Zaległość. Charlie Zaległość – tak można mnie nazywać, bo Charlie Leń to słabo brzmi, a na przykład Charlie The Arrear, zamiast Charlie The Librarian też pasuje.

Okładka o VR, z pinterest.com

Dość może tego samobiczowania, ale powiem Wam szczerze, że książkę, o której chciałem porozmawiać przeczytałem (według Lubimy Czytać już ponad dwa miesiące temu!). To się nie godzi, żeby tak zapuszczać swoje poletko, ale naprawdę tak dużo się dzieje, że nawet nie mam czasu, aby napisać o tym jak dużo się dzieje.

A tu mamy bardzo retro Wirtualną Rzeczywistość

Wracając do książki, „W sieci umysłów” to thriller science and fiction według mnie przeznaczony dla tak zwanych młodych dorosłych, ale wiem, że dorośli nie młodzi też go czytają. Poza tym autor stworzył „Więźnia labiryntu” – bardzo popularną książkę dla młodzieży, której popularnością dorównuje film. Książki nie czytałem (filmu też nie oglądałem), ale chyba będę się musiał z nią przeprosić, żeby przynajmniej wiedzieć co w trawie piszczy.

To może nie do końca trumna, ale lata podejrzewam, że 80-te i wizja WR

Co dostajemy w opowieści? Dostajemy wizję przyszłości, w której główny bohater – bogaty nastolatek Michael, który całe dnie spędza w tak zwanym VirtNecie, gdzie życie jest ciekawsze niż życie, a super zaawansowana technologia pozwala dosłownie i w przenośni zanurzyć się w Wirtualnej Rzeczywistości w stu procentach. Wszystko to dzięki tak zwanym „trumnom” czyli kapsułom, gdzie wrażenia są oddawane z przełożeniem jeden do jednego. I nasz główny bohater jest całkiem niezłym hakerem, który ma swoich przyjaciół i się buja po cyberprzestrzeni. Do czasu, aż dostaje zlecenie, które wywróci jego beztroskie, ale w sumie stabilne życie do góry nogami, rękami i głowami.

Książka napisana jest prostym językiem, ogólnie wizja świata baaardzo schematyczna i mało jakoś pogłębiona, ale czyta się całkiem nieźle. Główny bohater nie irytuje, aż tak bardzo – co w sumie dziwi, bo wszak jest nastolatkiem w dodatku rozpieszczonym przez wiecznie nieobecnych „starych”. Książka wciąga, choć nie porywa. Tutaj mamy znów miks, remiks wielu motywów z literatury science and fiction, przygodowej i młodzieżowej. Zdecydowanie jednak jest lepiej napisana i ciekawsza niż „Dzieci Edenu’. Nie odrzuca tak bardzo swoją infantylnością, wręcz przeciwnie można kibicować głównym bohaterom i razem z nimi dojść do rozwiązania zagadki.

Fabuła jest skonstruowana bardzo „growo”, ale przecież tematyka porusza wirtualne gry, nie ma się co oburzać, że razem z bohaterami odwiedzamy różne miejsca w wirtualnym świecie, rozwiązujemy zagadki, wykonujemy zadania i tak dalej, i tak dalej, aż do finału, który choć przewidywalny to jednak jest dobrze pomyślany i oczywiście jest niezłym otwarciem do kolejnych części, które razem tworzą cykl „Doktryna nieśmiertelności”.

A tu Johnny Mnemonic – bardzo znany cyberpunkowiec. 

Ogólnie polecam, ale na pewno nie będzie to objawienie – zwłaszcza dla trochę bardziej oczytanych w science and fiction.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.