Hejo, hejo! I już krótsze dni, dłuższe noce i tak w koło Macieju. Zima za pasem, mam nadzieję, że unikniemy większych susz i upałów w te wakacje (choć ja jestem ciepłolubny to nie jestem egoistą, który w imię swojego dobrego samopoczucia życzy wszystkim dookoła udaru). I kolejna książka z „półeczki Syzyfa” trafia do opracowania.

Starożytna japońska sztuka naprawiania ceramiki – kintsugi. Autor: Pomax

Zacznę od tego, że wrażenia z lektury miałem jak najbardziej pozytywne. Łyknąłem książkę błyskawicznie. Dick znany jest z książek nieoczywistych (eufemizm) mocno odklejonych od logiki i pogmatwanych, ale ta zadziwiająco wydała mi się opowieścią w miarę prostą, z nieskomplikowaną fabułą i akcją.

I tu tez kubek czy też filiżanka naprawiona metodą kintsugi. Autor: Steenaire

Mamy 2046 rok (w sumie jak dobrze pójdzie to mam szansę go dożyć) i naprawdę duuuuużo ludzi na Ziemi. Była też Trzecia Wojna Światowa. Ludzie żyją w klitkach, bez okien, bez możliwości przewietrzenia się. Rządzą nimi programy komputerowe, algorytmy, coś na kształt Sztucznej Inteligencji. Mamy dochód gwarantowany (główny bohater go pobiera). Joe Ferwright, bo tak się zowie jest druciarzem, czyli naprawia ceramiczne wyroby. W świecie wyrobów jednorazowych z plastiku jego zawód to kpina. Joe stara się więc wypełnić pustkę otaczającą go wkoło grając w Grę, która jest o tyle zabawna, że polega na odgadywaniu tytułów książek przemielonych przez, uwaga. translatory wszelakie. Ot taka ciekawa zabawa.

Tu nie do końca prawdziwe kintsugi, ale tak się ta rzeźba sowy nazywa. Autor: Loz Pycock

I nagle Joe otrzymuje tajemnicze wiadomości, które okazują się być ofertą pracy na rzecz Gimmlunga, kosmity z Planety Oracza (Syriusz 5). Wraz z wyselekcjonowaną w podobny sposób grupą kosmitów zabiera się do pracy, która stanowi nie lada wyzwanie. Mają wydobyć z dna oceanu starożytną świątynię. Bo Gimmlung ma wątpliwości co do swojej boskości.

Miska kintsufi. Autor:
kjbax

Jak to u Dicka bywa – są szalone pomysły, a niektóre powoli stają się rzeczywistością – generowane komputerowo widoki symulujące świat na zewnątrz, generatory marzeń sennych (przerażające jest to, że wszyscy na Ziemi śnią wspólny sen), zanieczyszczenie środowiska i globalny konflikt to pikuś w porównaniu z autorytarną władzą, na którą narzeka Joe.

Grecka waza. Czy takie naprawiał nasz główny bohater? Autor: Alexander van Loon

Bardzo podobała mi się ta powieść Dicka, może dlatego, że było w niej mnóstwo humoru, ironii, sarkazmu uderzającego w amerykański styl życia, konsumpcjonizm i społeczeństwo oparte na nim. Zaryzykuję stwierdzenie, że to chyba najśmieszniejsza książka Dicka. Chłop miał poczucie humoru i szkoda, że nie wplatał go więcej w swoje książki.

A tu aztecka porcelana. Pewnie Joe niejedną widział. Autor: Gary Todd

„Druciarz…” to jak dla mnie dobra książka, w której świetnie mieszają się zarówno wątki przyziemne (fabuła) jak i transcendentalne i metafizyczne, bo pojawia się też tajemnicza rasa Kalendów, którzy piszą Księgę, będącą zapisem przeszłych, teraźniejszych i przyszłych wydarzeń, a każda istota nawet półbóg jak Gimmlung jest skazana na wypełnianie tego co w księdze zapisano. Dick naigrywa się też z monoteistycznych tak zwanych wielkich religii, co dla mnie jest miodem na moje serduszko. Bardzo dobrze mi się tę książkę czytało i szczerze i gorąco polecam.

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Connect with Facebook

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.