
I wciąż nie ma zbyt dobrych i ostatecznych wieści z frontu wojny Ukraińców z ruskimi. A ja wciąż trzymam kciuki i cały czas mam nadzieję, że będzie dobrze i cudownie.
Czasem przez zupełny przypadek człowiek dostaje w swoje łapki coś bardzo fajnego, o którym coś tam może gdzieś słyszał, ale nie było okazji przeczytać. I teraz też krótko o bardzo wciągającej książce dla dzieci, tudzież młodszej młodzieży.
Historia dwóch braci Bo i Prospera, którzy po śmierci matki uciekają do Wenecji przed antypatyczną ciotką i jej mężem, chcących zatrzymać młodszego, a starszego wysłać praktycznie do domu dziecka. Dlaczego do Wenecji? Ano dlatego, że ich zmarła mama wspominała to miasto jako najpiękniejsze na świecie. W Wenecji poznają grupkę wyrostków, włóczęgów, którzy żyją z drobnych kradzieży i tego co przyniesie im Król Złodziei – ich nieformalny opiekun, tajemniczy złoczyńca. Wplątują się całą bandą w poważną aferę, srogie zlecenie, które dotyczy tajemniczej Karuzeli, niezbyt miłych ludzi, a także magii.
Dodatkowo mamy postać detektywa prywatnego, ale trochę nieogarniętego, który uwielbia swoje dwa żółwie, Panią Idę, która pochodziła z sierocińca i odegrała bardzo dużą rolę w naprawie magicznej Karuzeli.
Bardzo fajna, ciepła opowieść o przyjaźni, miłości, odwadze i życiu. Podobno jest ekranizacja, sprawdzę to. Dużo przygód, dużo dobrych tekstów oraz ciekawych postaci zapełniających stronicy tej książki, którą się pochłania w mgnieniu oka. Polecam gorąco!
Nie była to może zbyt długa recenzja, ale wiecie nie ma co się rozpisywać o detalach. Tę książką naprawdę można połknąć. Mam zamiar przeczytać jeszcze „Atramentowe serce”, ale kurczę już kiedyś widziałem ekranizację. No nic to. Miłego dnia!






gty
charliethelibrarian