
Wspomagajcie Ukrainę w tej nierównej, ale bohaterskiej walce z ruSSkim najeźdźcą, bo to nie jest dobrze zostawiać sąsiadów w potrzebie.

I teraz o kolejnej dawno, dawno przeczytanej książce, która jest klasykiem, a którą przeczytałem, żeby przygotować grę dla biblioteki w Chrzanowie. Pozdrawiam serdecznie bibliotekarki i bibliotekarzy z Chrzanowa!

A teraz będzie krótko, bo przecież sama powieść do długich nie należy. Otóż jeśli nie wiecie tego, to „Studium…” jest pierwszą historią z jednym z najsłynniejszych detektywów w historii kultury, popkultury i literatury. I powiem Wam, że mało mi w mej łepetynie zostało z młodości, gdy czytałem Doyle’a, a więc był to taki prawie, że na świeżo powrót.

Nic dziwnego, że to klasyka i to raczej nieśmiertelna. Nie jest na pewno to powieść szokująca w dzisiejszych czasach makabrą, ale bicie trupa w prosektorium to nawet na dzisiejsze standardy cudaczny wybryk :)

Bardzo dobrze mi się czytało, wciągnęła mnie historia tajemniczego morderstwa, wątku mormonów (zupełnie o nim zapomniałem), zemsty, poznawania się dwóch dżentelmenów, z których jeden jest weteranem wojennym, a drugi geniuszem. Momentami się uśmiechałem, a nawet zaintrygowałem. Książka ma już prawie 140 lat i wciąż jest do przeczytania i to z uczuciem radości z czytania.
A gdyby ktoś chciał sobie przeczytać pierwsze polskie tłumaczenie autorstwa Bronisławy Neufeldówny z 1903 to może sobie kliknąć w poniższy link i rozkoszować się lekturą:
https://polona.pl/preview/ac804b1f-0169-4023-a3fe-7c08d218314d


Zorro
charliethelibrarian