Walijskie wędrowanie Charliego. Wpis numer 4 – stworzony trochę ponad rok od wizyty w Snowdonii (walijskie góry).

Taki widoczek prawie na górze był.

Taki widoczek prawie na górze był.

Ależ ten czas zapier…a, ekhm, szybko płynie. Ciężko mi uwierzyć, że to już rok minął od kiedy zwiedzaliśmy walijskie szlaki, próbowaliśmy lokalnych dań i świetnie się bawiliśmy. Dlatego z odpowiednim dla mnie zapłonem zrelacjonuję Wam wycieczkę w góry Snowdonii, które zachwycają swoim surowym, bardzo srogim i wydawałoby się bezlitosnym dla wszelkich stworzeń pięknem.

Walijskie wędrowanie Charliego. Wpis numer 3 czyli Conwy i zamek, który zapiera dech w piersiach.

Wierzcie mi zdjęcia nie oddają nawet kawałka wspaniałości tego zamku.

Wierzcie mi zdjęcia nie oddają nawet kawałka wspaniałości tego zamku.

Cześć i czołem czytelnicy tego bloga pisanego i czytanego z mozołem. Spojrzałem na ostatni wpis jaki stworzyłem o naszej wycieczce do Walii. I okazało się, że pokazałem go Internetowi 19 września! Przecież to jakaś masakra jest! Gdzie się podziały te wszystkie dnie i noce, wieczory i poranki, w czasie których pieczołowicie powinienem rzeźbić kolejne wpisy o wycieczce życia? No gdzie się podziały! Oddajcie mi półtora miesiąca złodzieje! I pijacy! Bo każdy złodziej to pijak! Cytując klasyka.