Edmund Niziurski “Sposób na Alcybiadesa”

Będzie o książeczce, którą raczej kojarzy większość z nas. W ramach dodatkowego zajęcia musiałem sobie ją przypomnieć. Cóż można rzec o tej książce? Jak dla mnie nie zmieniła się zupełnie i wciąż wydaje mi się ciekawa, zabawna, śmieszna. Humor słowny bawił mnie tak samo jak kiedyś. Główni bohaterowie są mi dosyć bliscy. Choć po obejrzeniu SPONY – filmu z roku 1998 będącego adaptacją książki, nie mogę pozbyć się z głowy aktorów odgrywających główne role i podczas czytania wyobraźnia podsuwała mi ich wizerunki.

“Sposób na Alcybiadesa” to książka wiekowa – 45 lat na karku. Dopóki jednak istnieją szkoły, pracują w nich nauczyciele i chodzą do nich uczniowie  moim zdaniem może być aktualna. Słownictwo używane przez bohaterów książki co prawda na pewno trąci myszką, jednak sens ogólny nawet najbardziej zatwardziały gimnazjalista posługujący się swoim własnym językiem powinien zrozumieć.  Wiele zmieniło się w obrazie polskiej szkoły od tamtych lat, (nie będę się tutaj rozwodził nad kondycją polskiego szkolnictwa bo to nie miejsce i czas po temu). Książka jest po prostu fajna co tu dużo gadać (choć pewnie po dobroci bym po nią nie sięgnął ale to już inna sprawa.) :D

2 thoughts on “Edmund Niziurski “Sposób na Alcybiadesa”

  1. No proszę :) Edmund Niziurski… W czasach szkolnych uwielbiałam jego książki :) Posiadam chyba wszystkie tytuły jego książek dla młodzieży. Cóż, kiedy na studiach pisałam o nim pracę, przyszło mi trochę inaczej spojrzeć na tę literaturę. I chociaż wielka miłość do tych powieści znacznie osłabła, sentyment i miłe wspomnienia pozostały :)

    • Wybacz Bilbo, że dopiero po dwóch latach odpisuję na Twój komentarz:) Zupełnie mi umknął…

      Ja musiałem go przeczytać w ramach pewnego zlecenia i na szczęście nie czułem się z tym źle:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook