antologiach. Poprzednie opowiadanie Sheparda mi się podobało. Natomiast to jest zbyt mistyczne, zbyt przesiąknięte duchowością, metaforami, realizmem magicznym, że zwyczajnie wymiękam. Nie jest złe, bo jest napisane bardzo dobrze i sprawnie, ale ja po prostu nie mogę brnąć w takie klimaty.

Dance! Dance! A jakie mają sześciopaki z Bizancjum chłopaki :) Źródło: https://flic.kr/p/oeX7q9

Robert Silverberg „Pożeglować do Bizancjum”
Drugi tom antologii i znów opowiadanie o Biznacjum, albo pisarze mają jakiegoś fioła na punkcie tej starożytnej cywilizacji, albo to pan Don Wollheim tak lubi tę tematykę. Silverberg dał tutaj bardzo dobry popis wyobraźni i wizji. Zwłaszcza z woltą na koniec. Choć szczerze mówiąc nie podobają mi się nasi potomkowie. Nie lubię snobizmu i zblazowania, ale może takiej przyszłości unikniemy?

Jayge Carr „Pajęczarka”
Krótkie z interesującym pomysłem dotyczącym podróży międzyplanetarnych, w których to pewna grupa ludzi potrafi poruszać się po nitkach pajęczyny wszechświata. To oni przenoszą informacje, lekarstwa, rzeczy. Niestety cena jaką za to płacą jest wysoka.

A może zdjęcie z Grenlandii. Źródło: https://flic.kr/p/qshZ2V

Harlan Ellison Z Virgilem Oddumem na Biegunie Wschodnim”
W wielu opowiadaniach s-f poruszany jest problem kontaktu z obcymi rasami, gatunkami, cywilizacjami. Jakie konsekwencje może przynieść spotkanie wyżej rozwiniętych technicznie ludzi z rasą która dopiero zaczyna przygodę z cywilizacją. Co jeśli obudzimy w nich zamiłowanie do sztuki i niechcący, albo chcący stworzymy religię? Czy rzeźba z lodu może dokonać takiego przełomu?

Connie Willis „Klątwa królów Kolchidy”
Naprawdę coraz częściej myślę, że Don nie wybierał najlepszych opowiadań. On brał ulubionych pisarzy i pisarki. I znów Connie. W bardzo ciekawym opowiadaniu o ksenoarcheologii, czyli odkrywaniu tajemnic dawno wymarłych cywilizacji. A w kosmosie jest gęsto – jedni planety tylko odwiedzają, inni podbijają mieszkańców, wmawiając całym rasom, że to tamci są przyjezdni, a jeszcze inni przyjeżdżają, grzebią w glebie i zabierają to co nie ich…

Zdjęcie podpisane „Lord, Lady and Rover Castletown” jak dla mnie ta rodzina spokojnie mogłaby wywołać klątwę :D Źródło: https://flic.kr/p/2jzuiSc

Frederik Pohl „Fermi i mróz”
Jak dla mnie najlepsze opowiadanie z tego zbioru. Opowieść o atomowej zagładzie. W sposób chłodny, acz przejmujący Pohl pisze różne scenariusze zagłady. Dając jednak nadzieję, że ten nasz ludzki ród się ogarnie trochę. Chociaż po 2020 roku to ja się za dużo nie spodziewam. A w opowiadaniu to Islandia staje się ostatnią nadzieją ludzkości.

C. J. Cherryh „Wykopaliska”
Także historia o zagładzie, ale opisana z zupełnie innej perspektywy. Nie tylko czasowej, ale też gatunkowej. Co jeśli to Ziemia stanie się własnie obiektem ksenoarcheologii, a inni Obcy będą szukać śladów po naszej cywilizacji? Czy dowiedzą się, że zginęliśmy w gwłatownej wymianie broni atomowej? Czy może jednak staliśmy się dojrzałą i rozwiniętą cywilizacją, która sięgnęła gwiazd? Kto wie, kto wie?

Druga z rzędu wydana w Polsce antologia Wollheima. Jak napisałem przy jednym opowiadaniu – wydaje się, że pan Donald ma ulubionych pisarzy i często wybiera ich do swoich antologii. W tej przeważają tematy związane z zagładą cywilizacji, badaniem innych ras i gatunków (często dawno wymarłych). Wydaje mi się ciut mniej wciągająca niż jej poprzedniczka, ale to może wrażenie związane z odległością czasową jaka minęła od czasu jej przeczytani i opisania. Tak czy siak polecam.

Comments (1)

  1. Pingback: „Don Wollheim proponuje: 1988. Najlepsze opowiadania SF” – antologia – Blog Charliego Bibliotekarza

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.