Zimny Lech…

Wiem, że suchar i nawet już w “Gazecie Krakowskiej” było, ale ja na Wawel za często nie chodzę i dopiero dzisiaj to zauważyłem.

Hmm… jak to zobaczyłem to jednak uśmiechnąłem się pod nosem. Losu ironia, okrutny żart czy chłit marketingowy? Nie mnie o tym decydować.

W “Krakowskiej” piszą, że przeszkadza baner krakowianom, chyba tylko tym co mają skojarzenia, mnie on tam nie przeszkadza. W każdym bądź razie cel osiągnięto:  mówi się o tym i co najważniejsze pisze :D

A w sumie zimny leszek w takie gorące popołudnie to nie głupi pomysł. Lecę do sklepu…

5 thoughts on “Zimny Lech…

    • Była aferka z tym banerem. A ja przyznam się bez bicia, że jeszcze w festiwalu nie uczestniczyłem :( Zawsze coś wypada…

  1. Ehh często tak jest, że jak się ma coś pod nosem, to się nie korzysta, a jak się nie ma pod nosem to 400km człowiek pokona. Ja byłam dwa razy w 2009 roku i rok później. Edycja z 2010 nie była już taka magiczna jak ta rok wcześniej. W 2009 zobaczyłam koncert Bałkan Beat Box i uklękłam z wrażenia! Jarmułki z głów. Szczerze polecam!:)

  2. http://www.youtube.com/watch?v=-VU9RYCEA3s ten fragment rzecz jasna nie oddaje mocy tego koncertu. Co tam się działo na scenie i pod sceną to totalne szaleństwo. Najbardziej mnie wzruszali starzy Żydzi w chałatach, w kapeluszach, co to siedzieli w oknach i tak cudownie podrygiwali, aż im pejsy skakały. A przecież te dźwięki są dość odległe od tradycyjnych dźwięków muzyki żydowskiej, a oni w to poszli. Zresztą chwilę po koncercie Bałkanów na scenę wkroczyli kantorzy. To jest właśnie moc tego Festiwalu:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook