Księgarnia idealna?

Księgarnia idealna? Jaka musiałaby być? Czy chodzi w niej o książki, którymi handluje, atmosferę jaką wokół siebie roztacza czy też może o podejście do klienta i podejście do czytania książek? Znalazłem dzisiaj w sieci takie zdjęcie: Dla nie znających angielskiego: znak mówi o cenie książek, które są na ganku (porch) w godzinach otwarcia sklepu. Gdy

I’m back!

Wróciłem szczęśliwie na Krakowa łono. Nie tylko szczęśliwie, ale i szczęśliwy. I choć zostawiłem na Mazurach sporo mej bibliotekarskiej krwawicy (przeklęte komary i przeklęte mazurskie ceny). Powiem krótko – warto było:) Ponad tydzień żeglowania, w pogodzie, której często nie ma nawet latem! Jestem czerwony jak amerykański wiochmen z południa Stanów Zjednoczonych, a twarz ma ogorzała

Czytaj! Zobacz więcej – oficjalny spot.

Od kilku dni w sieci krąży filmik kampanii społecznej zachęcającej/zniechęcającej do czytania. Charlie czuje się w tę piękną  sobotę na siłach obejrzeć ten filmik, zaprezentować go Wam i powiedzieć trochę co o tym myśli. Z góry uprzedzam, film mnie nie przekonał, bo ja już czytam. Niepotrzebne mi są  więc żadne akcje społeczne zachęcające do czytania.

Arma De Instruccion Masiva czyli Broń Masowej Instrukcji…

Towarzysze i towarzyszki! Bibliotekarze i bibliotekarki! Czytelnicy i czytelniczki! Dość mamy już tych akcji propagujących czytelnictwo w sposób łagodny, grzeczny i przede wszystkim nieumiejętny! Czas zejść ze ścieżki pokojowego nakłaniania do czytania! Czas pokazać siłę i moc słów! Dosłownie i w przenośni! Koniec z ugrzecznionymi, mało perswazyjnymi przekazami! Koniec z dobrotliwym proszeniem o czytanie! Czas

Spal tę książkę!

Książki przez stulecia nie miały łatwego żywota. Zawsze znalazł się jakiś przeciwnik słowa pisanego, który chciał widzieć płonące stronice. Książki płonęły na stosach razem z ich heretyckimi autorami, książki utleniały się w procesie spalania podczas setek wojen. Całkiem niedawno pewien niespełniony austriacki malarz urządzał prawdziwe całopalenie różnych książek. W Stanach Zjednoczonych mnóstwo ludzi widziałoby wiele

Co można z książkami zrobić? Vol. 2 albo i 3.

  Mieliście tak kiedyś, że idziecie sobie, dajmy na to plażą. Patrzycie pod stopy a tam piękna muszelka. Bierzecie w dłoń, spacerujecie dalej, lecz po chwili widzicie jeszcze piękniejszą muszelkę a później znów i po skończonym spacerze wyglądacie jak handlarz muszelkami z Puerto Rico. Mieliście tak?. Ja tak mam z internetami. Przeglądam sobie coś, a

Mój dzień w książkach…

Postanowiłem dołączyć do zabawy zaproponowanej przez Lirael. Świetna sprawa. Oto zasady spisane przez Lirael: „Zadanie polega na tym, żeby poniższe zdania uzupełnić tytułami książek, ale muszą to być wyłącznie pozycje przeczytane przez Was w 2011 roku. Tekst należy umieścić na swoim blogu. Osoby, które nie mają bloga, mogą napisać opowieść w komentarzu.” Zaczęłam dzień (z)

Elegie papieru…

W jednym z wcześniejszych wpisów napisałem i pokazałem Wam drodzy Czytelnicy i najdroższe Czytelniczki Co można z książkami zrobić…. Przemierzając nieprzepastne zasoby internetu natrafiłem na blog pana Nicka Georgiou (nie wiem czy powinienem odmienić nazwisko, więc lepiej zostawię tak jak jest). Otóż pan ten na swoim blogu pisze o swej sztuce tak: „My art is

Ruchome obrazki…

Witajcie moi drodzy w ten piękny listopadowy dzień. W Krakowie cudna mgła, która unieruchomiła samoloty z Balic, a miastu nadała iście młodopolski wygląd i charakter. Taki Kraków uwielbiam:) Mgła już rzednie, a ja sobie pomyślałem, że skoro Pulowerek.pl ma swój audiowizualny piątek to Charlie nie będzie gorszy:) Podzielę się z Wami linkami dosyć interesujących moim

%d bloggers like this: