W chwili, w której piszę te słowa Mateusz Morawiecki premier tego kraju wprowadził dodatkowe obostrzenia związane z pandemią koronawirusa. [Edit: Pisałem to 25 marca]. Nie jest dobrze moi drodzy, a będzie jeszcze gorzej. Dlatego wybrałem tę książkę, żeby Wam o niej opowiedzieć. Nie to żebym się szykował na śmierć, ale miałem ją wypożyczoną ze zbiorów swojej biblio. I leżała u mnie długo. W końcu ją zacząłem czytać. Lecz egzemplarz fizyczny był w strasznym stanie. Na szczęście okazało się, że książka jest do ściągnięcia na WIKIŹRÓDŁACH.

MP 373; Malczewski, Jacek (1854-1929) (malarz); Śmierć; 1902; olej; płótno; 98 x 75 [117 x 93 x 6] Opis mi zrobiło samo zdjęcie. A tutaj macie link do źródła: http://cyfrowe.mnw.art.pl/dmuseion/docmetadata?id=4755

Ignacy Dąbrowski to pisarz końcówki wieku dziewiętnastego oraz początków dwudziestego. „Śmierć…” była jego debiutancką powieścią i przyniosła mu znaczny rozgłos. Później coś tam wydawał, ale już nie powtórzył tego sukcesu i doznał niemocy twórczej. Większość życia przepracował jako nauczyciel (od czasu do czasu coś wydawał).

Wojciech Weiss „Suchotnik”. Źródło: http://cyfrowe.mnw.art.pl/dmuseion/docmetadata?id=10888

Czymże jest ta książka? To pamiętnik suchotnika, który spisuje swoje wrażenia, przemyślenia, emocje, dywagacje w trakcie trwania choroby. Mamy przekrój różnych stanów emocjonalnych. Począwszy od bagatelizowania choroby, po zaprzeczenie, i w końcu po akceptację. Przerażającą, ale jednak akceptację. Powieść ukazała się drukiem w roku 1892. I nosi tę skazę młodopolskiej egzaltacji, egzystencjalizmu i tego rozwleczonego stylu dywagacji nad każdą pierdołą, którego ja nie trawię. Nie mogę znieść. Bo można powiedzieć sedno rzeczy w jednym zdaniu, a nie w setkach rozwleczonych frazesów. Ale to tylko warstwa stylistyczna mnie tak drażniła.

Ogólnie książka to garść całkiem niezłych obserwacji dotyczących natury ludzkiej, nieuchronnego końca, bezsensowności życia i okrucieństwa śmierci. To opowieść o przyjaźni, która w imię dobra chorego stara się utrzymać go w ułudzie powrotu do zdrowia dając mu fałszywą nadzieję. Przez karty dziennika przewija się też trudna rzeczywistość w jakiej żył główny bohater – bieda, ciężka sytuacja materialna rodziny, brak możliwości zarobkowania, brak dobrych lekarstw i szans na wyjazd do sanatorium, aby tam się podleczyć. Ogólnie smutek, nędza i nieciekawa perspektywa. Coś do czego powinniśmy się z powrotem zacząć przyzwyczajać.

Czy polecam? Sam nie wiem. Wydaje mi się, że czytają to studenci polonistyki (stąd u mnie ta książka – oddawała ją jedna czytelniczka i zaintrygował mnie tytuł). Jeśli ktoś lubi ten okres i taki rodzaj literatury to wydaje mi się, że warto. Ale jeśli nie to może sobie darować. Mam nadzieję, że nie zabrzmiało to jako przejaw ignorancji totalnej.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.