Chyba zmienię nazwę bloga na: Powroty bibliotekarza zza światów po weekendowych seansach spirytystycznych :D Nawet nieźle się to ułożyło :)

Na szczęście ten weekend był w miarę spokojny, niedziela minęła bez szaleństw, takie łagodne dochodzenie do siebie. Dzień w pracy był całkiem spoko – chociaż przez większą część dyżuru nie było prądu. Bo panowie elektrycy coś tam podłączali. Trochę to niepoważne – spokojnie mogliby to zrobić rano jak nie ma za wielu czytelników. Ale nie – koniecznie trzeba machnąć to w samo południe. Przynajmniej ksero nie działało i był spokój :D Remont już się skończył więc może będzie już normalno!

Comments (1)

  1. Pingback: Irvine Welsh „Sekrety sypialni mistrzów kuchni” « Blog Charliego Bibliotekarza

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.