Cześć i czołem! Jak tam Wasze życia? Mam nadzieję, że dzieje się dużo i dobrze. Ja osobiście nie mam się czym chwalić, bo pesymizm mój dotyczący marnej przyszłości ludzkości wydaje się być coraz bardziej uzasadniony. Pytanie tylko w którą stronę pójdziemy w ciągu najbliższych lat. Może jakaś seria biologicznych zamachów terrorystycznych? Po których posypie się wszystko? Tak jak w książce pani Pauliny?

Typowe wyobrażenie apokalipsy, ale zdjęcie fajne! Źródło: https://flic.kr/p/2iPsCnY

Przyznam się Wam, że książka została mi perfidnie podrzucona. Ja sam zauważyłem, że pogrążam się powoli w czytaniu klasyki science and fiction niż na czytaniu czegoś nowego. Nie jestem jednak jeszcze na tyle zamknięty w swojej skorupie, żeby nie przeczytać czegoś innego. I może trochę Wam o tym opowiedzieć.

Zdjęcie po pożarze… https://flic.kr/p/rZNVgs

Nie powiem żebym był zachwycony. Dla mnie to nie jest dobra książka. Na pewno odbieram ją jako trochę wymuszoną (wydaje mi się, że to przez jakiś taki sztywny styl pisania), gdzie główny bohater za cholerę nie potrafi sprawić, żeby go polubić. I nawet nie chodzi o to, że jest irytującym nastolatkiem, który 7 lat apokalipsy wskutek nie wiadomo jakiego wypadku wymazał ze swojej świadomości. Tu chodzi o to, że młody analizuje, rozkłada na czynniki pierwsze wszystko co widzi (chyba to świadomy zabieg autorki, która wprowadza nas w świat), ale robi to tak drętwo! Jaki nastolatek tak działa?

A to już Kraków i zdjęcie mojego autorstwa :)

I moje zawieszenie niewiary tutaj nie zadziałało. Na świat spadły wszelkie możliwe plagi (śmiertelna choroba zbierająca żniwo obfite, wojny i zamachy terrorystyczne, nie działająca elektryczność) a na dodatek demony z ludowych mitologii okazują się być prawdziwe! Przyznam się szczerze, że za dużo grzybków w barszcz. I to czuć i to widać.

Dalej Kraków, dalej moje zdjęcie :)

Nie powiem Wam, że aż tak źle mi się to czytało. Było całkiem dobrze, ale cały czas gdzieś pod czaszką czułem takie dziwne swędzenie, którego niczym nie mogłem podrapać. Coś mi tu nie grało. I choć to jest jak najbardziej poprawnie napisana książka to bez zachwytów moi drodzy.

Cały czas lokalizacja w Krakowie. Zdjęcie moje.

Podoba mi się ogólnie pomysł małych społeczności, które starają się ogarnąć po katastrofie. Ale ta akurat społeczność jest niczym wioska Smerfów – każdy ma swoją rolę i poza nią nie wyjdzie. Ot mocno prosta rzecz.

Stacja benzynowa na Mazurach… Zdjęcie moje.

I jeszcze to naiwne szukanie jednej książki „demonologii”, która ma być w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu. Motyw poszukiwania mądrości w bibliotece podoba mi się szalenie, tylko znów nie zostało mi to przedstawione w tak atrakcyjny sposób, żebym to łyknął. Ja wcale nie uwierzyłem w taką zagładę świata i te demony… A potrafię uwierzyć we wszystko jeżeli jest dobrze i atrakcyjnie opakowane. Konsumentem jestem idealnym.

Nie jest to zła książka, ja jej jednak nie polecam. Z drugiej strony jestem już skrzywiony i tych postapo człowiek trochę przeczytał. I chociaż nie potrafię tych książek tutaj ciurkiem wymienić to uwierzcie mi, że jakiś tam zestaw doświadczeń mam. Ale może gdybym był nastolatkiem to „Strażnika” przeczytałbym jednym tchem.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.