Michaił Bułhakow “Diaboliada”

Sponsorem dzisiejszych obrazków jest Discarding Images. Diaboł - źródło: http://discardingimages.tumblr.com/post/119098238778/full-cauldrons-speculum-humane-salvationis

Sponsorem dzisiejszych obrazków jest Discarding Images. Diaboł – źródło: http://discardingimages.tumblr.com/post/119098238778/full-cauldrons-speculum-humane-salvationis

Wpadłem moi drodzy w delikatny bułhakowowy cug. Zachwycony Fatalnymi jajami sprawdziłem co można uzyskać kilkoma kliknięciami z Wolnych lektur, co prawda Psiego serca, nie było, ale była za to Diaboliada, którą można pobrać STĄD.

Continue reading

Connie Willis “Przewodnik stada”

Connie Willis "Przewodnik stada"

Connie Willis “Przewodnik stada”

Welcome everybody! Dziś o książce, która w ręce me trafiła dzięki jakże szlachetnej akcji bookcrossingu, w której ma biblioteka aktywnie bierze udział. Książkę wziąłem z półki „Uwolnij książki” przeczytałem i puściłem w obieg dalej. Dlaczego akurat tę? Po pierwsze jako jedyna ze stojących książek była opatrzona symbolem „Nowa fantastyka”. Po drugie wyróżniała się na tle romansów, poradników i tym podobnych książek, które ludzie postanawiają uwalniać. Po trzecie w życiu o niej nie słyszałem. Naprawdę nigdy przenigdy nawet mi się nie obiła o uszy i wleciała oczodołami jakakolwiek wzmianka o tej książce.

Zacząłem czytać, czytałem, trochę się czasem pod nosem uśmiechnąłem i czytałem dalej i w końcu przeczytałem. I po skończonej lekturze zadałem sobie pytanie: WHAT THE FUCK?! Gdzie tu jest fantastyka, gdzie jakieś science i jakieś fiction połączone myślnikiem? Bo fiction i science to może jest, ale nie w tym wydaniu, którego się spodziewałem. „Przewodnik stada” może według mnie zostać uznany za książkę popularnonaukową i tyle. Jakim cudem trafiło to pod opiekę „Nowej fantastyki” to ja nie wiem, albo czegoś nie doczytałem.

Młoda pani doktor, która z uporem maniaka próbuje rozgryźć tajemnicę powstawania mód wszelakich, opisuje swoje przygody w instytucie badawczym. Teraz na tapecie ma modę na krótkie, paziowskie fryzury z lat dwudziestych. Stara się dowiedzieć kto pierwszy? I dlaczego? I po co? I skąd? I jakim cudem to chwyciło? W międzyczasie przypatruje się Ameryce lat dziewięćdziesiątych, zasypuje nas ciekawostkami z życia naukowców i ciekawostkami związanymi z różnymi modami i szaleństwami zbiorowymi jakim ludzkość poddaje się od czasu do czasu. W rozwiązaniu zagadki pomoże jej stado owiec, leniwa asystentka i mężczyzna pozbawiony poczucia gustu. I dużo miłych zdań pada o bibliotece, jako dobrym miejscu:)

„Przewodnik…” to dość zabawna książka będąca satyrą na biurokrację panującą i panoszącą się w instytutach naukowych, to próba wyjaśnienia jak bardzo przypadek pomaga w odkryciu naukowym. I jak śpiewał Kazik: „Czy jest to sprawa Szatana? Czy tylko przypadek, psze pana?” Czy tylko nam się wydaje, że to przypadek, a w istocie jest to wyższy poziom równowagi, a nie zbieg okoliczności (chciałem napisać przypadek, ale chyba za dużo razy użyłbym słowa przypadek w jednym, nieprzypadkowym zdaniu). Można dowiedzieć się z niej kilku ciekawostek dotyczących odkryć naukowych, kilku informacji o dziwacznych modach i tyle. Na szczęście czytało się szybko, choć odczuwam dziwną irytację po skończonej lekturze. Nie wiem skąd ona się bierze, ale coś mnie cały czas kłuje w czaszce (a nie jest to kac). Chyba chodzi o moje oczekiwania względem książki, która coś z fantastyką powinna mieć do czynienia. A nie miała.

Nie wiem czy polecać. Raczej nie. Chyba, że chcecie się dowiedzieć, tego  że Mendelejew uporządkował tablicę pierwiastków w drodze na zjazd serowarów! Ale teraz to już wiecie, bo Wam powiedziałem. I że perednica to przewodnik stada owiec lub innych parzystokopytnych:)