Jeff VanderMeer “Unicestwienie”

Wejście do Strefy X jest zakazane! Źródło:  http://retrogasm.tumblr.com/post/110557174950/you-shall-not-pass

Wejście do Strefy X jest zakazane! Źródło: http://retrogasm.tumblr.com/post/110557174950/you-shall-not-pass

Się czasem trafi człowiekowi książka nieporozumienie. Książka, o której znaki na niebie i ziemi wskazują, że powinna się podobać, że powinna przypaść do gustu, a tu się okazuje, że nie. Zupełnie nie wzbudzi absolutnie żadnych pozytywnych emocji, ale też negatywnych zbytnich nie.

Czy to mieszkańcy Strefy X? Źródło: http://retrogasm.tumblr.com/post/110550625029/coincidence

Czy to mieszkańcy Strefy X? Źródło: http://retrogasm.tumblr.com/post/110550625029/coincidence

I taką książką dla mnie okazało się „Unicestwienie”. Nie będę się za bardzo rozpisywał o fabule. W skrócie mamy ekspedycję naukową, w której naukowczynie (same kobiety) trafiają do Strefy X, oficjalnie terenu, w którym wydarzyła katastrofa ekologiczna. Nieoficjalnie… Nikt nie wie czego. Miejsce spotkania z obcymi? Placówka demonicznych sił pragnących przejąć władzę nad Ziemią? Inny wymiar? Nikt tego nie wie. I tak sobie nasze panie eksploratorki badają Strefę X i dzieje się coraz więcej dziwnych rzeczy. Pojawiają się pierwsze trupy, krew, flaki, dziwaczne istoty i tak dalej i tak dalej. Aż nasza główna bohaterka wydawałoby się dociera do sedna sprawy…

W książce swoją dużą rolę gra ocean i zagrożenie z niego płynące. Źródło: http://retrogasm.tumblr.com/post/110343087321/the-invaders-will-come-from-the-seas

W książce swoją dużą rolę gra ocean i zagrożenie z niego płynące. Źródło: http://retrogasm.tumblr.com/post/110343087321/the-invaders-will-come-from-the-seas

Od razu zacznę od tego, że dostrzegam, że jest to książka sprawnie, warsztatowo dobrze napisana. Czyta się szybko i przyzwoicie. Lecz poza tym dla mnie ta książka nie miała w sobie absolutnie nic. Zero, null, pustka. To dobra wydmuszka, która poprzez zagmatwanie akcji i określone zabiegi fabularne ma sprawiać wrażenie czegoś innego. Motyw z dziwnym miejscem, w którym nic nie jest takie jakie się zdaje na pierwszy rzut oka można było lepiej wykorzystać. Miałem wrażenie, że czytam jakiś scenariusz do gry komputerowej. Każdy rozdział to inny level, a główna bohaterka powoli klikając w różne przedmioty odkrywa coraz więcej. Od czasu do czasu natomiast napotyka na przeszkody, które musi pokonać. I tak w końcu prawie dochodzi do samego bossa, ale to nie do końca jest boss i…

I nie byłoby w tym nic złego, tylko mnie absolutnie nie ruszyło.

Dziwy panie w tej Strefie, że hej... Źródło: http://retrogasm.tumblr.com/post/110444135189/zdenek-virt

Dziwy panie w tej Strefie, że hej… Źródło: http://retrogasm.tumblr.com/post/110444135189/zdenek-virt

Miałem przez chwilę nadzieję, że odkrycie z dziennikami pisanymi przez poprzednie ekspedycje rzuci trochę światła na mroczne i przerażające (żartuję) wydarzenia, ale wbrew pozorom bardziej zagmatwały i tak już zupełnie popieprzoną rzeczywistość (która widocznie taka musiała być). I popieprzoną nie w takim dobrym, interesującym aspekcie, tylko popieprzoną bez sensu.

Pisałem już wyżej, że w książka może się podobać, może poruszyć jakieś nieznane struny w duszy czytelniczej. Można nawet odnaleźć tutaj strach, przerażenie i mrok, które podobnież są, występują, ale mi zupełnie nie podszedł ten klimat.

Przeczytałeś książkę młody człowiek? Masz jakieś refleksje? Mów! Źródło: http://retrogasm.tumblr.com/post/110337634706/vincent-price

Przeczytałeś książkę młody człowiek? Masz jakieś refleksje? Mów! Źródło: http://retrogasm.tumblr.com/post/110337634706/vincent-price

Poszperałem również w sieci trochę na temat autora, bo jego nazwisko absolutnie nic mi nie mówiło. Okazało się, że chłop jest znany, nagradzany, a jego pisarstwo cieszy się dużą popularnością. Niestety pierwsze moje spotkanie z nim wypadło bardzo bladziutko i nawet jeśli “Unicestwienie” stanowi dopiero prolog, wstęp do fascynującej historii rozwiniętej w tak zwanej Trylogii Southern Reach to ja podziękuję na dłuższą chwilę.

Aha i w książce znalazłem cytat, który idealnie oddaje mój nastrój po lekturze. Przemawia do nas główna bohaterka. Niech jej słowa staną się, będą swoistym zwieńczeniem tych moich krótkich wynurzeń. Nic więcej dodawać nie zamierzam.

Zostało mi niewiele do dodania, choć z pewnością nie opowiedziałam tej historii, tak jak trzeba.

U pana lekarza. Źródło: http://retrogasm.tumblr.com/post/110667704257/haha-via

U pana lekarza. Tak traktowali przełożeni kobiety z ekspedycji. Źródło: http://retrogasm.tumblr.com/post/110667704257/haha-via

 P. S. Musiałem napisać, że dzisiejszy wpis ilustrują zdjęcia, grafiki z gatunku What The Fuck?! Dlatego, gdyż, ponieważ, aczkolwiek, uważam, że najlepiej pasują do klimatu książki.

P. S. 2 I znów podkreślam, że książka wcale, ale to wcale nie jest zła. Po prostu zupełnie nie trafiła w moje gusta. I nie mam zamiaru w żaden sposób jej deprecjonować.

6 thoughts on “Jeff VanderMeer “Unicestwienie”

  1. No to się dałem naciągnąć na e-booka. Dobrze, że nie uległem pokusie kupowania dalszych części bo są “na promocji”. Ale “pocieszam” się, że na lubimyczytac jest aż 320 ocen, więc sporo osób wciągnęła marketingowa maszynka do mielenia czytelników.
    Choć z drugiej strony to może taki prolog, który ma namieszać a dalej coś się poukłada?

  2. Przeczytałam, znęcona Strefą (no co, no co, drugiego pikniku mi się zachciało). No i przeczytałam, nic na ten temat nie napisałam i chyba już nie napiszę…

  3. Czytałem jego Fincha. Wydał mi się niezły, wrażenia z lektury pozytywne… acz nie wiem na ile jest to odkrywcza literatura. Ot, po prostu względnie lajtowe i zarazem nowofalowe science fiction. Warsztatowo, faktycznie, Jeff jest mocny.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook