Czołem żuczki! A może czułkami żuczki! Jak tam pandemia? Jak żyjecie? Powiedzcie, napiszcie, że wszystko w porządku u Was. Ja cieszę się, że biblioteki znów otwarto i mogę w moich skromnych progach gościć czytelników. Prawie cały listopad byliśmy zamknięci, ale roboty było całkiem sporo.

Wirtualną w książce można już odbierać wszystkimi zmysłami, ale to oczy są najważniejsze. Źródło: https://flic.kr/p/oeV1mE

Dzisiaj znów o książce, którą przeczytałem całe wieki temu! I przeczytałem ją w języku oryginału czyli po angielsku. Potraktowałem to jako ćwiczenie. „Ready Player One” swego czasu narobił trochę szumu, a książka i późniejszy film stały się szalenie popularne.

Oczy będą dzisiaj tematem głównym :) Źródło: https://flic.kr/p/xv8PBi

Na czym polega fenomen tej książki? Spróbuję odpowiedzieć – na nostalgii i prostej historii.

Nostalgia – czuć, że napisał ją ktoś dorastający w końcówce lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Nagromadzenie tylu motywów vintydż i retro na centymetr kwadratowy słów przerasta moje poczucie życia przeszłością. Autor ożywił zapomniane gry video, gry planszowe i popkulturę z tego okresu. A zrobił to w prosty sposób przenosząc akcję książki w bardzo ponure miejsce jakim jest Ziemia Anno Domini 2045 i wykorzystując wirtualną rzeczywistość. Zresztą Ziemia Anno Domini 2020 wcale nie jest mniej dystopijna.

Łooo Panie jaki tam świat inny jest… Źródło: https://flic.kr/p/oeG7d5

Lubię pracować z wirtualną rzeczywistością. Dostrzegam w niej potencjał edukacyjny i rozrywkowy, ale nie spędzam w niej zbyt dużo czasu. W 2045 roku pewnie nie będę miał wyjścia, bo jedyny świat, w którym będę mógł się czuć dobrze to będzie wirtualna przestrzeń jak w „Ready Player One”, gdzie ludzie na zdewastowanej, targanej katastrofami Ziemi każdą chwilę spędzają w świecie OASIS – tam możesz być kim chcesz i robić co chcesz.

Łoo Panie co tu widać! Źródło: flickr.com

Ogólnie historia jest prosta jak konstrukcja pierwszych gier wideo. Trzeba zdobyć „easter egga”, czyli niespodziankę zostawioną przez twórcę OASIS w wirtualnym świecie. Ten kto go zdobędzie jednocześnie stanie się posiadaczem praw do OASIS i najbogatszym człowiekiem na planecie. I mamy do bólu sztampową historię Wade’a, któren to sierotą jest i żyje w miasteczku zbudowanym z piętrzących się na sobie wrakach samochodów, ale jest zapalonym wielbicielem wszystkiego co retro i vintydż i fuksem rozpoczyna wyścig o easter egga i dominację nad światem, o której marzy także Wielka Zła Korporacja Innovative Online Industries! Oczywiście Wade zdobywa po drodze przyjaciół, miłość i otrzymuje wielką lekcję od twórcy OASIS.

Świetna sprawa i muszę sobie taki stereoskop sprawić. Źródło:https://flic.kr/p/oePZZZ

Powiem tak – rozumiem skąd te zachwyty, ale naprawdę tutaj oprócz może w miarę kreatywnego połączenia ikon popkultury, gier wideo, muzyki, filmów i tak dalej, które pozwoli starszym ludziom (takim jak ja) zanurzyć się w tym wszystkim (choć nie do końca, bo jednak moje dzieciństwo i lata nastoletnie to końcówka 80-tych i całe 90-te), a młodszym czytelnikom przybliży ten cały wielobarwny świat rozbuchanego amerykanckiego konsumpcjonizmu to poza tym treści tam za wiele nie ma. Jak wspomniałem oprócz tego (szacun) nic się nie klei, nic nie ma sensu, deus ex machina i króliki z kapelusza wyskakują co chwila (usprawiedliwiane zasadami wirtualnego świata), a Wade wcale nie budzi sympatii. Przynajmniej mojej. Książka podobno ma też być krytyką wielkich korporacji – wręcz przeciwnie jest apoteozą owych. Poprzez zbyt karykaturalne pokazanie IOI, które jest niczym szablonowy Zły w każdym filmie, komiksie (chyba, że to specjalny zabieg autora, ale tego bym nie podejrzewał) zapominamy, że Wielka Piątka wbrew pozorom napędza całą tę machinę wirtualnego konsumpcjonizmu i zależności.

Zeppelin nad piramidami. Naprawdę robi wrażenie i jest całkiem ładny. I pewnie fajnie wygląda w stereoskopie. :) Muszę sobie taki sprawić. Źródło: https://flic.kr/p/Lk7Xgq

Jest akcja, jest kolorowo, jest momentami zabawnie, ale poza tym to typowa PULPA, o ile nawet nie SPAM, taka książkowa parówka, w której zmielono wszystko oprócz prawdziwego literackiego mięsa. Niemniej rozrywka jakaś była. Nawet polecam dla odmóżdżenia i ewentualnego zastrzyku nostalgii, której dawka jest potężna. Film chyba też obejrzę dla odmóżdżenia.

Comments (6)

  1. Odpowiedz

    Jestem. Ledwo przędę, ale przędę. Nie wiem jeszcze jak długo :P A film obejrzałem, bo chłopaki napaliły się na efekty :D

  2. Odpowiedz

    Żyju. Nas generalnie nic nie rusza, bo pracuję w markecie spożywczym i sądzę, że my będziemy istnieć i pracować nawet po apokalipsie. Choćby żeby szczaw i mirabelki sprzedawać za złoto. Ponadto powiem, że prywatnie końcówka roku dość optymistyczna była (zwłaszcza w porównaniu do reszty już prawie zeszłego zeschłego roku), więc minimum nadziei na lepszy rok jest. Na HBO mi mignął film na podstawie opisywanej przez Ciebie książki niedawno, ale filmweb mi podszepnął, że cudów dla mnie w nim nie będzie. Po Twojej recenzji widzę, że słusznie nie zmarnowałam 45 minut (tyle zwykle oglądam, nawet jeśli mi się nie podoba). A, i urzekło mnie użycie „któren” w Twoim tekście. Chapeau bas.

    • Odpowiedz

      I bardzo dobrze, że żyjecie towarzyszko! Żyjcie jak najdłużej, pracujcie jak najmniej, zarabiajcie jak najwięcej :) Film zostawiam sobie na dzień z totalnym kacem, bo wydaje mi się, że to tego rodzaju filmik. :D Ciekawe podejście z tymi 45 minutami. Ja jestem masochistą i kończę to co zaczynam nawet jeżeli zupełnie klimatu nie czuję.

  3. Odpowiedz

    Mi zawsze się włącza szybko, że mogłabym ten czas spędzić robiąc coś lepszego i nie daję rady nigdy do końca. Choć może czasem i warto by było, bo później oceniam negatywnie filmy po obejrzeniu kawałka ;). I dzięki za życzenia, w sumie ja bym nawet mogła dość dużo pracować, tylko żeby te pieniądze były adekwatne do pracy ;). Ale akurat bibliotekarze ten pieniężny ból chyba jeszcze lepiej znają niż ludzie z marketów, tym bardziej szacun.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.