Antoine de Saint-Exupéry “Mały Książę”

Okładka Małego księcia

Okładka

Będzie o książeczce, której nie mogę przetrawić, której nie lubię. Nie pamiętam, w której klasie się czytało “Małego” ale zapamiętałem pewien rodzaju wstręt do tej książki. Musiałem przeczytać ją ostatnio ponownie.

Będę szczery nic się nie zmieniło – dla mnie to jakiś stek bzdur, pół prawd napisanych przez rozgoryczonego życiem kolesia. Książka była maglowana na wszystkie strony przez setki czytelników, krytyków, badaczy literatury, którzy wciąż spierają się czy to książka dla dzieci, czy dla dorosłych. Bo niby pod płaszczykiem historyjki dla dzieci autor miał na myśli: bla bla bla.

Dla mnie to po prostu historyjka pozbawiona jakiegokolwiek uroku, magii czy co tam o niej wypisują. Chyba już w podstawówce odczuwałem jak dorosły, co to widzi kapelusz a nie słonia połkniętego przez węża boa.

No ale to moja opinia.

6 thoughts on “Antoine de Saint-Exupéry “Mały Książę”

  1. Otóż to! ;)Od najmłodszych lat nigdy nie mogłem zrozumieć na czym polega domniemany urok tej książki. Wręcz zastanawiam się, jak bardzo musi być płytki i prosty człowiek, który dostrzega w tej książce wszystkie uniwersalne prawdy, bo ja po czymś takim zawsze czułem niedosyt – sorry, ale dla mnie to zawsze było za mało, zresztą nie lubię gadać o rzeczach oczywistych. No i do tego jeszcze te żenujące karykatury rysowane ręką autora…W pamięci utkwił mi jeden egzemplarz tej książki z podstawówkowej biblioteki…. pod obrazkiem Księcia,jakieś dziecko napisało:”Głupi jesteś i tyle.” Całkowicie się zgadzam ;P

    • Miło wiedzieć, że ktoś podziela moją niechęć do tej książki. Może jej sukces to właśnie prostota – tylko, że ta prostota mi zupełnie nie leży. Książka została napisana podczas wojny i to także mogło przyczynić się do jej popularności. Ludzie chcieli czegoś nieskomplikowanego, pocieszającego itd.

  2. A ja uważam, że “Mały książę” to książka bardzo urokliwa. Można doszukiwać się przeróżnych sensów, ale na pewno nie jest to stek bzdur.
    Wcale bym nie powiedziała, że to książka dla dzieci. A weźmy takiego “Kubusia Puchatka”. Historyjki o głupiutkim misiu? A może metafora?
    Dla mnie taki “Mały książę” to książka, którą z wiekiem odkrywa się na nowo. Dla dzieci? Dla dorosłych? Dla każdego.

    • Dzięki za przypomnienie mi mojego wpisu:) Moje czytanie “Małego księcia” jest nacechowane niechęcią. I pewnie stąd taka, a nie inna opinia. “Kubusia…” bardzo lubię i mam zupełnie inne wspomnienia z czytania książki Milnego (czy też Milne – nie wiem czy powinno się odmieniać jego nazwisko). Wiem, że wielu ludziom tak jak Tobie “Mały książę” się podoba. I nie dziwię się czemu – jest tak jak napisałaś urokliwa, bardzo empatyczna. Ja po prostu tego nie czuję.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook