Powrót zza grobu… vol. 7

No i powróciłem po bardzo ale to bardzo hucznej Wigilii w gronie przyjaciół.

W poniedziałek w pracy byłem jak to pani M. ujęła słowami Herberta:

“ściskany niewidzialnymi kleszczami
miażdżony innym czasem”

–  to z wiersza “Pan Cogito obserwuje zmarłego przyjaciela”. Musiałem wyglądać naprawdę marnie. Ale to już minęło.

Dziś był ostatni dzionek w pracy. I choć pogoda za oknem w Krakowie nie nastraja za bardzo do świątecznych klimatów. (Nawet rowerem się nie za fajnie jeździło w taką pluchę.) I pani M. prawie zabiła mnie ciężkawymi tomami “Przeglądu Powszechnego”, to jednak przeciwieństwie do –Młodej Bibliotekarki nic do świąt nie mam.

No i czeka mnie jeszcze trzygodzinna podróż w rodzinne strony.

Nie wiem jak z netem w domu więc w razie czego życzę wszystkim po prostu WESOŁYCH i SPOKOJNYCH.

Pozdrawiam serdecznie!

P. S. Owa Młoda Bibliotekarka wspomniała mnie na swym blogu! Niesamowite :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook