Macie swoje koszmary z dzieciństwa? Jesteście w stanie określić jakie przeżycia Was ukształtowały? Czego się boicie, czego wstydzicie, czego pożądacie? Jeśli tak to brawa dla Was, albo Waszych terapeutów. Ja dzisiaj o książce, która łaziła za mną już od dłuższego (bardzo dłuższego czasu). I wreszcie ją przeczytałem.

Wołkowicki… tfu.. Wadowicki rynek Źródło: https://fbc.pionier.net.pl/search#fq={!tag=dcterms_accessRights}dcterms_accessRights%3A%22Dost%C4%99p%20otwarty%22&q=wadowice

Czy powieść o stosunkach panujących w galicyjskim miasteczku przed ponad stu laty może być interesująca? Czy historia dorastania wrażliwego chłopca, który patrzy na świat inaczej niż jego rówieśnicy ma prawo wciągnąć? I czy opis szkoły i sytuacji panującej w szkole powszechnej na początku XX wieku budzi przerażenie, rozpacz i gniew? Wydaje mi się, że spokojnie mogę powiedzieć trzy razy Tak!

Jak na zdjęciu. Ulicy Tatrzańskiej to jest Zegadłowicza nie ma. Źródło: https://fbc.pionier.net.pl/search#fq={!tag=dcterms_accessRights}dcterms_accessRights%3A%22Dost%C4%99p%20otwarty%22&q=wadowice

Nie będę ukrywał. ze sięgnąłem po książkę w związku z jej reputacją książki gorszącej, wyuzdanej i pornograficznej! Za książkę tę stracił był Zegadłowicz tytuł honorowego obywatela miasta Wadowice. Bo tak naprawdę jest to książka o Wadowicach, a nie o „cesarsko-królewskim wolnym mieście Wołkowice”.

Lwowska ulica. Źródło: https://fbc.pionier.net.pl/search#fq={!tag=dcterms_accessRights}dcterms_accessRights%3A%22Dost%C4%99p%20otwarty%22&q=wadowice

Po prawie stu latach nie wydaje się już tak erotyczna i obrazoburcza jak dawniej, ale wciąż jest mocna. Zwłaszcza jeśli chodzi o opis szkoły, systemu szkolnictwa, nauczycieli (spokojnie można odnaleźć tam prawdziwe osoby uczące Zegadłowicza). Nic więc dziwnego, że wywołała oburzenie.

Bursa i chyba są. Źródło: https://fbc.pionier.net.pl/search#fq={!tag=dcterms_accessRights}dcterms_accessRights%3A%22Dost%C4%99p%20otwarty%22&q=wadowice

Szkoła galicyjska to pruski model wychowania. Wkuwanie na pamięć formułek łacińskich, nauczyciele to sadyści, pijacy i w większości tępi urzędnicy Najjaśniejszego Pana. Jeśli trafi się wśród nich osobnik o szerszych horyzontach, potrafiący zaszczepić w młodzieży jakąś pasję to długo nie popracuje. Posłuszeństwo i dyscyplina wymuszane brutalnością, hipokryzja moralna, religijność na pokaz i totalne niezrozumienie dorastających chłopców. W dodatku brud, smród i papierosy. Oto obraz szkoły na prowincji Austro-Węgier.

Ulicka Mickiewicza nie Zegadłowicza. Źródło: https://fbc.pionier.net.pl/search#fq={!tag=dcterms_accessRights}dcterms_accessRights%3A%22Dost%C4%99p%20otwarty%22&q=wadowice

Na szczęście dziś już w uczniów nauczyciele nie rzucają pękiem kluczy, ale (smutna refleksja) polska szkoła w większości staje się znów jak tamta. Bezmyślna realizacja podstaw programowych, wkuwanie regułek, testy pod klucz, zero kreatywności. Oczywiście nie mówię, że tak się dzieje wszędzie, ale coraz bardziej polska edukacja pogrąża się w totalnie odrealnionym świecie, w którym nie ma miejsca na własne inicjatywy, zrozumienie i empatię. Wracamy do „Zmór”.

O a tu takie trzy pocztóweczki :) Źródło: https://fbc.pionier.net.pl/search#fq={!tag=dcterms_accessRights}dcterms_accessRights%3A%22Dost%C4%99p%20otwarty%22&q=wadowice

Ta osławiona reputacja zepsutej książki też już trochę się zestarzała. Ale tylko w warstwie literackiej. Powieść porusza bowiem ważny temat dorastania, seksualności i tego jak można psychicznie skrzywdzić młodych ludzi. Obłuda, zakłamanie, prostactwo i chamski erotyzm oto co może spotkać młodego człowieka, który odkrywa swoją seksualność. Powinno się o sprawach dojrzewania z młodzieżą rozmawiać bez skrępowania, to naprawdę ma później ogromny wpływ na psychikę człowieka. I znów refleksja – są osoby, które pragną powrotu tych czasów, gdzie o seksie ani słowa, bo przecież to zgorszenie sieje wśród dzieci i młodzieży.

KLASZTÓR moi drodzy. Źródło: https://fbc.pionier.net.pl/search#fq={!tag=dcterms_accessRights}dcterms_accessRights%3A%22Dost%C4%99p%20otwarty%22&q=wadowice

Co mnie osobiście zaintrygowało i cały czas zaskakuje w obrazie tamtych czasów – legalność i dostępność prostytucji. Nawet w takich nie obrażając nikogo Wadowicach były burdeliki, a nawet coś co nazwalibyśmy domowymi agencjami towarzyskimi. I korzystali wszyscy. Od uczniów szkoły powszechnej, po nauczycieli, urzędników na żołnierzach kończąc. Jak to pogodzić z życiem statecznego mieszczanina z żoną i gromadką dzieci? Ano jakoś to godzili. Co mi się w głowie nie mieści.

Podoba mi się ta ulica. Źródło: https://fbc.pionier.net.pl/search#fq={!tag=dcterms_accessRights}dcterms_accessRights%3A%22Dost%C4%99p%20otwarty%22&q=wadowice

Poza warstwą językową, która tchnie tą frazą młodopolską i irytuje (przynajmniej mnie) książka jest nad wyraz aktualna (co przeraża) i wciągająca. „Zmory” to bardzo dobra powieść o dorastaniu. To świetna książka o beznadziei, o zaprzaństwie, kołtuństwie i umysłowym zacofaniu. Polecam gorąco.

P. S. Przy okazji szperania o Emilu Zegadłowiczu natrafiłem na mnóstwo ciekawych rzeczy związanych z tym pisarzem. I obiecuję, że na blogu pojawi się Zegadłowicz jeszcze nie raz! Tu na przykład artykuł o nim w serwisie wadowice.pl.

Comments (4)

  1. piotr (zacofany.w.lekturze)

    Odpowiedz

    Zważywszy, że obowiązki małżeńskie zwykle były żonom niezbyt przyjemne i częstokroć kończyły się ciążą, to stateczne mieszczanki z ulgą raczej przyjmowały fakt, że małżonek realizował się w tym zakresie gdzie indziej. Choć często kończyło się to chorobą weneryczną przekazywaną żonie.

    • Odpowiedz

      Szczerze mówiąc taka interpretacja mi do głowy nie przyszła, ale to na pewno jedna z wielu możliwych scenariuszy życia w stadle małżeńskim pod koniec XIX wieku. Wszak kobiety też miały i mają swoje potrzeby, którym mężowie niekoniecznie byli w stanie sprostać.

  2. Odpowiedz

    Podczytywałem sobie tę książkę w jednej z krakowskich galerii, w której jest kącik biblioteczny, ale nie udało mi się jej skończyć. Planuję zaopatrzyć się we własne wydanie, bo podobnie jak Ty, uważam, że powieść jest bardzo, bardzo ciekawa. Dzięki za ten wpis, bo uważam, że pan Zegadłowicz to osoba warta przypomnienia.

    • Odpowiedz

      Też myślę, że warto by o Zegadłowiczu rozmawiać. Od razu zacząłem jego „Motory” i muszę przyznać, że dzieje się i to dużo :) Chociaż ta maniera efemerycznego pisania mnie trochę męczy.

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Connect with Facebook

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.