Erskine Caldwell „Poletko pana Boga”

Jest piękny majowy wieczór, ostatni majowy wieczór roku 2011. A Charlie zamiast siedzieć gdzieś na piwku siedzi przed lapkiem. Co prawda dopiero wrócił z zimnego browarka, ale wciąż czuje niedosyt. Po raz pierwszy od dawna włączyłem TV a tu niespodzianka na jedynce leci Terminator jedynka. I choć opowieść o gościu co się po czesku nazywał

Eugeniusz Dębski „Krótki lot motyla bojowego”

Ha! Charlie is back! Niestety może nie z super wypasionym postem ale po prostu z opowieścią o kolejnej przeczytanej książce. Chciałbym zacząć od wyznania, biję się w piersi, zaniedbałem ostatnio fantastykę, science fiction potwornie. Nie czytam zupełnie a to przecież gatunek, z którym Charlie poznawał świat literatury tak naprawdę. Żadne tam Homery, Balzaki – Charlie

Jarosław Iwaszkiewicz „Martwa pasieka i inne opowiadania”

Jarosława Iwaszkiewicza powinien kojarzyć każdy bo przecież jest mowa o nim w szkole. Skamander i tak dalej. Czytałem „Panny z Wilka”, „Brzezinę” i bodajże takie opowiadania „Ikar”. I nic więcej – może jeszcze jakieś wiersze. Książkę wziąłem z biblioteki bo jakoś tak leżała sobie w najczęściej wypożyczanych. Ciężko jest oceniać jednoznacznie antologię. Opowiadania mają bowiem

Wojciech Tochman „Jakbyś kamień jadła”

Są książki przyjemne, miłe, wesołe. Takie, po lekturze, których człowiek od razu nabiera pozytywnej energii, wiary w świat i ludzi. Ale są też książki, które walą Cię w łeb, z prawego sierpowego. I mówią weź się kurwa otrząśnij. Po lekturze, których cała wiara w piękno tego świata pryska jak mydlana bańka. A zostaje tylko uczucie,

Mariusz Szczygieł „Zrób sobie raj”

Po lekturze „Gottlandu” Szczygieł mi się nawet spodobał jako autor. Nie powinno więc dziwić, że sięgnąłem po jego drugą książkę o Czechach. „Zrób sobie raj” jest już inne niż „Gottland” przede wszystkim jest znacznie lepiej napisana i znacznie przyjemniej mi się czytało. Kolejny raz przekonałem się jak bardzo różnią się od nas Polaków, nasi południowi

Dzień Bibliotekarza!

Dziś będąc na delikatnym kacyku nagle zorientowałem się, że dzisiaj jest ŚWIATOWY DZIEŃ BIBLIOTEKARZA, BIBLIOTEKAREK (taki ze mnie obrońca równouprawnienia, bo wszędzie pisze się o bibliotekarzach, których w tym fachu jak na lekarstwo) i BIBLIOTEK! Żeby uczcić to ważne wydarzenie dla kraju i świata, tę rocznicę, której Polacy nie obchodzą należycie (Oprócz bibliotekarzy z Łodzi

Janusz Głowacki „Good Night, Dżerzi”

Hmm… Od czego by tu zacząć? Przeczytałem tę książkę, bo byłem ciekawy szczegółów biograficznych Kosińskiego, jak to naprawdę z tym „Malowanym ptakiem” było. Powiem krótko dowiedziałem się tylko tyle, że Kosiński ostro zmyślił tę książkę, dowiedziałem się, że zerżnął „Karierę Nikodema Dyzmy”, dosłownie przepisał wszystko jak wczoraj maturzyści na polskim i ogólnie raczej marnym był

Jacek Dukaj „Wroniec”

Długo nie mogłem siebie przekonać do przeczytania tej książki. Za dużo było medialnego szumu wokół niej. Nie lubię czegoś takiego, tych wszystkich ochów i achów. Że bajka ale o czym! O Stanie! Wojennym! BAJKA! O wydarzeniu, którego świadkiem nie byłem (przyszedłem na świat 3 lata później), ale moi rodzice coś tam opowiadali. No nie było

Andrzej Pilipiuk „Wampir z M-3”

Weekend majowy minął, święta minęły. Było to wszystko tak blisko, że miałem sporo dni wyjętych z życiorysu. Ale na szczęście (Boże nie wierzę, że to piszę) nadchodzi czas szarej rzeczywistości i człowiek wróci w tryby maszyny. Wciąż czytam i dlatego napiszę króciutko o książce, która idealnie nadaje się do zabicia czasu podczas długiej podróży pociągiem.

Małgorzata Szejnert „Wyspa Klucz”

Bo to nie jest tak, że Charlie nie czyta. Charlie czyta wciąż, ale ostatnio trochę mniej i jakby tak bardziej rozdrobnionym jest w tym swoim czytaniu. Tu stroniczka jakiejś książki, tam rozdzialik i tak zbiera Charlie te okruchy literatury w swojej główce. Może coś mu po tym zostanie a może to wszystko wywietrzeje, zostanie spalone w

%d bloggers like this: